Recenzja filmu Czyściciele internetu (2018)
Moritz Riesewieck
Hans Block

Zgłoś nadużycie

Oglądanie filmu Moritza Riesewiecka i Hansa Blocka działa jak zażycie czerwonej pigułki w "Matrixie". Seans odsłania przed nami złowrogie oblicze sieci jako przestrzeni, w jakiej jesteśmy tylko ...
Filmweb sp. z o.o.
Pewna aktorka opowiadała mi kiedyś w wywiadzie, jak przedstawiciele znanego portalu społecznościowego usunęli z jej profilu zdjęcie z filmu, na którym można było dostrzec odsłonięty biust. Jednocześnie nie mieli nic przeciwko opublikowanemu przez moją rozmówczynię chwilę później kadrowi ze skandalizującego "Salo, czyli 120 dni Sodomy" Pasoliniego. Podobnej hipokryzji doświadczyliśmy w sieci niemal wszyscy. Pół biedy jeszcze, gdy dotyczy ona kwestii stosunkowo niewinnych. Co jednak jeśli stosowana przez medialne korporacje cenzura sprzyja prześladowaniu ludzi za orientację seksualną lub poglądy polityczne? Oto jedno z najważniejszych pytań, z jakimi zostawiają nas twórcy świetnych "Czyścicieli internetu".

photo.title

Oglądanie filmu Moritza Riesewiecka i Hansa Blocka działa jak zażycie czerwonej pigułki w "Matrixie". Seans odsłania przed nami złowrogie oblicze sieci jako przestrzeni, w jakiej jesteśmy tylko zakładnikami w rękach potężniejszych sił. Nawet jeśli w pierwszej chwili brzmi to jak fragment jakiejś spiskowej teorii dziejów, reżyserzy wiedzą, co zrobić, by uwiarygodnić swoją tezę. Lwią część filmu stanowią wywiady z tytułowymi "czyścicielami", a więc moderatorami publikowanych w internecie treści, zdradzającymi nam specyfikę swojej pracy. Pięcioro bohaterów, oczywiście anonimowo, dzieli się informacjami bynajmniej nieprzeznaczonymi dla naszych uszu. Świadomość ta kreuje atmosferę pełną napięcia, którą reżyserzy potęgują dodatkowo za sprawą szybkiego montażu i złowieszczej muzyki. Decyzja, aby konsekwentnie stylizować film na konwencję thrillera, stanowi strzał w dziesiątkę. Dzięki niemu Riesewieckowi i Blockowi udaje się uniknąć poczucia monotonii dającego się we znaki widzom pokrewnego tematycznie "CitizenfourLaury Poitras.

W "Czyścicielach…" za efektowną formą idą na szczęście fabularne konkrety. Wstrząsająco wybrzmiewają na ekranie opisy praktyk właścicieli znanych nam wszystkim portali, którzy w imię zysku idą na kompromisy ze zbrodniczymi reżimami. Co kieruje zwykłymi ludźmi legitymującymi swymi działaniami ten nieetyczny system i podejmującymi pracę "czyścicieli"? Dla jednych, mieszkających często w najbiedniejszych zakątkach świata, decydujący będzie czynnik ekonomiczny. Dla innych istotna okaże się oferowana im namiastka władzy, możliwość kształtowania wycinka rzeczywistości na modłę wyrażanych przekonań natury etycznej i obyczajowej. 

photo.title

Łatwo odnieść wrażenie, że pod tym względem postać "czyściciela" niespecjalnie różni się od zwykłego internauty. W końcu sieć skonstruowana jest tak, by każdego użytkownika utwierdzać w poczuciu narcyzmu i pozwalać mu uwierzyć w wyjątkowe znaczenie własnych opinii. Być może zatem instytucja internetowego cenzora nie byłaby patologią systemu, lecz jego logiczną konsekwencją? Tytułowi "czyściciele" w ujęciu Riesewiecka i Blocka to jednak tyleż współtwórcy, co ofiary obowiązującego porządku. Widać to na przykład w wątku pruderyjnej bohaterki, która opowiada, że w wyniku masowego oglądania filmów z elementami porno zaczęła regularnie miewać dziwne, erotyczne sny. Choć akurat ta wypowiedź wybrzmiewa zabawnie, humor w "Czyścicielach" szybko ustępuje miejsca goryczy. Wobec monologów bohaterów skarżących się na stres i inne koszty psychiczne związane z koniecznością wielogodzinnego oglądania scen pełnych przemocy, naprawdę trudno pozostać obojętnym.

Wywołany przez te rewelacje szok ma ograniczoną siłę oddziaływania. Trudno przecież oczekiwać, że po obejrzeniu "Czyścicieli…" widzowie wypowiedzą wojnę gigantom z Doliny Krzemowej i zaczną kasować swe internetowe konta. Film  Riesewiecka i Blocka prowokuje nas jednak przynajmniej do refleksji, która może stanowić zalążek przyszłego buntu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (20 głosów).
Piotr Czerkawski
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry