Niesatysfakcjonujące zakończenie...

Filmowy Frankie McGuire w gruncie rzeczy nie był dobrym człowiekiem, był mordercą! Zabijał bez skrupułów i policjantów i żołnierzy. Niby powód miał ale czy był on wystarczający?
Mimo to potrafił wzbudzić sympatię co było celowym zabiegiem scenarzystów i reżysera. Ludzie ukazujący w ważnych momentach uczucia, honorowi a przy tym posiadający dobrą prezencję (co jest dość istotne przy zaskarbianiu sobie czyjejś sympatii) dadzą się lubić.
Z drugiej strony mamy czystego jak łza policjanta, Toma O'Meara. Przykładnego ojca rodziny, dobrze wykonującego swoją pracę gliniarza, którego sumienie gryzło nawet wtedy gdy musiał złożyć fałszywe zeznania broniące jego kolegę. Nie podobała mi się ta postać. W końcu kto lubi takie tam ciepłe kluchy...

I oglądając film byłem niemal pewien, że akcja potoczy się w ten sposób, że Tom nie przeszkodzi Frankiemu w dostawie broni albo, że wręcz mu pomoże.
Istniejące zakończenie wydaje mi się jakieś takie nijakie. Lubię ideowców i wolałbym żeby Frankiemu się powiodło.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że komu innemu może takie zakończenie podobać się bo w końcu wygrało prawo i rozsądek.
Ale ja jestem nie zadowolony.


Mimo wszystko jest to dość ciekawy film. Ma fajny klimat, budowany przede wszystkim przez muzykę i taką aurę tajemniczości i braku bezpieczeństwa głównego bohatera.
Można go obejrzeć ale niekoniecznie.

3
  • A ja zdecydowanie polecam właśnie za klimat i muzykę. Bardzo wciągający film.

  • Tom i Frankie to właściwie nie ideowcy, lecz fanatycy, można powiedzieć jeden jest alter ego drugiego. Zauważmy że Frankie próbuje wprowadzić chaos, natomiast Tom walczy o porządek i bezpieczeństwo. Mają jednak pewne wspólne wartości np. wspomniane poczucie honoru i obowiązku, jednak wynikają z niego zupełnie różne rzeczy.

    Ogólnie film bardzo zacny, acz szkoda że miałem wątpliwą przyjemność oglądania go na TVP, czyli rzecz jasna z lektorem.

    • co świadczy o fanatyzmie ? To że walczą z bandytami Brytyjskimi ? Żołnierze mordowali dzieci, kobiety i mężczyzn nawet publicznie wjechali czołgami na mecz w Irlandii i wystrzelali publiczność i zawodników.

      To jak byś walczył z takimi bandytami ? Którzy uważają, że Irlandczycy to podludzi.

      A czemu Brytyjczyków nie nazywasz fanatykami ?

      • Idąc Twoim tokiem rozumowania za chwilę zaczniesz wybielać Al-Kaidę i talibów. Ochłoń trochę...

        • Markin ma rację dlatego mi się nie podoba ten film . Nie można porównać IRA do Alkaidy . W filmie na koniec krystalizuje się Frankie jako bohater negatywny , dla mnie powinien przewieźć te Stingery i choć w niewielki sposób przysporzyć więcej szans w nierównej walce z Angolami . I wtedy Tom nie jest pozytywnym bohaterem tylko na odwrót . W filmie reżyser trzyma stronę Angoli i tyle

          • Moim zdaniem nie trzyma strony Angoli (czy Brytyjczyków - są i Irlandczycy pro-unijni), tylko trzyma stronę prawa i porządku społecznego. Jakkolwiek mym zdaniem myli te pojęcia z kapitulacją i zgodą na przemoc przeciwnika.

            • Trudno żeby trzymali stronę Brytoli skoro jest dość dokładnie pokazane jak obchodzą się z terrorystami z IRA. Kula w łeb i do widzenia. Moim zdaniem dość uczciwie podeszli do tematu.

