Jennifer Connelly

Jennifer Lynn Connelly

[{"id":6,"name":"actors","above5p":true,"career":{"name":"aktorka"},"ranking":{"name":"Ról aktorskich","link":"/person/ajax/roles/40040/6","url":"/ranking/person/actors/female"},"rating":{"count":22612,"rate":8.065186626569963,"desc":"ocen","profession":"gry aktorskiej"}},{"id":20,"name":"voices","above5p":false,"career":{"name":"aktorka dubbingowa"},"ranking":{"name":"Ról głosowych","link":"/person/ajax/roles/40040/20","url":"/ranking/person/voices"},"rating":{"count":337,"rate":7.658753709198813,"desc":"ocen","profession":"gry aktorskiej"}},{"id":21,"name":"himself","above5p":false,"career":{"name":"we własnej osobie"},"ranking":{"name":"Występów","link":"/person/ajax/roles/40040/21","url":"/ranking/person/himself"},"rating":{"count":5,"rate":8.6,"desc":"ocen","profession":"występów osoby"}}]
8,1
22 612 ocen gry aktorskiej
powrót do forum osoby Jennifer Connelly
  • Kto dwa lata po Oscarze wybiera rolę w produkcjach typu "Hulk"? Jeśli dalej ma tego agenta, to powinna go zwolnić.

    Przecież jej kariera tak dobrze się zapowiadała - debiut o Leone, gł. rola w klasyku fantasy, a potem na długo zniknęła z Hollywood, w międzyczasie grając w kilku filmach z niezłym potencjałem, ale to jednak nie to samo (Mulholland Falls, Dark City, Inventing the Abbots).

    Dopiero w 2000 jej kariera nabrała odpowiedniego rozpędu - najpierw "Requiem dla snu", "Pollock" i oscarowa kreacja w "Pięknym umyśle".
    I tutaj trzeba było iść z grubej rury, to był ten moment, którego nie wykorzystała - jak jeszcze "Dom z Piasku i Mgły" to bardzo dobry wybór, tak "Hulk" to tragedia. Dwa lata później pogrążenie się rolą w "Dark Fatum". Sama gra oczywiście ok, mówię o samych filmach, coby nie było.

    Wydawało się, że 2006 to jest to, ale mimo wszystko mocno drugoplanowa rola w cieniu Di Caprio czy potem w "Małych dzieciach", to zapewne nie był szczyt jej marzeń.
    Potem świetny wybór "Drogi do przebaczenia", ale w następnym roku znów kolejna wpadka w kinie sci-fi.

    Od tego czasu minęło 8 lat i dotąd nie zagrała w konkretnym filmie. Mogło się tak stać za sprawą "Noe", ale jednak film nie odniósł takiego sukcesu. Szkoda, mam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone i jeszcze ją zobaczymy w naprawdę dobrym kinie, nie tylko w niezależnych produkcjach czy komediach typu "He's Just Not That Into you".

  • Pauleta Hmm a może kariera nie jest dla niej aż taka ważna? Może grać bo lubi lub tylko dla pieniędzy? I mógłbyś mi powiedzieć co to za kobieta na zdjęciu bo mam dziwne wrażenie, że ją widziałem.

  • Savant1 Możliwe... nie wykluczam i nie znam jej motywów, ubolewam jedynie jako widz. Kobieta na zdjęciu to Amber Heard.

  • Pauleta "Kto dwa lata po oskarze wybiera produkcje typu Hulk". Tak naprawde to
    bardzo duza liczba aktorow. Ostatnio: Christoph Waltz...dwa lata po oskarze... Green Hornet, Muszkieterowie 3D...A co do Hulka, to byl to film Anga Lee ktory wtedy oskara chyba jeszcze nie mial, ale nominacje i Zlotego Globa juz mial...wiec raczej zle nie wybrala. Czasem ciezko aktorowi przewidziec czy przypadkiem nie zagra w jakiejs kaszanie u znanego i cenionego tworcy.

