Recenzja filmu Feralna noc (2014)
David Grovic

Mężczyzna z workiem

Debiut Davida Grovica (...) to całkiem zjadliwe kino klasy B w gwiazdorskiej obsadzie z klimatem gęstego jak smoła mroku okalającego obskurny motelik.
Filmweb sp. z o.o.
Mała ciekawostka: recenzowany film zmieniał swój tytuł parokrotnie, począwszy od prostego "Motel", przez bardziej skomplikowany "Bag of Allegiance" oferowany na pokazach testowych, aż po finalny "The Bag Man". Feralna noc (2014)Co by nie mówić, każda z propozycji trafnie odzwierciedlała główne punkty fabuły, jednak polscy tłumacze postanowili pójść o krok dalej, decydujący się na tajemniczy tytuł "Feralna noc". Owszem, dla pewnych bohaterów produkcji jest to iście pechowa pora jednak, ku memu zdziwieniu, film okazał się wcale feralny dla widza. Debiut Davida Grovica w, fanfary, potrójnej roli (scenarzysty, producenta i reżysera) to całkiem zjadliwe kino klasy B w gwiazdorskiej obsadzie (do czego to doszło...) z klimatem gęstego jak smoła mroku okalającego obskurny motelik. Zapraszam zatem do zabukowania miejsc w podrzędnej dziurze na najbliższe półtorej godziny...

photo.title

Jack (John Cusack) otrzymał od mafijnego bossa z pozoru niezwykle proste zadanie. Ma dostarczyć do przydrożnego motelu torbę o nieznanej zawartości, którą odbierze wspomniany zleceniodawca, niesławny Dragna (Robert De Niro). Jedyne obostrzenie jakim została obarczona nietypowa misja dotyczy absolutnego zakazu zaglądania do wnętrza transportowanego przedmiotu. Początek zadania nie przebiega gładko, niemniej niestrudzonemu Jackowi udaje się w końcu dotrzeć do miejsca docelowego. Po krótkiej pogawędce z niezbyt przyjaźnie nastawionym portierem, mężczyzna wynajmuje, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, pokój "13", czekając na zjawienie się Dragny. Niestety, pech nie opuszcza Jacka, który wplątany zostaje w kolejną intrygę. Niejaka Rivka (Rebecca Da Costa) upodobała sobie bowiem jego lokum jako schronienie przed ścigającymi ją gangsterami. Targany resztkami sumienia mężczyzna postanawia pomóc upadłej kobiecie, ryzykując powodzenie misji...

photo.title

Przekombinowany scenariusz, dziwaczne postacie i niski budżet to cechy, które mogą negatywnie wpłynąć na odbiór produkcji Grovica. Jeśli jednak podejdzie się do seansu z dużą dozą akceptacji, można z "Feralnej nocy" wyciągnąć parę niezłych motywów. Przede wszystkim na korzyść filmu działa wszechobecny mrok, z automatu dodając ciężkiego klimatu historii o prostym, zdawałoby się, zadaniu. Ciemność nocy rozświetlana jedynie przez żarzące się kolorowym światłem motelowe neony od razu przywodzi na myśl zapyziałe amerykańskie dziury, gdzie "diabeł mówi dobranoc". Atmosfera zagęszcza się jeszcze bardziej w momencie, gdy w pokojach gaśnie światło, zaś bohater zmuszony jest użyć świeczki by rozjaśnić mrok.

photo.title

Ciemność idzie w parze z kolejnymi wydarzeniami napędzającymi fabułę. Jacka poznajemy w momencie, gdy ma już na koncie jednego trupa przewożonego w... bagażniku auta. Rozwój wypadków obfituje jednak w inne, niemniej przyjemne atrakcje, by wymienić choćby kolejne zabójstwa, zakopywanie żywcem w ziemi czy nieoczekiwaną wizytę stróżów prawa. Sama historia, poza lekko pomieszaną chronologią, jest mocno nierówna. Z jednej strony widz otrzymuje niezłą relację między Jackiem i seksowną stripteaserką (prostytutką?), stopniowo przybierającą na sile; z drugiej zaś film ma parę zagrywek typowych dla kina podrzędnej kategorii i takiej samej jakości. Na plus zaliczyć wypada jednak utrzymywaną do końca tajemnicę zawartości torby (czyżby nawiązanie do "Pulp Fiction"?) oraz finalny twist fabularny który, pomimo banalności, jakoś trzyma się przysłowiowej "kupy".

photo.title photo.title

Wprowadzenie galerii wykręconych postaci do i tak mocno specyficznego scenariusza ma dwojaki efekt. Niektórzy bohaterowie są porządnie zarysowani, inni zaś wyglądają jak karykatury samych siebie. Idąc powyższym tropem, władczy Dragna, dzięki charyzmie niezrównanego De Niro, wypada przekonująco zarówno podczas monologu dotyczącego własnej przeszłości, jak i podczas wyjaśniania meandrów zadania Jackowi (naprawdę niezła scena, w której mafijny boss przedstawia kolejne ruchy poprzez... przesuwanie sztućcami zawartości talerza z lewa na prawo). Również Rivka, wyglądająca niczym lateksowa "Wonder Woman" (cytując jednego z alfonsów), ma bardziej złożoną naturę, niż by się na pierwszy rzut oka wydawało... Drugi biegun to dziwaczne i przerysowane osoby pasujące do mrocznej atmosfery jak kwadrat do koła. O ile czarnoskóry "Lizard" z przepaską na oku ujdzie w tłoku (choć jego teksty wołają o pomstę do nieba...), o tyle agresywny karzeł serbskiego pochodzenia paradujący w ortalionowym dresie (nie mam pytań...) czy "sparaliżowany" Ned mający gdzieś wszystko i wszystkich prowadzą "Feralną noc" w kierunku niezamierzonej parodii, niwecząc klimat misternie budowany przez egipskie ciemności i zapyziały motel.

photo.title

Ścieżka dźwiękowa filmu to osobna sprawa. O ile motywy towarzyszące powoli rozwijającej się fabule nie zrobią raczej na nikim wrażenia, o tyle piosenka z początkowego menu, ubarwiająca również zakończenie, to utwór z chwytliwą melodią i równie chwytliwym tekstem. Polecam zatem sprawdzić szlagier grupy Lil' Bob & The Lollipops o wielce wymownym tytule "I Got Loaded", by poczuć klimat, jaki potrafi czasem wykrzesać z siebie produkcja Grovica.

photo.title

Po żałosnych plakatach promujących film "Feralna noc" (Paint - poziom mistrzowski), wieściach o okrojonym budżecie oraz zaangażowaniu zapomnianych nieco gwiazd typu De Niro czy Cusack w rolach głównych, można było mieć uzasadnione obawy co do jakości obrazu. Niestety, większość z nich okazała się wielce uzasadniona. Niemniej jednak, obraz Grovica nie zasługuje na przesadnie miażdżące opinie krążące po internecie. Fakt faktem, iż "Feralna noc" to twór wyjątkowo przekombinowany, w dodatku źle zbalansowany i marnujący świetną obsadę. Faktem również jest, iż przy odrobinie dobrej woli można dać się ponieść mrocznemu klimatowi, docierając do zaskakującego końca nietypowej opowieści. A że warto? Motyw muzyczny "I Got Loaded" jest wystarczającą nagrodą...

W telegraficznym skrócie: wygórowane ambicje debiutującego reżysera-scenarzysty połączone z niskim budżetem nie mogły skończyć się dobrze... ; obsada robi wrażenie, same postacie odgrywane przez gwiazdy już mniej; na plus hipnotyczny klimat mrocznej nocy i niezła, choć przekombinowana, intryga; na minus sprawy techniczne i galeria wykręconych, przerysowanych osobistości (gangsta-karzeł w ortalionie...). Średniak, jakich wiele.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 46% uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).
kulak4
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię