Wybraliście najgorszy polski film wszech czasów!

Filmweb /
https://www.filmweb.pl/news/Wybrali%C5%9Bcie+najgorszy+polski+film+wszech+czas%C3%B3w-41597
W związku z rozpoczynającym się jutro we Wrocławiu przeglądem "Produkty filmopodobne – kicz w polskim kinie", rozpisaliśmy ankietę, w której głosować mogliście na największą Waszym zdaniem "kichę" polskiego kina. Mamy już wyniki – tak wygląda "najgorsza" piątka:



1. "Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja". reż. Jerzy Gruza

Po "Gulczas, a jak myślisz?" można było pomyśleć, że osiągnęliśmy dno, ale nie! Jak w znanym aforyzmie Leca usłyszeliśmy pukanie od spodu. Druga część dyptyku, mającego na celu wykorzystanie bardzo sezonowej popularności bohaterów pierwszej edycji polskiego Big Brothera. Jednocześnie najdłuższa w historii kina reklama piwa. Gulczas, Klaudiusz i ferajna jako materiał genetyczny mający uratować obca cywilizację przed zagładą. Bez komentarza.

2. "Gulczas, a jak myślisz?" reż. Jerzy Gruza

W zasadzie niczym nie różni się od opisanej wyżej kontynuacji, choć koneserzy uznają "Gulczasa..." za lepszą część. Nie zauważyliśmy, ale też trudno posądzać nas o wyrafinowanie. Oglądanie w pakiecie wskazane tylko po konsultacjach z lekarzem.




3. "Wiedźmin" reż. Marek Brodzki

Równie oczekiwana co niesławna ekranizacja kultowego cyklu powieści Andrzeja Sapkowskiego. Wiedźmin Geralt, w przezabawnej interpretacji Michała Żebrowskiego, dzielnie pokonuje gumowe stwory oraz animowane komputerowo (taki żarcik) smoki, ale przede wszystkim bawi widzów do łez. Jedno z arcydzieł polskiego obciachu.

4. "RH+" reż. Jarosław Żamojda

Polski thriller dekady, czyli Jarosław Żamojda potwierdza, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa jeżeli chodzi o zarzynanie kina gatunków. "Warszafka" bawi się na Mazurach, ktoś ginie, co trochę psuje zabawę, ale okazuje się, że dzięki temu lepiej bawi się ktoś inny. Zwłaszcza widz, choć troszkę inaczej niż zapewne chcieli twórcy. Absolutne kompendium filmowej nieudolności. Plus (bezkrwawy) "wielka" rola Anny Przybylskiej.

"Szamanka" reż. Andrzej Żuławski

Manueli Gretkowskiej nie tylko zakładanie partii nie wychodzi. Andrzej Żuławski, według jej scenariusza, opowiada o tym jak łatwo stracić mózg (w sensie jak najbardziej dosłownym) dla kobiety, i że seks bywa wyzwaniem, zwłaszcza jeżeli uprawiamy go w łóżku na kółkach. W sumie niezamierzona pochwałą homoseksualizmu i jeden z najobrzydliwszych, ale i groteskowych filmów lat 90–tych. No i niezapomniana (czy ktoś ma numer telefonu?) Iwona Petry w roli tytułowej.

Na pozostałych miejscach "najgorszej" listy uplasowały się między innymi takie tytuły jak: "Dlaczego nie!", "Ryś", "Quo vadis" czy "Avalon".

Przegląd najgorszych polskich filmów pod pod hasłem "Produkty filmopodobne – kicz w polskim kinie" odbędzie się we Wrocławiu w Multikinie Arkady i potrwa w dniach 12 – 14 marca. W programie m.in.: "Klątwa doliny węży", "Powrót wilczycy" oraz "Miłość z listy przebojów".

Szczegóły na: http://www.introspekcja.art.pl
Udostępnij: