Piotr Czerkawski

Chungking Express

Perły lamusa
/fwm/article/Chungking+Express-134109
Filmweb sp. z o.o.
https://www.filmweb.pl/fwm/article/Chungking+Express-134109

Chungking Express

PERŁY LAMUSAPodziel się

Rozentuzjazmowany Quentin Tarantino wyznał, że po seansie "Chungking Express" zwyczajnie rozpłakał się ze szczęścia.

Rozentuzjazmowany Quentin Tarantino wyznał, że po seansie "Chungking Express" zwyczajnie rozpłakał się ze szczęścia. 

***

Istnieją filmy przygotowywane latami i te, które powstają trochę z przypadku, mimochodem, jakby od niechcenia. "Chungking Express" należy bez wątpienia do drugiej kategorii. Reżyser Wong Kar-Wai postanowił zająć się tym projektem w trakcie dwumiesięcznej przerwy w pracy nad  "Popiołami czasu". Realizacja tego kosztownego i skomplikowanego filmu szła jak po grudzie, a Wong z trudem radził sobie z presją i znajdował się w kiepskiej kondycji psychicznej. "Chungking Express" stanowiło coś w rodzaju ćwiczenia stylistycznego i zabiegu autoterapeutycznego – eksperymentu, który miał na nowo rozbudzić w reżyserze radość tworzenia. Wongowi udało się spełnić swój cel z nawiązką. Rozentuzjazmowany Quentin Tarantino wyznał, że po seansie "Chungking Express" zwyczajnie rozpłakał się ze szczęścia. Hollywoodzcy producenci wyczuli natomiast złoty interes i z miejsca zaproponowali Wongowi realizację amerykańskiego remake'u z udziałem Julii Roberts. Wong odrzucił, oczywiście, tę absurdalną ofertę, ale sam fakt jej otrzymania nie pozostawiał wątpliwości. Dzięki niepozornemu "Chungking Express" niespecjalnie rozpoznawalny twórca rodem z Hongkongu z miejsca stał się gwiazdą światowego kina. Parafrazując nieocenionego Marka Bieńczyka, Wongowi udało się "wejść do raju na krzywy ryj".

Nieoczekiwany sukces "Chungking Express" doskonale koresponduje z tematyką i nastrojem filmu. W opowieści o uczuciowych perypetiach dwóch policjantów, znanych nam tylko z numerów służbowych – 223 (Takeshi Kaneshiro) i 663 (Tony Leung), kluczową rolę odgrywa motyw przypadku i kapryśności ludzkiego losu. Aby zaakcentować poczucie zagubienia bohaterów w rzeczywistości Hongkongu, Kar Wai sięga po dynamiczny, teledyskowy montaż, który oddaje rytm życia współczesnej metropolii. Reżyser podkreśla, że w rozświetlonym neonami, zaludnionym przez typów spod ciemnej gwiazdy i melancholijne piękności mieście nieustannie zaciera się granica między pięknem a brzydotą. Miejska dżungla zapewnia stałe dopływy adrenaliny i pozwala zachować anonimowość, lecz jednocześnie utrudnia nawiązywanie bliskich relacji. Skąd bowiem wiadomo, że w mijanym na ulicy tłumie nie kryje się osoba, która – spotkana w sprzyjających okolicznościach – mogłaby stać się miłością naszego życia?

W kręgu rytuałów

Wong Kar-Wai na własnej skórze odczuł, że Hongkong nie jest odpowiednim miejscem dla wrażliwców. Przyszły reżyser urodził się w Szanghaju, ale gdy ukończył pięć lat, jego rodzina postanowiła wyprowadzić się stamtąd, by uniknąć represji związanych z rewolucją kulturalną. Kontrolowany przez Brytyjczyków Hongkong, ogólnie rzecz biorąc, okazał się dla przybyszów dobrym azylem. Kilkuletniego chłopca, który nie władał używanymi na miejscu językami – kantońskim i angielskim, wpędził jednak w stan izolacji, z jakiej wyrywały go ponoć wyłącznie wizyty w kinie. Odczuwane latami przez Wonga poczucie niedopasowania do rzeczywistości udziela się także głównym bohaterom "Chungking Express". 223 i 663 są do siebie na tyle podobni, że ich biografie z powodzeniem można potraktować jako dwa warianty tego samego losu – melancholijnego i romantycznego. Obaj mężczyźni muszą zmierzyć się z identycznym problemem – niemal w tym samym czasie zostali porzuceni przez długoletnie partnerki. Podobny jest również sposób reakcji bohaterów na tę nieprzyjemną sytuację. Zarówno 223, jak i 663 głęboko przeżywają swą stratę, a ucieczki od negatywnych emocji szukają w absurdalnych, codziennych rytuałach. Szczególnie celuje w nie 223, który nabiera przekonania, że stał się obiektem jakiejś okrutnej drwiny losu. Nie może być przecież inaczej, jeśli dziewczyna o imieniu May porzuciła go w Prima Aprilis. 223 irracjonalnie wierzy jednak, że partnerka wróci do niego w ciągu miesiąca. Aby zaczarować rzeczywistość, mężczyzna decyduje się każdego dnia kupować puszkę uwielbianych przez ukochaną ananasów, których ważność kończy się 1 maja. Cokolwiek dziwaczny zwyczaj ma swój przewrotny sens. Próbując nadać szczególne znaczenie anonimowemu produktowi spożywczemu, 223 podkreśla wyjątkowy charakter więzi łączącej go z ukochaną. Za sprawą niecodziennego gestu policjant jednocześnie zaznacza swoją indywidualność na tle szarej masy zwyczajnych konsumentów. O tym, że nie będzie to takie proste, świadczy doskonała scena sprzeczki między 223 a ekspedientem ze sklepu, który nie chce sprzedać klientowi ananasów z kończącą się datą ważności. Niepozorna sekwencja stanowi celną metaforę opresyjności świata konsumpcji narzucającego określony sposób postępowania i nie pozwalającego na jakiekolwiek odchylenie od normy. 

W dobie postmodernistycznej ironii, coraz krótszych i mniej stabilnych relacji międzyludzkich, intensywność, z jaką 223 i 663 przeżywają rozstanie, musi budzić zaskoczenie.
Piotr Czerkawski
Choć 663 stawia na mniej efektowny wymiar żałoby, również on nie może obejść się bez powtarzalnych czynności oraz gestów. W sekwencji stanowiącej koronny przykład ekscentrycznego humoru "Chungking Express" policjant decyduje się "pocieszyć" maskotki i sprzęty domowe, które miałyby – tak jak on sam – tęsknić za nieobecną dziewczyną. Scena, gdy 663 szepcze miłe słówka do trzymanej w rękach kostki mydła, oprócz nieodpartego komizmu, ma w sobie również głęboką melancholię. Trudno przecież oprzeć się wrażeniu, że zachowanie samotnego bohatera bierze się z tęsknoty za kimś, kto otoczyłby podobną czułością i troską jego samego.

Miłość w czasach popkultury

W dobie postmodernistycznej ironii, coraz krótszych i mniej stabilnych relacji międzyludzkich, intensywność, z jaką 223 i 663 przeżywają rozstanie, musi budzić zaskoczenie. Powaga bohaterów udziela się także samemu Wongowi. Choć reżyser ma do dyspozycji elementy typowe dla czarnego kryminału – wielkie miasto, nocne życie, samotnych stróżów prawa – z premedytacją ignoruje ten trop. "Chungking Express" to bowiem film o miłości i to o miłości rozumianej w sposób uroczo staroświecki. W wizji Wonga nie ma na przykład miejsca na seks pozbawiony uczuć. Epizodyczna scena, w której obserwujemy europejskiego klienta korzystającego na zapleczu baru z usług lokalnej prostytutki stanowi z pewnością najbardziej odpychający obraz w całym filmie. Pomysłowe i zabawne rozwinięcie intuicji w niej zawartej dokonuje się za sprawą wątku domykającego historię 223. Gdy po upływie miesiąca policjant traci nadzieję na powrót dawnej partnerki, siada w barze i postanawia "zakochać się w pierwszej kobiecie, która wejdzie do lokalu". Po chwili 223 rzeczywiście nawiązuje rozmowę z jedną z  klientek, notabene przestępczynią uwikłaną w handel narkotykami. Mimo że między bohaterami wyraźnie nie iskrzy, oboje spędzają ze sobą kilka godzin i przez ten czas solidnie się upijają. Gdy w pewnym momencie następuje cięcie montażowe, spodziewamy się, że już za chwilę ujrzymy bohaterów w scenie erotycznej. Przewrotny Wong po raz kolejny gra jednak z naszymi oczekiwaniami. 223 i jego znajoma leżą wprawdzie na łóżku, ale bynajmniej nie uprawiają namiętnego seksu. Zamiast tego, kobieta smacznie śpi, a lekko zdezorientowany mężczyzna opycha się fastfoodowym jedzeniem i ogląda telewizję. Czy kino widziało kiedykolwiek bardziej trafną parodię one night standu?


Wong nie jest jednak na tyle okrutny, by puentować historię poczciwego 223 właśnie w taki sposób. Choć nowa znajomość na pewno nie przerodzi się w uczucie, następnego dnia – w swoje urodziny – policjant otrzymuje od spotkanej w barze kobiety sympatyczne życzenia. Dzięki temu 223, choć wciąż pogrążony w żałobie, ma podstawy, by żywić nieśmiałe nadzieje, że w jego życiu uczuciowym wydarzy się jeszcze coś dobrego. 663 ma więcej szczęścia od kolegi po fachu, ale jego historia miłosna również nie należy do standardowych. Mężczyzna jest tak bardzo przywiązany do byłej partnerki, że długo nie dostrzega uczucia, jakim obdarza go Faye (Faye Wong) – pracownica pobliskiego fastfoodu. Dziewczyna, zbyt nieśmiała, by mówić o swych emocjach wprost, postanawia zdobyć serce policjanta za pomocą fortelu. Gdy przypadkiem wchodzi w posiadanie kluczy do jego mieszkania, zakrada się tam pod nieobecność właściciela i wykonuje na miejscu drobne prace porządkowe. Zachowanie bohaterki jest ekscentryczne, ale nie ma wątpliwości, że wynika ze szczerych pobudek. To także przekonujący dowód na to, że w miłości należy rozumieć się bez słów. Fascynująco wypada w "Chungking Express" obserwowanie, że choć Faye i 663, praktycznie nie znają się wzajemnie, mają ze sobą coraz więcej wspólnego. Najlepiej widać to w scenach, w których, znajdująca się w domu 663 dziewczyna bezwiednie powtarza część rytuałów i zachowań właściwych gospodarzowi. Gdy kobieta zaczyna w identyczny sposób co 663 rozmawiać ze znajdującymi się w mieszkaniu maskotkami, nie mamy wątpliwości, że ci dwoje są sobie pisani na wieki.


Mimo wszystko, zarówno policjant, jak i Faye podchodzą do rodzącego się między nimi uczucia z rozczulającą nieśmiałością. Niechęć do zaangażowania się w relację wynika zapewne z lęku przed ewentualną porażką. Ów strach jest niebezpieczny o tyle, że ułatwia samooszukiwanie się i skłania do szukania najdziwniejszych uczuciowych substytutów. Choć Faye zadurza się w policjancie, łatwo odnieść wrażenie, że jeszcze bardziej zakochana jest w Kalifornii. Nie chodzi zresztą o Kalifornię realną, lecz wyidealizowane, popkulturowe wyobrażenie tego miejsca, którego symbol stanowi – słuchana przez dziewczynę na zapętleniu – piosenka "California Dreaming" z repertuaru Mamas & Papas. Gdy Faye staje przed dylematem: ułożyć sobie życie z 663 czy spełnić marzenie o wyjeździe do Ameryki, tak naprawdę dokonuje wyboru pomiędzy szczęściem, które jest na wyciągnięcie ręki, a mglistą wizją, jaką roztacza bliżej niesprecyzowany mit. Konieczność znalezienia swego miejsca pomiędzy tymi dwoma biegunami stanowi jeden z najważniejszych tematów całego "Chungking Express". Obaj policjanci również zmuszeni są przecież do decydowania pomiędzy zaangażowaniem w prawdziwe życie a funkcjonowaniem w sferze marzeń i rozpamiętywaniem związków z byłymi partnerkami. 

Przykład Faye dowodzi, że Wong stawia niedoskonałe "tu i teraz" ponad najbardziej nęcącą fantazję. Dziewczyna wyjeżdża do upragnionej Kalifornii tylko po to, by zaznać rozczarowania i zrozumieć, że jej miejsce jest u boku 663. Aby podkreślić wagę tej decyzji, Wong usuwa ze ścieżki dźwiękowej "California Dreaming" i zastępuje ją kantońską wersją szlagieru The Cranberries – "Dreams" wykonywaną przez samą Faye Wong. Gdy odtwórczyni głównej roli wyśpiewuje słowa, brzmiące w angielskim tłumaczeniu:  "I feel like I had a passionate relationship with you before, but has never been as close to you as now", wiemy, że Faye i 663 czeka jeszcze wiele szczęśliwych chwil. Jednocześnie ten bezwstydnie optymistyczny finał nie ma w sobie nic z kiczu. Dzięki obserwowaniu wcześniejszych cierpień bohaterów, wiemy, że miłość potrafi być jednocześnie uskrzydlająca i destrukcyjna. "Chungking Express" przypomina jedynie, że euforia, jakiej dostarcza spełnione uczucie, warta jest podjęcia wszelkiego ryzyka. 
11