  • Pauleta Hulka robił Ang Lee - to miało być podejście poważne i ambitne. Zresztą jej rola wyszła całkiem ok:)
    Generalnie dlaczego granie w komiksowej produkcji jest złe i ma niby niszczyć karierę? Jaki to ma związek? Wielu aktorów gra w takich filmach i nic złego nie dzieje się z ich karierami (czasem wręcz przeciwnie)

  • Coyotman mało jest produkcji uznawanych za ambitne typu Mroczny Rycerz... w większości to chłam, o którym ludzie zapominają wraz z wyrzuceniem pustego kartonu po popcornie

  • tolerancja91 Ty na serio chciałabyś żeby filmy o facetach w rajtuzach były robione na serio?
    Pamiętaj że one są przeznaczone nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieciaków. Luźniejsze podejście jest wg mnie wręcz wskazane.



  • Coyotman prawdę mówiąc, wolałabym, żeby w ogóle nie powstawały, bo tylko odmóżdżają społeczeństwo

  • Coyotman i nie powiedziałabym, że Mroczny rycerz to film dla dzieciaków. Prawdę mówiąc, nie pozwoliłabym swojemu dziecku obejrzeć go, dopóki nie skończyłoby przynajmniej tych 12 lat... Oczywiście mówiąc o Mrocznym rycerzu, mam na myśli wyłącznie Mrocznego rycerza, bo z trylogii, to jedyny naprawdę dobry film, dzięki powalającemu aktorstwu i otoczce psychologicznej, efekty specjalne, dźwięk to tylko miły dodatek

  • Pauleta Problem raczej nie tyle tkwi w agencie, co w braku ciekawych ról kobiecych, o czym od dawna mówi się w Hollywood, a w ostatnich latach wyjątkowo głośniej. Aktorek pooscarowych można by mnożyć na pęczki. Gdzie jest Natalie Portman? Co się dzieje ze znakomitą Hilary Swank? Rachel Weisz? Tilda Swinton? Wyjątkami są chyba tylko Kate Winslet, Cate Blanchett i Charlize Theron. Ale weźmy już taką Julię Roberts... Świetna aktorka, ale rzadko kiedy już trafia jej się coś naprawdę dobrego, a nawet jeśli już jak niedawny Sierpień w Hrabstwie Osage, to i tak przemilczany na dobrą sprawę i niedoceniony szczególnie przez publiczność. Im aktorki starsze, tym coraz mniej ciekawych dla nich ról. Kobiety w Hollywood gdy zaczynają się starzeć, tzn. prezentować sobą coś więcej niż pierwsza miłość / bycie dodatkiem do głównego męskiego bohatera, tracąc przy tym świeżość, przestają być zauważane. Weźmy taką Keirę Knghtley (dwie chyba nominacje, tak?) Kiedyś rozchwytywana, obecnie gra w takich sobie filmikach, raczej produkcjach niszowych, nie powiem, że złych, ale nijak mających się do Dumy i uprzedzenia, Pokuty, czy trylogii PotC (celowo napisałam trylogii). Oczywiście nie brak w Hollywood potworków, które na siłę próbują zatrzymać młodość, ale kiepsko im to wychodzi (patrz Renee Zellweger, Nicole Kidman).

    Obecnie obserwujemy w Hollywood nowe pokolenie. Jennifer Lawrence, Alicia Vikander, Brie Larson. Ciekawe na jak długo wystarczy dla nich ról.

  • tolerancja91 Bardzo mądra wypowiedź, chwali się. Tak, masz rację, niewątpliwie w tym też leży problem.

  • Pauleta dodam tylko, że mnie też boli brak Jennifer w kinie... natomiast nie do końca się zgodzę, że została przyćmiona przez DiCaprio w Krwawym diamencie, bo ten film miał tak naprawdę czterech bohaterów - oprócz tej dwójki jeszcze znakomity Djimon Hounsou i przede wszystkim Afryka. To jeden z moich ulubionych filmów z DiCaprio i boli mnie cholernie, że jest tak niedoceniony (w programie telewizyjnym dwie gwiazdki na pięć, dwie!!!). Jeśli Connely zaprzepaściła karierę, to gdzie jest Djimon? Facet miał ogromny potencjał, dobry start, role w Gladiatorze, Amistadzie. Nie lubię tematu wciskania "czarnych" na siłę do filmów w imię poprawności politycznej i całej tej otoczki wokół nich, ale prawdą jest niestety, że brakuje dla nich dobrych ról w dobrych filmach. Po Służących wielu myślało, że Viola Davis i Octavia Spencer zrobią wielkie kariery, a jakoś to się rozmyło. To nie tak, że "czarni" są niedoceniani w przypadku Oscarów, tylko po prostu nie ma dla nich ról!

    Ale co się dziwić, skoro w Hollywood produkuje się kilkanaście porządnych dramatów rocznie, a papek wypchanych CGI po brzegi co chwilę. Ja się kurna nie dziwię, że DiCaprio dostał wreszcie Oscara, skoro nie miał żadnej wielkiej konkurencji. Współczesne kino od kilku lat to dno. Kiedyś była chociaż jakaś konkurencja, to był naprawdę problem wybrać najlepszy film z pięciu nominowanych, gdzie cała piątka przechodziła do historii kinematografii (jeszcze lata 90te), a teraz każdy dramat na jakimś minimalnym poziomie ma zagwarantowany sukces na rozdaniach nagród.

  • tolerancja91 Tu nie chodzi o samą "papkę wypchaną CGI" (btw. nie lubię takiej pogardy dla kina rozrywkowego i lekkiego). Tu chodzi o nastawienie włodarzy Hollywood, którzy w większości z automatu obsadzają w głównej roli tych widowisk białych mężczyzn. Zresztą większość scenarzystów, reżyserów, producentów jest białymi mężczyznami i to głównie punkt widzenia białego mężczyzny pokazują.

  • tolerancja91 No akurat Viola i Octavia w tym roku znów powróciły do Oscarowych łask :)

    A co z Barkhadem Abdim? Tak bardzo wychwalany był z Kapitana Philipsa, a teraz bierze udział w jakiś pomniejszych albo słabych projektach, teraz ma się pojawić w Blade Runnerze o ile to nie będzie rola epizodyczna.

    Albo Lupita Nyong'o o ile ma jeszcze szanse na zrobienie kariery to gra w filmach jak Abdi, jakieś małe role albo duże role w niesławnych filmach. Teraz ma się pojawić w Black Panther może to będzie jej przepustką do kina komercyjnego, bo jak widać Oscar nie wystarczył.

    Z resztą większość nominowanych aktorów po prostu zagra raz dobrą rolę i zgarnią za nią Oscara lub tylko nominację i pozostaje w cieniu innych gwiazd, bo po prostu ta jedna rola była świetna w innych wypada słabo np. Jennifer Hudson, Anna Paquin (o ile jej kariera obfituje w filmy, nie dają jej szans na zdobycie innych nagród) albo Louise Fletcher, która po prostu zaprzepaściła swoje szanse.

  • filmowy_laufer Akurat Abdi był amatorem, a Lupita oscara zawdzięczała zainteresowaniu Weinsteina (chociaż do niczego nie doszło chyba ostatecznie). To nie wiem, czy można tę dwójkę porównywać do nazwisk powyżej, które jednak mają więcej jak jedną przełomową rolę w karierze (a przy tym wiele kultowych)

  • tolerancja91 Możliwe, aczkolwiek byli w chwilowym blasku sławy, widać że talentu im nie było brak, więc zaprzepaszczenie szans w ich przypadku jest dosyć smutne, bo mogli to bardzo dobrze wykorzystać, szczególnie Lupita, bo jak wspomniałaś Abdi jest amatorem.

    Bardziej mnie zaczyna martwić fakt tego jakie role są nominowane do Oscara. To że aktorzy otrzymują nominację/Oscara i to wcale nie pomaga w im dalszej karierze filmowej, to wg mnie "pół biedy". Spójrzmy na tegoroczne Oscary. Pojawiły się osoby, które nie dość że dostały nominację do Oscara niezasłużenie, to wcale dzięki niej się nie wybiją. Mary J. Blige dosłownie majacząca przez cały film i mająca 3 sceny mówione, do tego wcale nie jakieś wymagające talentu od niej (zeszłoroczna Williams i jej 3 sceny) czy Willem Defoe który ciągle gdzieś łazi, mruczy i się wścieka albo Saoirse Ronan grająca rolę nastolatki buntowniczki, którą chyba przerobiła większość aktorek Hollywoodu. Nie wiem do czego to zmierza, ale pomału jakość Oscarów zaczyna być poddawana w wątpliwość, bo o ile wcześniej wygrywały osoby/filmy niezasłużenie, to jednak miały w sobie coś że były w pewien sposób dobre. A teraz? Nie dość że niezasłużenie to jeszcze słabo.

  • filmowy_laufer problem leży dokładnie w tym, co napisałam wyżej parę lat temu :) scenariusze są coraz gorsze, a role coraz mniej wymagające... akurat scena Michelle Williams w Manchesterze, która przyniosła jej nominacje była bardzo dobra, nawet jeśli było jej na ekranie mało; nie zapominajmy, że Judi Dench dostała oscara za epizodzik w Zakochanym Szekspirze (wychodzonego zresztą przez Weinsteina, podobnie jak największe nieporozumienie w historii tej nagrody, czyli Gwyneth Paltrow)

  • tolerancja91 Nie wyjaśniłem dobrze o co mi chodziło. Blige miała tylko kilka scen mówionych i się nie popisała w nich niczym ponad przeciętne możliwości aktorskie, gdy to taka Williams w 3 scenach (szczególnie w jednej) mogła roznieść konkurencję (wtedy jednak była bez szans ze względu na Davis, która dano do nieodpowiedniej kategorii), a także była jedną z najwyrazistszych postaci w filmie.

  • filmowy_laufer też mi było wtedy żal Michelle, bo ona już wieloma rolami udowodniła, że jest świetną aktorką dramatyczną, miejmy nadzieję, że kiedyś doczeka się statuetki, natomiast Viola miała wcześniej szanse za rok ze Służącymi, ale wtedy nominowano też Streep (a ona wymiotła konkurencję z Thatcherową), także na dobrą sprawę dobrze, że Viola wygrała za Fences, bo nie wiadomo, kiedy by jej się taka okazja znowu trafiła, a Michelle mam wrażenie, że dopiero zaczyna się naprawdę rozkręcać (umacnia każdego roku pozycję na rynku reżyserskim, tym poważnym) i ma szansę w przyszłości być jednym z najważniejszych nazwisk Hollywood, nie za urodę, kreacje na czerwonym dywanie i szeroko pojęty blichtr, tylko właśnie za talent, warsztat i wrażliwość artystyczną

  • tolerancja91 Mam nadzieję, że tak będzie. Viola wydaje mi się być świetną aktorką i sądzę, że przegrana z Fences wcale by nie pogrzebała jej oscarowych szans. A czy Williams kiedyś wróci w te łaski, to się okaże, choć w dobie takich nominacji, myślę że nie będzie to dla niej problemem.

  • użytkownik usunięty

    Pauleta A |"Shelter"? Według ,mnie zagrała rewelacyjnie. Fakt - żadnych nominacji itp. , ale ja jestem widzem, nie krytykiem, więc podkreślam, że w mojej ocenie.

  • "Shelter" widziałem później i fantastycznie zagrała, ale film został praktycznie niezauważony. Od krytyki zebrał też niezłe bęcki, wg mnie niesłusznie, świetne kino.
    Liczyłem też w tym roku na "American Pastoral", ale znowu coś nie wyszło i film podobno nie jest tak dobry, na jaki się zapowiadał.

  • Pauleta P.S. Co do "Shelter"... Choć sam film niezły, nie zachwycił mnie na tyle bym go przeceniał w stosunku do krytyki. No i nie mogłem przeboleć widoku Jennifer anorektyczki. Wiadomo czego się nie robi dla roli, ale mimo wszystko...! Właściwie to nie mogę pogodzić się, z takim widokiem Jennifer, kiedy pamięta się ją jako piękną, seksowną dziewczynę z lat 90tych.
    Napisze ktoś, że latka lecą i uroda nie ta... Ok. Ale to się stało jakoś tak nagle. Przejście. Od jednej osoby, do drugiej. Gdzieś od około 2000 roku obserwujemy całkiem odmienioną (odchudzającą się) Jennifer. Czasem zastanawiam się czy warto...?

  • Pauleta Od bardzo, bardzo dawna "ją uwielbiam" - można by rzec :))

    Ale sam nie wiem, czy to bardziej z zachwytu nad jej urodą, czy bardziej z powodu jej gry aktorskiej. Bo rzeczywiście gdy się weźmie jej dorobek na tapetę, nagle stwierdzamy, że to "przeciętna liga". Niestety filmy z jej udziałem to istna huśtawka: od świetnych, po beznadziejne. I to nie tylko za młodu, co również teraz, w ostatnich latach. Noe okazał się porażką. Aloft - mało znany - jest świetny! Nawet nie patrząc na box-office widać, że lepiej służą jej potencjalnie słabsze filmy, często grając drugoplanowe role, niż w dużych produkcjach, ustawionych pod zysk i pod znane nazwiska.
    Mam wrażenie, że jest trochę niedoceniana. I pozostaje niejako na uboczu. Hollywood, całej tej śmietanki współczesnych gwiazdek.
    Może to wszystko jej świadomy wybór. A może po prostu nie jest to do końca dobry dla Jennifer.

  • srick.pl Wie ktoś czy ma rodzeństwo?

  • Pauleta Zmarnowana ? Przypominam, że grała między innymi w takich filmach:
    Dawno temu w Ameryce 1984
    Phenomena 1985
    Labirynt 1986
    Mroczne miasto 1998
    Requiem dla snu 2000
    Piękny umysł 2001
    Dom z piasku i mgły 2003
    Krwawy diament 2006
    Małe dzieci 2006

    Wielu, by się zamieniło z nią, by dostać tyle szans grania w dobrych filmach czy u cenionych reżyserów.

  • returner Chyba tylko tytuł przeczytałeś, bo o wszystkich tych filmach wspomniałem i zaznaczyłem dlaczego uważam jej karierę za zmarnowaną. Zmarnowaną, nie słabą, bo mówimy o aktorce z niesamowitym talentem i potencjałem, tymczasem ma na koncie tylko kilka wielkich filmów, a od ponad dekady ani jednej uznanej (bo dobre wciąż wpadają) roli. Zresztą sam w swojej wyliczance zatrzymałeś się na 2006 roku, niejako potwierdzając moją tezę. A Connelly ma dopiero 47 lat. Tak, to jest zmarnowana kariera.

    Pewnie, że 90% ludzkości, by się zamieniła z nią miejscem, ale nie o to chodzi w ogóle w tym temacie.

