Recenzja filmu

Apocalypto (2006)
Mel Gibson
Rudy Youngblood
Dalia Hernández

Świat Majów według Gibsona

Rzeź, zniszczenie, pościg, krwawa zemsta - tak wygląda cała masa kolejnych amerykańskich "dzieł", napędzających kasową machinę Hollywood. Widzowie to uwielbiają, a fabryka marzeń odpowiada na ich ...
Rzeź, zniszczenie, pościg, krwawa zemsta - tak wygląda cała masa kolejnych amerykańskich "dzieł", napędzających kasową machinę Hollywood. Widzowie to uwielbiają, a fabryka marzeń odpowiada na ich zapotrzebowania. Nie tym razem. "Apocalypto" nie jest zwyczajnym powieleniem schematu. To coś więcej, choć chwilami opakowanie może być mylące. Mel Gibson potwierdza, że jako reżyser jest postacią nietuzinkową (abstrahując od jego zamiłowania do trunków). Sukces "Pasji" nie był przypadkiem.

Fabuła najnowszej produkcji Australijczyka nie rzuca na kolana - ot, zwyczajna wioska indiańska została napadnięta i zrównana z ziemią przez wrogie plemię. Część mieszkańców wymordowano, resztę wzięto do niewoli, by złożyć w ofierze. Wśród tej tragedii młody wojownik, Łapa Jaguara, syn wodza. W ostatniej chwili udaje mu się ukryć żonę wraz z dzieckiem. Sam zostaje pojmany i powiedziony wraz ze współziomkami w nieznane. Udaje mu się zbiec. Musi odnaleźć i ocalić rodzinę. Wszystko to bardzo schematyczne i proste, jednak ujęte w niezwykłą ramę. Akcja toczy się w sercu tropikalnego lasu, w czasach schyłku cywilizacji Majów (nieuprzedzony o tym widz, o niczym nie wie, skupiając się na bieżących wydarzeniach). Poznajemy ich życie i codzienne problemy (jak choćby rywalizacja o terytoria). Okazuje się, że żyjący setki lat temu Indianie, wcale nie różnią się od nas - ich świat również pełen jest przemocy (ukazanej tu bez wahania, w pełnej "krasie"), chciwości, fanatyzmu. Czyżby ostrzeżenie od twórcy? Powszechnie wiadomo, co spotkało Majów.

Bardzo pomysłowo Gibson zakończył film. Walczący o przetrwanie Łapa Jaguara (podobnie jak ścigający go wrogowie) nie ma pojęcia o zbliżających się, nieznanych i śmiertelnie niebezpiecznych przybyszach. Ich nagłe pojawienie się w trakcie ucieczki bohatera (czy może już polowania na prześladowców?) w pełni oddaje gwałtowność wtargnięcia białych w zamknięty do tej pory świat. Znakomite rozwiązanie, za które autorowi należą się brawa.

Od strony technicznej "Apocalypto" prezentuje się świetnie. Przede wszystkim uwagę przyciągają kapitalne zdjęcia. Na pewno częściowo jest to zasługą plenerów, jednak niosły one ze sobą liczne pułapki - niewyobrażalnie gęsty las, mrok nawet w samym środku dnia. Operator spisał się rewelacyjnie - nic nie utrudnia widoczności, a klaustrofobiczność przestrzeni i tak została utrzymana. Sceny dynamiczne, jak polowanie na tapira czy ucieczka przed jaguarem po prostu wbijają widza w fotel. Podobnie ma się rzecz z dźwiękiem - wszystkie odgłosy oddane są bardzo realistycznie (kiedy na ekranie rozpętuje się ulewa, ma się wrażenie, że to kino zalewają strugi wody!). Zadziwiająca dbałość o szczegóły! Realizmu opowiadanej historii dodaje język postaci - autentyczny dialekt Majów. Jego brzmienie w filmie jest tak naturalne, że nikomu nie przeszkadzają dziwaczne słowa, a Indianie mówiący po angielsku wydaliby się komiczni i zupełnie nieprawdziwi. Dobry pomysł, sprawdzony w "Pasji".

Jednak najmocniejszą zaletą "Apocalypto" jest obsada. Ponownie należałoby pokłonić się Gibsonowi, który stawia na nowe, kompletnie nieznane twarze, zamiast eksploatować nadziane milionami dolarów "gwiazdy" Hollywood. Zaskakujące, że żaden z aktorów nie zawiódł - wydają się prawdziwi jak sami Majowie. "Skąd on ich wziął?!" - chciałoby się wykrzyknąć. Być może Gibson wyznaczył kierunek, w którym powinni pójść reżyserzy w kwestiach obsady?

Po sukcesie "Pasji" ogromny szum medialny towarzyszył kolejnej produkcji Mela Gibsona. Spodziewano się wielkiego dzieła. "Apocalypto" w pełni spełnia oczekiwania, potwierdzając, że Australijczyk jest obecnie jednym z najciekawszych reżyserów Hollywood (nie uda mu się wyprzeć korzeni?).
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
89% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (103 głosy).
Udostępnij:
Z niecierpliwością, choć i z pewnymi obawami, czekałem na nowy film Mela Gibsona. Już przed jego premierą mówiło się o nim wiele i idąc na seans, miałem pewne pojęcie, ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 72%
Zanim zdecydowałem się wybrać na kolejny film słynnego (chociaż z racji swoich zasług jako aktor) Mela Gibsona, słyszałem wiele opinii na jego temat. "Wiele krwi, ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 64%