Recenzja filmu Dom w głębi lasu (2011)
Drew Goddard

It's not a nightmare, it's something more

Jestem ogromnym zwolennikiem horrorów. Zarówno tych starych, klasycznych,  jak i niektórych współczesnych. Tak więc nic dziwnego, że z utęsknieniem wyczekuję kolejnych produkcji w tym gatunku, a ...
Filmweb sp. z o.o.
Jestem ogromnym zwolennikiem horrorów. Zarówno tych starych, klasycznych,  jak i niektórych współczesnych. Tak więc nic dziwnego, że z utęsknieniem wyczekuję kolejnych produkcji w tym gatunku, a żaden nowy tytuł nie może ujść mojej uwadze. Jednak mój zapał na przestrzeni ostatnich lat zaczął wygasać. Ciągłe powielanie przez twórców sprawdzonych schematów oraz próby odnowienia klasyków, potrafiły zniechęcić chyba każdego. Z gatunku wyparował element zaskoczenia oraz dreszczyku, ustępując miejsca efektom specjalnym. Produkcje nie tylko stały się przewidywalne oraz ograne, lecz również zostały pozbawione tego wszystkiego, czym sławił się gatunek. Zawsze cenię w horrorach bardziej klimat, nastrój, ciekawy pomysł oraz nieprzewidywalność niż grozę. Jednak, gdzie tu mowa o oryginalności, jeśli po raz setny słyszymy słowa "Grupa studentów udaje się na weekend do domku...". Tak samo zaczyna się film Drewa Goddarda pod tytułem "Dom w głębi lasu". Pomyślałem sobie "Świetnie, kolejny raz to samo", nie miałem wtedy pojęcia w jak ogromnym byłem błędzie...

Więc tak jak każdy typowy horror "Dom w głębi lasu" zaczyna się niezbyt ciekawie. W każdym razie poznajemy grupę dość charakterystycznych bohaterów: Danę, jej przyjaciółkę Jules, związaną z Curtem, Holdena oraz Martiego.  Zwyczajna banda studentów, która udaje się na weekend do nowo zakupionego, opuszczonego domku, położonego gdzieś na odludziu. Już gdzieś to wszystko mogliśmy usłyszeć. Jednak pierwsze wrażenie jest bardzo mylne. Twórcy nie tracą czasu na przedstawienie nam swoich protagonistów, lecz szybko i "zgrabnie" przechodzą do właściwej części produkcji. Nagle zostajemy wrzuceni w gąszcz dziwnych i niejasnych wydarzeń, tajnych eksperymentów bliżej nieokreślonych korporacji. Cała historia nabiera zupełnie innych barw, intrygując i wciągając nas, z minuty na minutę, coraz bardziej i bardziej. Jesteśmy tak samo nieświadomi, jak główni bohaterowie, z którymi wspólnie będziemy odkrywać kolejne puzzle szokującej układanki. Poznamy prawdę, przed którą nie ma ucieczki i z którą nie można walczyć.

"Dom w głębi lasu" to tak naprawdę typowy, klasyczny film grozy opowiedziany jednak z zupełnie innej perspektywy, tak jakby wspak. Cała fabuła obrazu, która tylko pozornie wydaje się schematyczna i prosta, podążająca wytyczonymi ścieżkami, dzięki specyficznemu ujęciu zachwyca pomysłowością oraz niezwykłą oryginalnością. Kiedyś podobnym zabiegiem posłużył się Wes Craven przy realizacji "Krzyku", który wyśmiewając się z typowych dla horroru zasad, okazał się obrazem nowatorskim. Tak samo jest z "Domem w głębi lasu". Twórcy prześmiewając oraz zmieniając sens niektórych, znanych nam wszystkim, schematów oraz naddając swoim bohaterom typowe archetypiczne portrety psychologiczne, tworzą przewrotną, zaskakującą oraz niezwykle ciekawą opowieść, z niebanalnym zakończeniem, w starym dobrym stylu. Mogę zagwarantować, że po ostatnich dwudziestych minutach produkcji nie będziecie mogli ze zdziwienia, przez parę dobrych chwil, nic powiedzieć. Dodatkowo, z przedstawionej przez scenarzystów historii można wyciągnąć ciekawe wnioski i refleksję na temat życia.

Kolejną domeną filmu jest świetny humor, rodem z "Martwego zła". Komentarze Martiego na temat dziejących się wokoło wydarzeń, potrafią zwalić z nóg. Również sekwencje laboratoryjne z udziałem naukowców potrafią rozśmieszyć do łez. Dla większego kontrastu, sceny te zostają zestawione z bardzo brutalnymi i tragicznymi wydarzeniami dziejącymi się w opuszczanej chacie. Mieszanie tragizmu oraz dramaturgii, z bezpretensjonalnym humorem wychodzi, twórcom zaskakująco dobrze. Produkcja szokuje, przedstawiając w "krzywym zwierciadle" niezwykłą demoralizację, pastwiących się nad bohaterami, naukowców. Wystarczy przywołać scenę znęcania się jednego ze stworzeń nad główną bohaterką, na ogromnym ekranie w laboratorium, któremu przyglądają się, ucztując i świętując zwycięstwo, pracujący tam ludzie. 

W produkcji znajduje się ogromna ilość nawiązań do większości klasycznych horrorów. Nie będę wypisywał wszystkich po kolei, aby nie popsuć Wam zabawy z samodzielnego odkrywania kolejnych niuansów i nawiązań. Jednak dla przykładu: charakterystyczna kula z filmu "Hellraiser" czy zamaskowani ludzie przypominający morderców z "Nieznajomych". Również pomysł zapożyczenia paru drobiazgów z "Cube" totalnie rozłożył mnie na łopatki. Czegoś takiego nie mogłem się spodziewać.

Film to prawdziwa mieszanka krwistego horroru, gore, z klimatycznym obrazem grozy oraz komedią. Zwolennicy horroru z pewnością nie będą zawiedzeni, ponieważ znajdą tutaj wszystko, czego "dusza może zapragnąć". Począwszy od krwistych i brutalnych scen śmierci bohaterów, dekapitacja zagwarantowana, a na nastrojowych, pełnych napięcia fragmentach skończywszy. Nie będzie nam również obce uczucie zamknięcia, bezsilności, beznadziejności oraz klaustrofobii. Uwięzieni w domku bohaterowie, w samym środku lasu, czują się bezradni, wiedzą, że jeśli szybko czegoś nie wymyślą na pewno zginą. Do tego akcja dziejąca się w nocy, na zupełnym odludziu, zapewnia niesamowity klimat. Całość dopełnia bardzo dobrze potęgująca napięcie muzyka autorstwa Davida Julyan.

"Dom w głębi lasu" to produkcja zaskakująca i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jednoznacznie obala tezę, że horrory to gatunek nijaki, w którym wyczerpano już wszystkie możliwe pomysły. Mam szczerą nadzieję, że recenzowany przeze mnie obraz to nie wyjątek od reguły, który polecam wszystkim zwolennikom filmów grozy. Na tę produkcję naprawdę warto udać się do kin. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliście.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (166 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię