DOGRYWKA: Deus Ex: Human Revolution - Director's Cut

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/DOGRYWKA%3A+Deus+Ex%3A+Human+Revolution+-+Director%27s+Cut-100610
Adam Jensen, który nigdy się o nic nie prosił, powraca na ekrany telewizorów. "Deus Ex: Human Revolution" w wersji reżyserskiej trafia nie tylko na konsolę WiiU, ale i większość "dużych systemów". I jest miłym upominkiem podczas zmierzchu obecnej generacji konsol.


"Deus Ex: Human Revolution" ukazał się w 2011 roku i zdobył serca wielu graczy jako mocna kontynuacja cyberpunkowego klasyku. Zatarł przy okazji nieprzyjemne wspomnienia związane z "Deus Ex: Invisible War". "Human Revolution" była dobrze napisana i zrealizowana ze smakiem, a projekty niektórych poziomów to majstersztyki godne najbardziej spektakularnych akcji rodem z serii "Thief". "Human Revolution" nie było jednak idealne. Wielu graczy narzekało na walki z bossami, które były brutalne i zakładały wyłącznie użycie siły. Było to szczególnie uciązliwe dla osób, które – tak jak i ja – przechodziły całą grę bez rozlewu krwi. 

"Human Revolution" w wersji reżyserskiej naprawia ten błąd. Może nie jakoś dramatycznie, ale kluczowe walki mogą wyglądać nieco inaczej. Najlepszym tego przykładem jest potyczka z niejakim Barrettem. Efekt jest ten sam – zabijamy niemilucha. Ale tym razem możemy to zrobić bez wzięcia na klatę choćby jednego granatu. Na pewno wiele osób będzie zawiedzionych tym, że nie da się uśpić Barretta. No cóż, to wymóg fabularny, którego zmiana byłaby idiotyczna. Mnie bardzo ucieszyło to, że mogłem hakować terminale, po czym podsunąć wieżyczkę, która załatwiła sprawę za mnie.

Takich dodatków jest więcej. Marketing rozbija się o rzeczywiste doznania. Nie jest tak, że walka z bossami została całkowicie zmieniona. Dodano po prostu nowe korytarzyki, przewody wentylacyjne i możliwość użycia wspominanych już wieżyczek. Zmiany wprowadzają zatem większą elastyczność niż w oryginale. 

Wersja reżyserska wydana jest w pakiecie z DLC "Missing Link". To dobry pomysł, który pozwala graczom nieznającym "Human Revolution" przejść za jednym razem spójną i płynną historię. W oryginale musieliśmy niejako "wyskoczyć" z fabuły, by ograć ten pakiet misji. Teraz rozgrywamy "Missing Link" podczas głównej kampanii.

"Human Revolution" odświeżono także w warstwie wizualnej. Tę docenią jednak bardziej posiadacze pecetów niż konsolowcy. Co najważniejsze, pozbyto się złotego filtru, przez co gra wygląda nieco "normalniej". Miłym dodatkiem jest też rozbicie minigier na dwa ekrany. W oryginale (czyli wersji na WiiU) można korzystać z ekraniku na kontrolerze. W przypadku PS3 podłączamy Vitę i to na niej możemy na przykład hakować komputery, jednocześnie obserwując na głównym ekranie, czy nie zbliża się jakiś wróg. Nie jest to jednak tak wygodne, jak można by się było spodziewać. Po pierwsze, hakowanie i tak robimy wtedy, gdy w pobliżu nikogo nie ma (bo położyliśmy ich spać); po drugie, zerkanie jednocześnie na dwa ekrany nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. 

Najciekawsze zostawiłem na koniec. Pierwsza fantastyczna rzecz to uruchamiany z poziomu Menu całkiem spory film traktujący o tworzeniu „Deus Ex”. Drugi dodatek to komentarze twórców gry, które towarzyszą nam podczas gry. Jest ich naprawdę sporo i warto ich posłuchać. Ekipa zachowuje się, jakby właśnie siedziała przy piwie i opowiadała nam o grze. Przeważająca większość ich komentarzy włączana jest manualnie (na PS3 za pomocą "Select"). To dobry pomysł, bo ich gadki pojawiają się w węzłowych punktach i czasem lepiej oczyścić teren z wrogów, by dopiero potem odpalić pogaduszki deweloperów.

Sama treść komentarzy też jest świetna. Spodziewałem się komunałów i sentymentalnych bajań pokroju "o, ten level jest bardzo fajny". Dostajemy jednak kawał naprawdę merytorycznej dyskusji na temat tego, z jakimi trudnościami borykał się „Deus Ex”, ile wycięto, jak wiele pomysłów się zmieniło, ile przepadło, jak konstruowano postacie, poziomy, jakie były problemy z nagrywaniem głosu... Komentarze mają tylko jeden minus. Część z nich odpala się podczas cut-scenek, co oznacza, że rozmowa twórców nakłada się na teksty postaci wygłaszane podczas filmiku. Jeśli ktoś nie przechodził wcześniej "Human Revolution", będzie mocno zdezorientowany.

Czy warto sięgnąć znowu po "Human Revolution"? Jeśli ktoś wcześniej w nią nie grał – zdecydowanie tak. Dla tych, którzy znają "Deus Ex" na wylot, to wciąż rzecz warta przypomnienia. "Human Revolution" to jedna z najlepszych cyberpunkowych gier, z jakimi miałem do czynienia. Świetna historia, dobrze napisane postacie, dystopijny klimat Detroit, charakterystyczne dla cyberpunku pytania o człowieczeństwo w dobie robotyki... Wersja reżyserska to dodatkowo kilka godzin naprawdę niezłego komentarza autorskiego, zmiany w co cięższych walkach i wplecione zgrabnie w główny wątek "Missing Link". Warto było wrócić w skórę Adama Jensena.