              • Chyba się nie zrozumieliśmy - chodziło o Toma, granego przez H. Forda (trzyma nie "trzymali"). Tom, zapobiegając dostarczeniu broni dla bojowników IRA i zabijając Franka (B. Pitt) wspiera de facto Brytyjczyków - choć wg siebie samego de juro wspiera prawo i porządek (terror jest bezprawiem, więc Frank działa bezprawnie). Jednak - z mojego punktu widzenia - nie zauważa (nie zna?) terroru, który w Irlandii sankcjonuje brytyjskie prawo.
                Pytanie: czy można sięgać po terror (nielegalny) w odpowiedzi na terror przemożonej siły, która sama terror legalizuje? Oto w moim przekonaniu Tom (Ford) odpowiada, że nie można, bo terror to jednak terror, a zło trzeba zwalczać prawem (choć swego kumpla-glinę krył - ten wątek warto rozwinąć). Jest to dla mnie zgoda na kapitulację, przynajmniej w danym momencie (wiadomo, że Ghandiemu czy Mandelli udało się doprowadzić do niepodległości pokojowo).

                • Odpisałem na komentarz kwojtowicza, który zarzucał że 'reżyser trzyma stronę Angoli' i zmieniłem na liczbę mnogą bo reżyser nie jest jedyną osobą odpowiedzialną za fabułę filmu. Nie trzyma/ją bo Angole nie są przedstawieni w zbyt ciekawym świetle w tym filmie, a Tom jak napisałeś reprezentuje wartości prawa i uczciwości, a nie jakąś konkretną nację. On wyznaje zasadę 'popełniłeś przestępstwo, musisz ponieść karę'

                  Odnośnie krycia kolegi policjanta, to ten policjant de facto sam się 'pokrył' fingując, że złodziej miał broń w ręku. Tom jedynie go 'nie sprzedał' (co zapewne też jest sprzeczne z jego wartościami), więc w żadnym stopniu mu nie pomagał w zacieraniu śladów. Swoją drogą ja bym reakcję tego policjanta w pełni usprawiedliwił bo złodziej po prostu do nich strzelał już wcześniej i gdyby Tom nie krzyknął, 'uważaj on ma broń', to jego partner najpewniej zarobił by kulkę'

                  Swoją drogą to ciekawe i wręcz żenujące jak surowy jest Tom wobec swoich kolegów, a jak pobłażliwy w stosunku do złodziei. Na początku wypuszcza wolno gościa, który ukradł jakieś tabletki ze sklepu. Tutaj jeszcze ok, gość po prostu uciekał, ale zachowanie i tak dziwne bo skoro była pogoń, to powinno być i zatrzymanie. Drugiej sytuacji ja jednak nie rozumiem. Złodziej kradnie radio w biały dzień, włamując się do samochodu, a na policję reaguje ogniem z pistoletu. Dla kogoś takiego nie powinno być żadnej taryfy ulgowej. Gość się odwrócił i policjant miał prawo myśleć, że chce do niego strzelić. W końcu Tom znalazł wyrzuconą przez niego broń tylko dlatego, że się zasapał i zrezygnował z pogoni bo nie miał już siły biec. Tym też naraził swojego partnera na niebezpieczeństwo.

