Recenzja filmu Alicja po drugiej stronie lustra (2016)
James Bobin
Wojciech Paszkowski

Wyścig z Czasem

W tej części wracają wszystkie postacie z "Alicji w Krainie Czarów", ale trzeba uczciwie zaznaczyć, że ich czas na ekranie nie został rozdzielony sprawiedliwie. O ile znikoma obecność ...
Filmweb sp. z o.o.
Alicja spełniła swoje marzenie: została kapitanem statku. W pierwszej scenie "Po drugiej stronie lustra" towarzyszymy jej w ucieczce przed piratami i – tu niespodzianka – akrobatyczne wyczyny bohaterki mają miejsce w świecie realnym, a nie Krainie Czarów. Nieugięta postawa i wyjątkowe osiągnięcia dziewczyny budzą szczery podziw, ale po osobie, która nigdy nie mówi "to niemożliwe", można się spodziewać wszystkiego. Alicja użyje tej frazy w "Po drugiej stronie lustra" tylko raz. I zaraz tego pożałuje.  

photo.title

Tym razem Alicja wraca do Wonderlandu przede wszystkim po to, by pomóc pogrążonemu w depresji Kapelusznikowi. Ten głęboko przeżywa utratę swojej rodziny i wciąż trzyma się nikłej nadziei, że jeszcze da się ją uratować. Sprawa wygląda jednak beznadziejnie – nawet Alicja wie, że umarłych nie da się wskrzesić. Ale widok pogrążonego w morderczej rozpaczy i gasnącego w oczach ukochanego przyjaciela sprawia, że dziewczyna podejmie się niemożliwego i wyruszy w podróż w czasie. Tyle, że w Krainie Czarów Czas to on (Sacha Baron Cohen) – Alicja będzie więc musiała go przechytrzyć. A jej zuchwałe zachowanie – chociaż motywowane szczytnym celem – zagrozi porządkowi magicznej krainy. 

W tej części wracają wszystkie postacie z "Alicji w Krainie Czarów", ale trzeba uczciwie zaznaczyć, że ich czas na ekranie nie został rozdzielony sprawiedliwie. O ile znikoma obecność Kapelusznika Johnny'ego Deppa to dla filmu żadna strata (ten bohater równie dobrze mógłby być w całości wygenerowany przez komputer i prawdopodobnie nikt nie zauważyłby różnicy), o tyle zaledwie pojedyncze sceny z udziałem Białej Królowej Anne Hathaway, Absolema, Kota z Cheshire, Mniamałygi i reszty wesołej ferajny pozostawiają już spory niedosyt, bo to głównie za nimi tęskniło się, wspominając pierwszą część.

photo.title   photo.title

Filmowi przysłużyła się za to obecność Sachy Barona Cohena o rozbrajającym jak zawsze vis comica – jego Pan Czasu w futurystyczym kostiumie wnosi do filmu dużo humoru. Podobnie jak Helena Bonham Carter, której bohaterkę poznamy w tej części trochę bliżej. Nie zdradzę chyba zbyt dużo, pisząc, że Czerwona Królowa okaże się jednak nie taka straszna, jak się sama maluje. No i w końcu dowiemy się, dlaczego ma taką wielką głowę! 

"Po drugiej stronie lustra" wciąż jednak należy do Alicji – to jej troski, zarówno w jednym, jak i drugim świecie zajmują w filmie najwięcej miejsca. W realnym mierzy się z niczym nieskrępowanym, uderzającym ją ze wszystkich stron mizoginizmem, a w magicznym – odkrywa sedno więzi rodzinnych. Jeśli więc samo spotkanie z Waszymi ulubionymi bohaterami okaże się pod pewnymi względami mało satysfakcjonujące, pozostają jeszcze: nacechowane feministycznie przesłanie, że wbrew przeciwnościom losu z marzeń po prostu nie można rezygnować, oraz mądra lekcja o rodzinnej miłości i przebaczaniu. Rozkochanym w magii widzom czasem tyle wystarczy. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 28% uznało tę recenzję za pomocną (222 głosy).
Dorota Kostrzewa
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)