Recenzja filmu Droga do zatracenia (2002)
Sam Mendes

Ojciec, i syn, i fotograf

Sam Mendes należy do rzadkiego gatunku reżyserów, dla których przeprowadzka do Ameryki nie oznaczała utraty własnego stylu, lecz połączenie tradycji brytyjskiej z przenikliwą obserwacją Nowego ...
Filmweb sp. z o.o.
Sam Mendes należy do rzadkiego gatunku reżyserów, dla których przeprowadzka do Ameryki nie oznaczała utraty własnego stylu, lecz połączenie tradycji brytyjskiej z przenikliwą obserwacją Nowego Świata. Za każdym razem z tej angielsko-amerykańskiej mieszanki wychodzi niesamowita mikstura. Tak było w "American Beauty", a ostatnio w "Drodze do szczęścia". Pomiędzy nimi powstała "Droga do zatracenia" - dramat niemal szekspirowski, a jednocześnie mocno zakotwiczony w amerykańskiej materii.

Reżyser osadził akcję w "ostatniej mitotwórczej epoce Ameryki" – jak sam to ujął w komentarzu zawartym na płycie – czyli w epoce prohibicji. W samym centrum historii mamy mafijne porachunki, bogatą rodzinę utrzymującą się z nielegalnych źródeł finansowania i zemstę za przelaną krew, w tle – elementy jeszcze bardziej standardowo łączone z kinem gangsterskim, jak Al Capone, brudne pieniądze. Streszczenie fabuły może mylnie sugerować, że film Mendesa to kino gangsterskie, jednak "Droga do zatracenia" to bardziej dramat psychologiczny, perfekcyjnie skonstruowany, zagrany i wyreżyserowany.

Na podstawie komiksu Maxa Allana Collinsa i Richarda Raynera Mendes wykreował mocną opowieść o zmaganiach ze słabościami, sile i zemście. A przede wszystkim – o relacjach ojcowskich. Władza przedstawionej w filmie irlandzkiej rodziny mafijnej opiera się na silnym ojcu, Johnie Rooneyu (Paul Newman). Jego prawdziwy syn jest zbyt dandysowaty (z pięknie, lekko zaznaczoną przez Daniela Craiga nutą histerii), byśmy mogli myśleć o nim jak o następcy swojego ojca. Prawdziwy bohater to Michael Sullivan (Tom Hanks), którego Rooney objął opieką, gdy ten był jeszcze dzieckiem. Dorosłemu Sullivanowi Rooney zleca brudną robotę, co często sprowadza się do porządkowania spraw po czarnej owcy rodu Rooneyów. Toczącą się na ekranie historię oglądamy – przynajmniej częściowo – oczami Sullivana Juniora. Ale nie jest to bynajmniej naiwne spojrzenie na świat dorosłych. Stajemy się świadkami przełomowego momentu w życiu chłopaka: momentu, w którym dorośnie, pozna prawdę o swoim ojcu i zostanie wystawiony na poważną próbę.

Tę rozgrywkę pomiędzy ojcami i synami dopełnia demoniczna postać Harlena Maguire'a granego przez Jude'a Lawa. Nosi melonik, potem zyskuje blizny na twarzy, co tworzy wokół niego subtelną aurę szaleństwa. To fotograf i jednocześnie morderca, któremu powierzono zadanie wyśledzenia i zabicia obu Sullivanów. Od razu staje się jasne, że jest twórcą i niszczycielem w jednym:  fotografuje ciało dla gazety tuż po dokonaniu zbrodni. Ze znawstwem komponuje kadr, a w nim zmarłego. Gdy okaże się, że ofiara jeszcze oddycha, nie zawaha się ją udusić... Jest autorem fotografii, która, zachowując chwilę, uśmierca  – w tym wypadku ta metafora okazuje się mieć znaczenie jak najbardziej dosłowne.  

Pościg Maguire'a za Sullivanami nie obfituje w makabrę, krwista czerwień nie leje się  strumieniami jak w komiksach. Ekran przejmuje za to groza, wynikająca z prostego faktu, że nie można zawrócić z drogi do tytułowego Zatracenia.

Także od strony wizualnej "Droga do zatracenia" to majstersztyk. Genialnie wykorzystano w niej obrazowe schematy (Hanks jak każdy mściciel przemierza ulice w czarnym płaszczu z rozwianymi połami), stworzono malarskie stylizacje (morderstwo w białej łazience) i sekwencje zachwycające ruchem wewnątrzkadrowym. Sposób sfilmowania strzelaniny w deszczu pewnie już służy za wzorzec adeptom reżyserii i operatorstwa.

"Droga do zatracenia" może nie jest pierwszym tytułem, o który pomyślicie: "Ten film fajnie byłoby mieć na Blu-Rayu". A jednak, zdjęcia Conrada Halla jak mało co warte są tego, by je oglądać w najlepszej jakości. W dodatkach znajdziemy kilkunastominutowy film dokumentalny o Hallu i jego najlepszych pracach (są wśród nich: "Z zimną krwią", "Butch Cassidy i Sundance Kid", "American Beauty"). Dokument zawiera wypowiedzi innych operatorów (m.in. Rogera Deakinsa, Janusza Kamińskiego), przybliża sposób pracy i niesamowitą osobę Halla, pokazuje, jak powstawały niektóre z nakręconych przez niego obrazów, dziś już klasycznych.

Prócz tego płyta zawiera kilka słów od Sama Mendesa na temat wydania Blu-Ray, usunięte sceny oraz bibliotekę, która w formie mulitmedialnej przybliża nam niektóre z aspektów świata przedstawionego w "Drodze do zatracenia", takie jak prohibicja czy też urocza postać fotografa trupów.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (82 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)