W zeszłym roku informowaliśmy Was, iż
Francis Ford Coppola podejmie się przerobienia zrealizowanej w Tajlandii historycznej epopei pt.
"Suriyothai" na krótszą i bardziej przyswajalną dla zachodniej widowni. Efekt pracy rezysera okazał się zadowalający bowiem prawa do dystrybucji filmu na terenie USA oraz Australii zakupiła właśnie wytwórnia Sony Pictures Classic.
Najbardziej kosztowny (14 mln dolarów) tajski obraz, osadzony w XVI wieku, opowiada o królowej Phra Suriyothai, najbardziej znaczącej postaci w historii kraju. Film odniósł wielki sukces i od sierpnia zarobił ponad 16 mln dolarów. Twórcy zaczęli myśleć o krótszej wersji, gdy ich ponad trzygodzinny film został odrzucony, właśnie ze względu na czas trwania, w kwalifikacji do konkursu w Cannes. Pomysł na rozmowy z
Coppolą dotyczące zmian wydał się o tyle naturalny, że amerykański filmowiec jest bliskim przyjacielem reżysera
"Suriyothai", Chatrichalerma Yukola.
Na ekrany kin za oceanem superprodukcja wejdzie pt.
"The Legend of Suriyothai". Premiera obrazu odbędzie się podczas tegorocznego festiwalu w San Sebastian.
Po wprowadzonych przez
Coppolę porawkach film trwa nie 185 minut, ale zaledwie 154. Aby skrócić czas projekcji rezyser zdecydował się wyciąć wiele scen a tym samym usunąć z obrazu część bohaterów. Za radą
Coppoli poprawiono również tłumaczenie filmu, które teraz a uczynić skomplikowany fabularnie film łatwiejszym w odbiorze.