Recenzja filmu Asteriks i Obeliks. Tajemnica magicznego wywaru (2018)
Louis Clichy
Alexandre Astier

Kociołek rozmaitości

Bogactwo składników prowadzi do fabularnego chaosu uniemożliwiającego ciekawe rozwinięcie poszczególnych wątków. Twórcy animacji zdają się jednak wychodzić z założenia, że historia jest tylko ...
Filmweb sp. z o.o.
Louis Clichy i Alexandre Astier, autorzy filmu "Asteriks i Obeliks. Tajemnica magicznego wywaru", nie są raczej amatorami wykwintnych przepisów. Sądząc po tym, co zaproponowali w pierwszej od czterech lat animacji o przygodach dzielnych Galów, wierzą raczej, że ilość przechodzi w jakość. Dlatego też fabuła "Tajemnicy magicznego wywaru" upichcona została z tak dużej liczby składników, że innym filmowym kucharzom starczyłoby ich na całą trylogię.

photo.title

Po tytule mogłoby się wydawać, że głównym elementem nowego "Asteriksa i Obeliksa" będzie właśnie receptura, której Galowie zawdzięczają skuteczny opór Cezarowi. W rzeczywistości twórcy skupiają się na niej jedynie przez chwilę, kiedy tworzą zabawną kompilację popisów mniej lub bardziej obiecujących druidów walczących o możliwość poznania tytułowej tajemnicy. Przez resztę filmu ten wątek stanowi jedynie nić, na którą nawlekane są inne fabularne koraliki. Ta funkcja nie jest zbyt widowiskowa, więc w scenariuszu co chwilę zawarte są dialogi odnoszące się do problemu magicznej mikstury, by widzowie nie zapomnieli, jaki jest nominalny pretekst dla całej opowieści.

Drugim ważnym składnikiem nowego "Asteriksa i Obeliksa" jest postać Sulfuriksa. Jest on głównym czarnym bohaterem filmu. Twórcy zgrabnie powiązali go z postacią Panoramiksa, bazując na klasycznym schemacie przyjaciół, którzy poróżnili się i stali się swoimi wrogami. Ponieważ jednak to tylko jeden z licznych elementów fabularnych, potencjał Sulfuriksa nie jest wykorzystany. Przez większość filmu pojawia się on tylko, by przypomnieć widzom, że jest jakiś czarny charakter inny niż Cezar, który swoje pięć minut dostanie w spodziewanej finałowej rozróbie. I jeśli Sulfuriks w ogóle zostaje w pamięci, to nie za sprawą własnych działań, lecz dzięki słodziutkiemu i zabawnemu małemu dzikowi, który stał się jego pupilkiem.

"Tajemnica magicznego wywaru" wprowadza też dwie nowe postacie, a każda z nich spokojnie mogła być samodzielnym protagonistą. Pierwszą jest bardzo utalentowany, ale nieco zbyt zapatrzony w siebie młody druid. Cały film można byłoby poświęcić na opowiadaniu o tym, jak jest kuszony przez łatwe rozwiązania i uczy się pokory na własnych błędach. Drugą jest rezolutna dziewczynka o umyśle konstruktora i wynalazcy. To z kolei mogła być opowieść o odnajdywaniu własnego miejsca i walki o szacunek społeczności, w której kobiety może i rządzą mężczyznami, ale wyłącznie jako żony i matki. Twórcy zawarli elementy tych historii w filmie. Ponieważ jednak wątki te konkurowały z innymi, pozostały z nich jedynie pojedyncze, oderwane od siebie sceny, której nie składają się na spójną historię.

photo.title   photo.title   photo.title

A gdzie w tym wszystkim Asteriks i Obeliks? Można odnieść wrażenie, że są tu umieszczeni nieco na siłę, gdyż zobowiązywał do tego tytuł filmu. Obeliks nie ma zbyt wiele do roboty, ponieważ łatwo jest neutralizowany. Z kolei Asteriks zachowuje się niczym kuzyn Smurfa Marudy. Może i jest głosem rozsądku, ale nie czyni to z niego zbyt ciekawej postaci.

To bogactwo składników prowadzi do fabularnego chaosu uniemożliwiającego ciekawe rozwinięcie poszczególnych wątków. Twórcy animacji zdają się jednak wychodzić z założenia, że historia jest tylko pretekstem, że liczą się harce i swawole uroczych, choć czasami niezbyt rozgarniętych, Galów i Rzymian. "Tajemnica magicznego wywaru" ma więc dość wartkie tempo, które nie pozwala widzom się nudzić. Autorzy postarali się też, żeby co kilka minut pojawiała się jakaś zabawna scenka, by można było się pośmiać i poczuć lepiej. To w sumie dość błaha rozrywka, ale swoje pozytywne zadanie spełnia w wystarczającym stopniu, by całość uznać za sukces. Szczególnie na tle ostatnich aktorskich produkcji o Asteriksie i Obeliksie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 43% uznało tę recenzję za pomocną (14 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły