Recenzja filmu Ucieczka z Nowego Jorku (1981)
John Carpenter

Call me Snake

W latach 70. i 80. John Carpenter był jednym z najlepszych i najpopularniejszych reżyserów kina rozrywkowego. Wtedy powstały takie tytuły jak "Atak na posterunek 13", "Mgła", "Halloween", ...
Filmweb sp. z o.o.
W latach 70. i 80. John Carpenter był jednym z najlepszych i najpopularniejszych reżyserów kina rozrywkowego. Wtedy powstały takie tytuły jak "Atak na posterunek 13", "Mgła", "Halloween", "Ucieczka z Nowego Jorku", czy wreszcie niezapomniane "Coś". Pracując zwykle z niewielkim budżetem Carpenter jak nikt inny potrafił nadać swoim filmom wyjątkowy klimat opierając się głównie na ciekawym montażu, pracy kamery, czy wreszcie muzyce, której był również często autorem.
Niestety, dziś o Carpenterze pamiętają już tylko nieliczni miłośnicy X Muzy. Ostatnie produkcje filmowca nie okazały się zbyt udane a jego nazwisko pojawia się obecnie najczęściej przy okazji realizacji nowych wersji jego wcześniejszych dzieł.

Mimo wszystko nie należy o Carpenterze zapominać. Wiele z jego filmów przeszło już do klasyki kina grozy, a część - jak wydana właśnie na DVD "Ucieczka z Nowego Jorku" - osiągnęło nawet status kultowych.

Akcja "Ucieczki" rozgrywa się w roku 1997 (film powstał w 1981). Wyspa Manhattan została przekształcona w olbrzymie więzienie o zaostrzonym rygorze. Wszystkie mosty zostały zaminowane a nad rzeką Hudson bez przerwy krążą policyjne patrole bezwzględnie rozprawiające się ze wszystkimi próbującymi ucieczki. Wewnątrz więzienia nie ma policji, a władzę sprawuje tam przestępcza organizacja, na której czele stoi czarnoskóry Książę.
Kiedy nad Manhattanem rozbija się wiozący prezydenta USA samolot na ratunek politykowi władze decydują się wysłać Snake'a Plisskena - legendarnego bohatera wojennego i komandosa. Jeśli mu się powiedzie, darowane zostaną mu wszystkie przestępstwa popełnione na terenie USA. Na wykonanie swojej misji ma niecałe 24 godziny. Po tym terminie zginie.

"Ucieczkę z Nowego Jorku" oglądałem po raz pierwszy jako dziecko i pamiętam, że film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Z tego też powodu z pewną obawą podszedłem do wydania DVD. Z jednej strony chciałem jeszcze raz zobaczyć obraz, którego po tylu latach prawie nie pamiętałem, z drugiej jednak, obawiałem się, że może mi się zwyczajnie nie spodobać. Na szczęście nic takiego się nie stało. "Ucieczka z Nowego Jorku" oczywiście mocno się zestarzała, ale na szczęście tylko od strony wizualnej. Snake Plissken z nieodłączną opaską na oku i w obcisłej koszulce nadal pozostaje dla mnie jednym z najbardziej "chłodnych" bohaterów kina.

Największą siłą dzieła Carpentera pozostaje unikalny klimat. Łącząc w sobie elementy kina sci-fi, katastroficznego, westernu oraz komedii reżyser stworzył film rozrywkowy, w którym prawie każdy odnajdzie coś dla siebie.

Wydanie DVD, które ukazało się w serii QDVD nieco rozczarowuje. Na płycie oprócz filmu znajdziemy jedynie kilka zwiastunów, tekstowe biografie twórców oraz krótki dokument "Ucieczka z Nowego Jorku - jak powstawał film" opowiadający o realizacji obrazu. Jak dla mnie to trochę za mało w sytuacji, kiedy już jakiś czas temu na Zachodzie ukazało się dwupłytowe wydanie "Ucieczki" wzbogacone nie tylko o ciekawe dodatki (między innymi komentarze), ale również o 10-minutową scenę początkową, która została wycięta z wersji kinowej a opowiadającej o tym, jak Plissken trafił do więzienia.

Zachęcam do zapoznania się z przygodami Snake'a Plisskena. Pod względem dodatków wydanie rozczarowuje, ale sam film zasługuje na uwagę. Co prawda to tylko kino B, ale jak przeczytałem na jednej z list dyskusyjnych "kino B Carpentera jest w kilku przypadkach lepsze od kina A".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 77% uznało tę recenzję za pomocną (35 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)