Likwidacja abonamentu radiowo-telewizyjnego to jeden z pomysłów Donalda Tuska na zmiany w mediach publicznych. - To nieuniknione, ale trzeba pamiętać o konsekwencjach - oceniają eksperci.
- Wiadomo nie od dziś, że abonamentu nie wystarcza na sfinansowanie całej działalności mediów publicznych, z drugiej strony trudno TVP uznać za medium w pełni społeczne, skoro jest w części uzależnione od reklamy. Do podobnych wniosków doszły władze w Holandii, Belgii czy na Węgrzech, gdzie zlikwidowano abonament - tłumaczy Karol Jakubowicz, były ekspert Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Rozwiązaniem mogłoby być finansowanie mediów publicznych z budżetu państwa. - Oczywiście nie mogłyby to być media działające w takim zakresie i rozmachu jak dziś. Powinniśmy mieć media dopasowane do naszych możliwości jako państwa. Mnożenie kanałów tematycznych przez TVP sprawia, że Program Pierwszy i Drugi TVP muszą być mocno skomercjalizowane, ponieważ pieniądze z emitowanych tam reklam muszą zasilać całą telewizję - uważa Jakubowicz. - To trzeba przeciąć - dodaje.
Jego zdaniem konieczne byłoby jednak w takiej sytuacji ustanowienie zabezpieczeń prawnych. - W ustawie powinno być zapisane, że konkretny procent budżetu idzie na wsparcie mediów publicznych. Inaczej mogłoby dojść do sytuacji, że "grzeczna" wobec władzy telewizja dostałaby więcej, a "niegrzeczna" mniej - mówi ekspert.