Serwis YouTube będzie mógł ukryć tożsamość swoich użytkowników, podając informacje o oglądalności koncernowi Viacom Inc. oraz innym właścicielom praw autorskich w związku z roszczeniami o ich naruszenie na kwotę 1 miliarda dolarów.
Serwis YouTube podał w poniedziałek, że zastąpi identyfikatory kont użytkowników, ich adresy internetowe oraz inne dane osobowe informacjami symbolicznymi, zanim przekaże swoją bazę danych koncernowi Viacom na mocy szeroko krytykowanego przez obrońców praw internautów nakazu sądowego z 1 lipca.
"Będziemy strzec Państwa prywatności i dalej walczyć o prawo naszych użytkowników do wymiany i upubliczniania ich prac na stronie YouTube" - poinformowała firma na blogu.
Viacom żąda odszkodowania w wysokości co najmniej 1 miliarda dolarów od właściciela serwisu YouTube - spółki Google Inc. Viacom twierdzi, że YouTube masowo wykorzystywał internet do "świadomego naruszania" praw autorskich programów produkowanych przez Viacom. Do takich programów należy np. "The Daily Show with Jon Stewart" nadawany na kanale Comedy Central oraz kreskówka
"SpongeBob Kanciastoporty" kanału Nickelodeon.
Sędzia federalnego sądu okręgowego w Nowym Jorku Louis L. Stanton przychylił się do żądania Viacom, by miał on pełen wgląd w bazę danych YouTube, odrzucając jednocześnie jako niezasadny argument o łamaniu w ten sposób prywatności. Viacom i inni powodowie twierdzili, że potrzebują danych osobowych w celu stwierdzenia, czy materiały wizualne chronione prawami autorskimi nie są częściej oglądane niż pozostałe.
Nowe informacje będą nadal musiały umożliwić powodom określenie, kto i kiedy oglądał dany klip, jednak dane zawierające informacje pozwalające na identyfikację użytkownika, jak np. pierwsza litera imienia i pełne nazwisko w ID użytkownika, zostaną ukryte.
W ograniczonym zakresie identyfikacja użytkownika jest jednak możliwa na podstawie jego preferencji wyboru - co potwierdziła dokonana przez naukowców analiza dostarczonych przez serwis AOL spółki Time Warner Inc. danych o ok. 19 mln zapytań na przestrzeni trzech miesięcy. Choć AOL zastąpił prawdziwe nazwy użytkowników symbolicznymi numerami identyfikacyjnymi, to zebrany materiał zawierał dosyć wskazań, by umożliwić wytropienie użytkowników i ustalenie ich tożsamości.
Tego rodzaju orzeczenie faktycznie unieważniałoby dotychczasową ochronę operatorów serwisów internetowych typu YouTube, których raczej nie czyni się odpowiedzialnymi za to, co robią użytkownicy.