Recenzja filmu Oszustki (2019)
Chris Addison

Letnia rozrywka

Addison obchodzi się z materiałem, jakby to był jadowity wąż. Trzyma dystans i nie angażuje się, przez co całość sprawia wrażenie bezosobowej i mechanicznej sieczki. Zaś większość scen ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Oszustki (2019)
Pogoda nie rozpieszcza? Żar leje się z nieba i nawet w cieniu nie ma co liczyć na ochłodę. Chcecie chociaż na chwilę odpocząć od spiekoty? Klimatyzowane sale kinowe wydają się kuszącą alternatywą. Ale trzeba jeszcze wybrać odpowiedni film. W takich okolicznościach przyrody najlepiej wypadają głupawe komedyjki, które wymagają od widza naprawdę minimum uwagi, ale sprawiają, że czas mija przyjemnie i szybko. Takim tytułem jest właśnie film Chrisa Addisona "Oszustki".

photo.title

Pełnometrażowy debiut reżyserski aktora znanego chociażby z serialu "Kumple" stanowi kwintesencję letniej rozrywki. Oczywiście, technicznie nią nie jest. W Stanach miał bowiem premierę na początku maja. Polski dystrybutor dobrze jednak zrobił wprowadzając go do naszych kin wraz z początkiem wakacji. "Oszustki" idealnie odnajdą się w letnim repertuarze każdego kina. Oferują bowiem ten rodzaj rozrywki, który w innych okolicznością zostałby uznany za idiotyczny i niestrawny. Kiedy jednak spiekota nie daje żyć, kiedy nic nie chce się robić, a już z całą pewnością nie "rozkminiać" zawiłości fabuły, wtedy "Oszustki" bardzo zyskują. Nagle humor bardzo niskich lotów okazuje się dokładnie tym, czego potrzeba w upalne popołudnie. Całość cieszy zwariowaną akcją i dużą liczbą idiotycznych gagów, na których można się gromko śmiać. Przy 36 stopniach w cieniu "Oszustkisą niczym ambrozja oferująca wytchnienie.

To dobra wiadomość dla Addisona, bowiem jako reżyser musi się jeszcze dużo nauczyć. Największym jego osiągnięciem przy "Oszustkach" było pozostawienie materiału wyjściowego w spokoju. Film jest bowiem remakiem "Parszywych drani", którzy z kolei powstali na bazie "Opowieści do poduszki". Scenariusz, nad którym trudziły się aż cztery osoby, garściami czerpie ze swoich poprzedników. Dotyczy to zarówno ogólnego zarysu fabuły, jak i wielu zwrotów akcji. Jedynym prawdziwym novum jest zmiana płci głównych bohaterów. Addison obchodzi się z materiałem, jakby to był jadowity wąż. Trzyma dystans i nie angażuje się, przez co całość sprawia wrażenie bezosobowej i mechanicznej sieczki. Zaś większość scen komediowych mogłaby z powodzeniem zostać wycięta z "Oszustek" i przeniesiona do innego równie głupawego filmidła i nikt nie zwróciłby na to uwagi. Na szczęście reżyser jest świadomy swoich braków i przynajmniej nie szkodzi. Stąd humor, nawet jeśli jest wtórny i nie najwyższych lotów, i tak sprawdza się, rozśmieszając do łez (często właśnie dlatego, że nie jest zbyt wyrafinowany).

photo.title

Prawdziwym skarbem "Oszustek" są jednak grające główne role Anne Hathaway i Rebel Wilson. Panie idealnie odnalazły się w tej rubasznej produkcji i bez zahamowań szaleją na ekranie. Ich entuzjazm jest naprawdę zaraźliwy i trudno nie dać się wciągnąć w ich przewrotne igraszki i zwariowaną rywalizację. Hathaway i Wilson świetnie się dopełniają, tworząc klasyczny komediowy duet spokojnie mogący konkurować z tandemem Steve Martin i Michael Caine z "Parszywych drani".

"Oszustki" nie są filmem, który na zawsze zmieni Wasze życie. Większość zapewne dość szybko o nim zapomni. Jest to jednak komedia, która pozwoli odsapnąć i podładować psychiczne baterie pozytywną energią. Od letniej rozrywki naprawdę niczego więcej nie należy oczekiwać.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 62% uznało tę recenzję za pomocną (26 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię