Graliśmy w "Space Marine 2" – więcej, krwawiej, ładniej

Filmweb autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Pierwsze+wra%C5%BCenia+z+ogrywania+%22Space+Marine+2%22+%E2%80%93+wi%C4%99cej%2C+krwawiej%2C+%C5%82adniej-156744
Graliśmy w "Space Marine 2" – więcej, krwawiej, ładniej
Chociaż nigdy nie miałem okazji zagrać w grę bitewną Warhammer 40k ani w żaden z dostępnych systemów fabularnych, zawsze byłem fanem tego uniwersum dzięki grom wideo. Pamiętam, że gdy pierwszy "Space Marine" zadebiutował, byłem tak podekscytowany, że od razu kupiłem edycję kolekcjonerską, nie wiedząc, jak dobra będzie to gra. Ostatecznie stała się ona jedną z moich ulubionych gier tamtej generacji, a ja z niecierpliwością czekałem na sequel. Ostatnio otrzymaliśmy możliwość przetestowania wersji preview gry i podzielenia się naszymi pierwszymi wrażeniami, co z radością robimy.



Fabuła "Space Marine 2" przenosi nas 100 lat po wydarzeniach z pierwszej części gry, a my ponownie wcielamy się w kapitana Titusa z zakonu Ultramarines. Jeśli graliście w pierwszą część i zastanawiacie się, jak twórcom udało się wybrnąć z jej zakończenia, mogę was uspokoić – studio zrobiło to bardzo sprawnie, nie pozostawiając miejsca na wątpliwości. Chciałbym zaznaczyć, że build oferował tylko kilka pierwszych misji, więc ten tekst będzie mało spoilerowy i bardziej skupiony na tym jakie zmiany w rozgrywce czekają na graczy w sequelu.



Twórcy postanowili pójść bezpieczną drogą, rozwijając znaną formułę zamiast wprowadzać rewolucję. Ponownie będzie krwawo, brutalnie i bez żadnych osłon – po co komu osłony, gdy nosi kilkutonowy pancerz wspomagany? Starcia z tyranidami nie będą jednak łatwe, ponieważ te robale potrafią dać się we znaki, a chwila nieuwagi może skończyć się tragicznie dla nas i naszego oddziału. Nie mamy poczucia nieśmiertelności, a przetrwanie starć z hordami przeciwników często zależy od umiejętnego kontratakowania oraz zarządzania zapasami granatów i ciężkiej amunicji.



Skala gry robi wrażenie. Mam tu na myśli nie tylko rozmiary lokacji, ale przede wszystkim liczbę przeciwników, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. Ostatni raz taką frajdę z siekania wrogów miałem grając w "Gears of War" i to uczucie nie opuszczało mnie podczas testowania preview. Nowością jest tryb kooperacji, w którym razem z dwójką znajomych możecie siać spustoszenie w szeregach wrogów w imię Imperatora.



Grafika zasługuje na osobny akapit, ponieważ wywarła na mnie spore wrażenie. Build gry, który według twórców jest daleki od ideału, działał płynnie na moim RTX 3080 w rozdzielczości 2560x1440 i na wysokich ustawieniach. Momentami zatrzymywałem się, żeby podziwiać świetnie oddane budynki czy hordy robali przebiegające daleko na horyzoncie. To dowód na to, że twórcy solidnie odrobili pracę domową i że we wrześniu możemy spodziewać się nie tylko godnego sequela, ale również jednej z najlepszych gier tego roku.



"Space Marine 2" przypomniał mi o prostszych czasach, gdy nie była potrzebna skomplikowana fabuła czy rozbudowane systemy rozwoju postaci. Czasem największą frajdę sprawia możliwość wpakowania kilku wiader amunicji w hordy robali – i nie ma w tym nic złego, póki robicie to w imię Imperatora.