Adam jest na co dzień księciem Eterni, lecz gdy zachodzi taka potrzeba po wypowiedzeniu słów "Na potęgę Posępnego Czerepu, mocy przybywaj!" staje się herosem znanym jako He-man. Tym razem He-man decyduje się na wyprawę przeciwko potężnemu i okrutnemu Szkieletorowi aby ocalić swoją planetę oraz uchronić sekrety Zamku Grayskull.
Począwszy od Teeli, która najwyraźniej została napisana dla faceta w peruce, przez tego zielonego, kiczowatego kocura, aż po napakowanego korporacyjnego półgłówka ten film konsekwentnie udowadnia, że ktoś nie tylko nie rozumie świata He-Mana, ale chyba nigdy go nawet nie lubił.
Wszyscy główni faceci są tu...
To zostało napisane na autopilocie. Brakuje tutaj autorskiego podpisu. Wszystko co tutaj widzieliśmy, to było już gdzieś indziej i lepiej napisane.
Film, którego cały potencjał zamyka się w 90 minutach został nienaturalnie rozciągnięty do 140 minut. Ktoś musiał uznać, że jak wywalają mnóstwo kasy, to film musi być...