Recenzja filmu

Aleksander (2004)
Oliver Stone
Colin Farrell
Angelina Jolie

Aleksander - wielki?

Wielki to może być czyjś brzuch albo czyjś dom, wielki może być też kraj - np. Chiny, ale czy Chińczycy, czyli jedna piąta świata, są szczęśliwi? Przecież ich kraj jest wielki, wręcz wielgachny! ...
Wielki to może być czyjś brzuch albo czyjś dom, wielki może być też kraj - np. Chiny, ale czy Chińczycy, czyli jedna piąta świata, są szczęśliwi? Przecież ich kraj jest wielki, wręcz wielgachny! Niektórym na pewno jakoś się tam wiedzie, ale jest to dosłownie garstka cwaniaków - no i oczywiście komuniści… Zazwyczaj rozważając wielkość czegokolwiek czy kogokolwiek, skupiamy się na tych najlepszych i najistotniejszych aspektach i często zapominamy o tych "drugoplanowych", które mogą okazać się fundamentalne. Myślę, że ludzie mają generalnie "wielki" problem z obiektywnym ocenianiem wszystkiego tego, co można poddać ocenie. Na szczęście (?) takiego problemu nie ma Oliver Stone.

"Aleksander" to dobry tytuł dla filmu, mimo że niektórzy mogą pomyśleć, że jest to film o matactwach naszego prezydenta. Ale gdyby Stone nazwał swój film "Aleksander Wielki", byłby strasznie niekonsekwentny, bynajmniej nie dlatego, że film pod takim tytułem istnieje od lat, ale dlatego że twórca "Urodzonych Morderców" zadał nam pytanie: czy Aleksander naprawdę był wielki? Pan Oliver nie opisuje pomnika, lecz historię człowieka z marzeniami, za wszelką cenę chcącego osiągnąć swoje cele. Moim zdaniem, dowodem na ich osiągnięcie jest następujący fakt: zdobywca dwóch Oskarów, za "Pluton" i "Urodzonego 4. lipca" postanowił jeszcze raz przypomnieć nam o swoim istnieniu.

Aleksander przedstawiony w filmie Stone'a to człowiek charyzmatyczny, odważny, przebojowy, człowiek, który wyprzedził swoją epokę. Był męski, no dobrze, może do końca męski nie był, ale taka była moda... Oprócz tych wszystkich pozytywnych cech scenarzysta "Człowieka z blizną" pokazuje nam słabości Króla Macedonii, to jaki był zagubiony, jaki niezrównoważony, jaki zaślepiony wizją podbicia całego świata i jakie miał problemy ze wskazaniem swego następcy.

Każdy z nas może być Aleksandrem, nie był on przecież Bogiem, tylko człowiekiem z marzeniami! Morał tej "bajki" jest może naiwny i banalny, ale takie są właśnie rzeczy naprawdę ważne. Trzeba tylko bardzo chcieć i wierzyć, bo wielkość Aleksandra polegała właśnie na jego determinacji w dążeniu do celu i marzeniach, które chciał spełnić za wszelką cenę. Ale jak ktoś kiedyś powiedział: "Z marzeniami trzeba ostrożnie, bo jeszcze się spełnią", i co wtedy?
1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
10% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Najnowszy film Olivera Stone'a o Aleksandrze Wielkim, twórcy największego imperium w dziejach ludzkości, właśnie pojawił się na naszych ekranach. Poprzedziła go ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 78%
"Więc kim był Aleksander? Bogiem? A może jednak człowiekiem? A może herosem? Chyba jednak bogiem... A może nie... Człowiekiem przecież... A jednak też herosem... Nie, no ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 62%