  • Pauleta Właśnie miałam zakładać podobny temat ale widzę że uprzedziłas mnie kilka lat temu. Przed chwilą obejrzałam „Alitę”. Porażka! Sam film nienajgorszy ale Connelly nie ma tam co grać. Podejrzewam że podobnie będzie w przypadku jej kolejnego filmu - „Top Gun2”. Ja również od kilku lat liczę na jej powrót bo mimo iż gra cały czas to jej role przechodzą bez echa. Podobnie jak Ty miałam nadzieję że przypomni o sobie w „Noe” i „Amerykasnkiej sielance” ale w obu filmach (niezbyt udanych dodajmy) po raz kolejny nie miała wiele do zagrania. Szkoda! Aktorka zapomniana przez widzów i krytyków.

  • Pauleta Po 2006 roku źle wybiera role. Było na przestrzeni ostatnich 120 lat mnóstwo zmarnowanych talentów i to zdolniejszych od niej , a nie mieli okazji do zagrania jak ona w tylu znanych filmach.
    Ona dość długo się utrzymywała w znanych i cenionych filmach od 1984 do 2006.
    Miała szczęście, że była szybko zauważona, bo w "Dawno temu w Ameryce" od S.Leone miała ledwie 14 lat,
    a w "Phenomena" od D.Argento 15 lat. Zagrała u dwóch znanych reżyserów więc była zauważona i rozpoznawalna dzięki temu później dobrze weszła w Hollywood.

  • returner Zauważona bo miała wygląd. Początek miała fajny, Rockeeter był też z nią sympatyczny, lecz zgubiła ją chęć grania w mądrych filmach. Requiem dla snu i Piękny umysł odbiły się echem ale to przeciętne filmy, lubiane głównie przez mało wybredny plebs. Powinna godzić grać w filmach w stylu Mrocznego miasta, to by się dłużej utrzymała. Grać u boku Tomka Cruise'a, Spielberga, byłaby bardziej na topie niż przebierać role w niby ambitnych przeciętnych dramatach.

  • Pauleta Większość aktorów czy reżyserów po zdobyciu Oskara spuszcza z tonu. Dlatego może i dobrze, że np. Al Pacino dostał tak późno tego Oskara.

  • Pauleta Vikander po Oscarze zagrała w nowej Larze Croft, Brie Larson w filmach o King Kongu i Kapitan Marvel. Eddie Redmayne po wygranej został bohaterem w uniwersum Harry'ego Pottera, choć on jeszcze chociaż dostał kolejną nominację, za film, za który Alicia Vikander otrzymała Oscara, ale było to już 6 lat temu. Czy kariera Connelly jest zmarnowana? Pewnie tak, jeśli się porówna do Blanchett, Kidman czy Streep, ale porównując ją do większości laureatów Oscarów z ostatnich, powiedzmy 30 lat, to bym tak nie powiedziała. Taki Fassbender miał świetne role w nagradzanych filmach, nie dostał Oscara i teraz raczej wypadł z łask rozmaitych gremiów. Od czasu Steve'a Jobsa zagrał w kolejnych X Menach, takim sobie melodramacie i nieudanej adaptacji kryminału Jo Nesbø - te dwa ostatnie filmy ledwo wyszły na plus z budżetem, więc nie był to sukces ani kasowy, ani artystyczny.
    Kiedyś sprawdzałam sobie z ciekawości losy różnych aktorów i wyszło mi na to, że większość jest jakiś czas na topie, wtedy dostaje nominacje, czasem nawet coś tam wygra, ale później przepada. Sally Field, Sissy Spacek, Marcia Gay Harden,tam Kim Basinger - to kilka przypadków, które od razu przyszły mi do głowy. Dostały po Oscarze, część z nich ma nawet więcej, nominacje tu, nominacje tam, ale przestały być na topie, nie mają już znaczących ról, grają gdzieś na drugim czy trzecim planie w filmach, czasem grają w telewizji. Dość powiedzieć, że Marcia i Kim zagrały w trylogii o Greyu. Z osób, które były na topie, wypadły z obiegu i wróciły tryumfalnie na szczyt, przychodzi mi na myśl Renee Zellweger i ... mam problem z przypomnieniem sobie innych takich osób.