                • Ukazał mi się jako komentarz do mojego postu, stąd nieporozumienie, przepraszam.
                  Skądinąd film dzieli się trochę na dwie bajki (irlandzką i amerykańską), w tej jednej Frank jest trochę jakby bardziej uzasadniony, w tej drugiej staje się honorowym, ale jednak zabójcą.
                  Uściślijmy tylko:
                  Ścigany przestępca porzucił broń, gdyż Tom mu to w pościgu zasugerował. Faktem jednak jest, jak piszesz, że jego partner o tym nie wiedział. Problem tylko, że powinien się przyznać (partner), że nie wiedział - ale wolał uniknąć problemów i podrzucić broń. No, jest to bardzo poważne przestępstwo. Tom godząc się na jego ukrycie postępuje wbrew swej "nieskazitelności" i dlatego wskazuję, że jest to jakaś rysa na jego, poza tym czystym, charakterze.
                  Może ta rysa sugeruje bardziej krytyczną ocenę postaci? Jak pisałem, problemem jest, czy Frank ma inny wybór niż terror (IRA), a w kontekście - czy Tom, działając "za prawem", nie działa w istocie za prawem sprzecznym z prawami człowieka (brytyjska okupacja Irlandii Pł), więc w istocie - wspiera przestępcę wielkiego (cały kraj).
                  Wydaje mi się, że przesłanie filmu nie musi być tak naiwne, jak sugerują szlachetne ręce zaciśnięte na sterze i patetyczna muzyczka.
                  Natomiast pierwszy złodziej ukradł po prostu kondomy, bo wstydził się kupić. Tom puścił przestępcę, bo zatrzymywanie go byłoby pewniej bardziej kosztowne niż pouczenie, jakie dostał. Niektóre wykroczenia nie powinny być karane z całą surowością, bo właśnie stworzą z tej osoby przestępcę zatwardziałego i rodzą napięcia społeczne (u nas też kiedyś policja ścigała nas za głośnego rocka, a puszczała mafiozów w beemkach).
                  Oczywiście, Tom miał wyjść na równego gościa, nie żadnego Brudnego Harrego, rozumiejącego każdą stronę konfliku i - przede wszystkim - unikającego przemocy.
                  Zapewne ma to uzasadnić jego prawo do negatywnej oceny działań Franka.
                  Pozdrawiam!

    • Podoba mi się porównanie tych dwóch bohaterów, rzeczywiście to w pewnym sensie duchowe sobowtóry.
      Nie nazwałbym natomiast żadnego z nich fanatykiem. Frankie otwarcie przyznaje się do moralnych skrupułów co do zabijania, strzela też wyłącznie do policjantów i żołnierzy (nie jest terrorystą, lecz partyzantem).
      Tom potrafi odstąpić od zasad dla ratowania d...y partnera i przyjaciela, chociaż ma wyrzuty.
      Fanatyk raczej działa bez wątpliwości.

  • uważasz, że zbrodnie terrorystów Brytyjskich na ludności cywilnej gdzie wymordowali całe wioski i ich domy dali do zasiedlenia osadnikom protestanckim Brytyjskim czym jest to dla ciebie ?

    Nie bardzo rozumiem co chcesz powiedzieć przez "wystarczający powód".

    Mordercami są Brytyjczycy a Irlandczycy są partyzantami. W imię prawa wyznaczają sprawiedliwość mordercom.
    Tak samo jak Fieldorf Nil i armia podziemna, partyzancka w imię prawa rozstrzeliwała przywódców najeźdźców niemieckich.

    • Fieldorf Nil i polscy partyzanci nie przeprowadzali zamachów w taki sposób by zagrożona była ludność cywilna, IRA nie miała żadnych skrupułów. Wyczuwasz delikatną różnicę?

      • Stefan, az sie musialem zarejestrowac na tym portalu, zeby odpowiedziec na Twoje banialuki. Mieszkam w Irlandii od lat. Brytole przez wieki okupowali ten kraj traktujac tutejszych mieszkancow jak bydlo. Tzw. Black and Tans mieli rozkaz zabijac kazdego Irlandczyka, ktory np. trzymal rece w kieszeni. W 1920 Brytole spalili drugie najwieksze miasto w Irlandii - Cork.

        Mam nadzieje Stefan, ze masz mniej niz 15 lat i ze jeszcze siegniesz po lektury.

        • Mi sie nie podobaja 2 rzeczy w tym zakonczeniu. Skoro Tom byl "wzorowym" policjantem powinien opuscic sluzbe po falszywym zeznaniu lub jesli kryl kolege to powinien tez odpuscic Frankiemu lub mu pomoc skoro zdradzil idealy. Po drugie skoro Frankie walczyl w slusznym imieniu jako partyzant irlandzki to powinien misje ukonczyc. W ogole ten watek z aresztowaniem Frankiego przez Toma uwazam za zbyteczny. Przez to Frankie oskarzony byl o zabicie policjanta

          • Może Tom chciał aresztowaniem Frankiego zmyć z siebie samego odpowiedzialność za złamanie zasad?
            Tak spekuluję, gdyż rzeczywiście w zakończeniu jest jakiś zgrzyt.
            Przez to Frankie wydaje się bliższy np. odbiorcy z Polski - nie zdradza własnych zasad. Ginie honorowo, ocalając życie prześladowcy (mógł go zabrać ze sobą).
            Pociąga mnie dostrzeganie w tym filmie dwóch obrazów - jeden mówi o europejskim (irlandzkim?), drugi o amerykańskim rozumieniu walki o własne wartości. Być może amerykanie lepiej rozumieją Toma.

      • IRA jednak starała się nie narażać ludności cywilnej. Oczywiście, ginęli także, ale raczej jako "ofiary uboczne" niż "celowe" (niech rodziny mi wybaczą to bezsensowne rozróżnienie!). Ich typową praktyką było powiadomienie obsługi zaminowanego budynku na kilkanaście minut przed wybuchem. Największe akcje terrorystyczne przeprowadzili także na budynkach pustych, np. w czas weekendu. Dawali do zrozumienia, że mogą sięgnąć po bardziej krwawe rozwiązania, lecz nie chcą.
        Warto zwrócić uwagę, że bohater IRA z filmu nie ma na sumieniu krwi ofiar cywilnych (jedynie żołnierzy i policjantów).
        Trzeba też pamiętać, że Brytyjczycy i unioniści dopuścili się w Irlandii okrutnych mordów, z zasady nie oszczędzając cywilów.

      • Stefan większość polskiej partyzantki prowadziła walkę wiedząc z doświadczenia że Niemcy będą się mścili na ludności cywilnej . To była niestety ze strony Niemców taka etyka wojny . Nie było innej drogi

  • Wczoraj obejrzałem film drugi raz. Za pierwszym podejściem miałem podobne uczucia jak Ty, tzn. film ma zakończenie niefajne, amerykańskie: to jednak sprawiedliwość musi wziąć ster w swoje ręce (dosłownie!), terroryzm, nawet słuszny, jest zawsze wykroczeniem i niesie chaos.
    W tym sensie film wydawał mi się zachętą do kapitulacji, przecież silny słabszego na drodze demokratycznej raczej oleje.
    Teraz widzę tu właściwie dwa filmy, dwie wersje. Frankie mówi parokrotnie do Toma: to nie jest bajka USA, tylko z Irlandii. Te bajki nigdy się nie zejdą.
    Dla mnie mamy tu właściwie dwóch bohaterów, amerykańskiego i irlandzkiego, obaj w ramach swoich wytycznych postępują słusznie. Oczywiście, Amerykanin przeżyje, więc triumfuje, ale bohaterska śmierć to także zwieńczenie żywotu bojownika o wolność.
    Tak więc wzajemna ocena postępowań Toma i Frankiego wydaje mi się niemożliwa. Nie ma porównania ich sytuacji i i ich idei. Jeden chce pilnować porządku, który ceni, drugi chce go stworzyć. Taki był, moim zdaniem, zamysł reżysera, oczywiście musiał powstać film nieco przedkładający racje "porządnego Amerykanina" (ale każdy może odczytać także racje bojownika).

    • No tak ale to jest bolesne że w filmie Ford gra niezbyt rozumnego bohatera który nie wie co się dzieje w Irlandii , facet oddany swej pracy do tego stopnie że nie wie co się na świecie dzieje , to trochę żenujące . Mimo że mu Pitt tłumaczy zależności , opowiada przykład o dzieciach , to Forda to nie rusza . Moim zdaniem Pakula lub scenarzyści niezbyt dograli sprawę .

  • Może i nasz rację ale... it's not anecessary American story, it's an Irish one... Szkoda, że takich filmów coraz mniej.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię