Recenzja filmu Jak wytresować smoka 3 (2019)
Dean DeBlois
Elżbieta Kopocińska-Bednarek

Dorastamy

Nie licząc wspaniałego morału płynącego z treści filmu, tym co jeszcze bardziej powinno przyciągnąć nas przed ekrany kin, jest niesamowita uczta wizualna, którą zaprezentowali nam twórcy. 
Filmweb sp. z o.o.
Osiem lat temu, kiedy na ekranach kin pojawiła się pierwsza część przygód Czkawki, Szczerbatka i ich przyjaciół, byliśmy młodsi. Wielu z nas, a mówiąc "nas" mam na myśli tych, którzy swoją przygodę zaczęli wraz z pierwszą częścią filmu, ale nawet po upływie tylu lat, jeszcze raz wybrali się na film Dreamworksa, była wtedy dziećmi. Dziećmi podobnymi do tych, co bohaterowie filmu: mającymi głowę pełną marzeń i szalonych pomysłów, chcącymi pokazać światu swoją siłę, rywalizującymi ze sobą nawzajem o uznanie innych, ale także noszącymi swoje własne problemy i rozterki, niezrozumiałe dla świata dorosłych.

Tak zaczynała drużyna Czkawki - jako grupka młodych, nieco wystraszonych, ale pełnych energii dzieciaków, która nawet w późniejszej części "Jak wytresować smoka 2", mimo upływu pięciu lat od akcji pierwszej, pokazała, że dalej jest tą samą, pełną werwy drużyną. Czy wybierając się na trzecią odsłonę historii o perypetiach wikingów żyjących na wyspie Berg, spodziewaliśmy się ujrzeć ich takich samych? Kiedy my sami, chociaż starsi i może dojrzalsi niż kiedyś, wybraliśmy się na ostatnią część przygód Czkawki (chociaż wśród tłumu pięcio-, sześcioletnich dzieci mogliśmy wyglądać ciut groteskowo), poszliśmy tam, bo spodziewaliśmy się po raz kolejny dostać pełną przygód historię opatrzoną żywym humorem, która miała nam pokazać, że nawet lata nie są w stanie nas zmienić, a my wciąż pozostaliśmy dziećmi?

Możliwe, że tego właśnie się spodziewaliśmy. Filmu przeznaczonego dla dzieci, który pozwoli również dorosłym na nowo dzieckiem się poczuć. Bo przecież nie od dawna wiadomo, że producenci bajek lubią w swoich filmach umieszczać smaczki dla dorosłych. I chociaż rzeczywiście "Jak wytresować smoka 3" jest filmem, na którym młodsi będą się bawić,  to jednak swoją tematyką uderza przede wszystkim w starszą widownię. I to nie tylko dlatego, że magią swojej animacji twórcy na nowo budzą w nas drzemiące dzieci, ale również dlatego, że przypominają nam, że poza noszeniem w sobie ukrytego dzieciaka, jesteśmy przede wszystkim ludźmi dorosłymi.

Dorosłymi, którzy być może dorastali razem z bohaterami animacji DreamWorksa, i którzy, przychodząc do kina na ostatnią odsłonę trylogii, doświadczą ostatniej inicjacji bohaterów, którzy może nie tyle zdecydują się całkowicie porzucić swoje dziecięcą sferę marzeń, bo przecież nie o to chodzi, ile dokonają hierarchii wartości i wyniosą na piedestał te, które powinny być najważniejsze w dorosłym życiu.

Nie będzie to łatwe zadanie. Z niektórymi rzeczami przyjdzie się pożegnać. Zostaną postawione pytania. Co ważniejsze: ukochana czy przyjaciel? Kto tak naprawdę sprawia, że czujemy się wartościowi? A może to, że stajemy się dorośli, oznacza, że od teraz, musimy radzić sobie sami?Jak w pierwszej części, znowu pojawi się pytanie o tradycję. Jak ważną rolę w naszym życiu ona odgrywa i czy może czasami tą tradycją nie krzywdzimy innych? Znana i kochana ekipa dzielnych smoczych jeźdźców na naszych oczach, ponownie skonfrontuje się ze swoimi obawami, lękami i pytaniami, a okazją do tego stania się walka z bezwzględnym łowcą, zabójcą smoków - Grimmelem, który nie cofnie się przed niczym, by raz na zawsze pozbyć się smoków.

I chociaż pojawienie się na ekranie kolejnego przeciwnika, po wygranej wojnie z Drago (z drugiej części serii) nie powinno przecież stanowić problemu dla ekipy Czkawki (i w istocie tak nie jest), to jednak bohaterowie filmu, a wraz z nimi my, zaczynamy sobie uświadamiać, że przecież wyeliminowanie kolejnego przeciwnika - niewiele pomoże. Bo po nim przyjdą następni. I następni. A my z każdą walką będziemy stawać się coraz słabsi i mniej pewni siebie, więc może...
Może nie każdą wojnę trzeba wygrywać mieczem i tarczą (tudzież smoczym ogniem), a czasami warto poszukać innego, może trudniejszego, ale dającego lepsze perspektywy na przyszłość, rozwiązania?

Nie licząc wspaniałego morału płynącego z treści filmu, tym co jeszcze bardziej powinno przyciągnąć nas przed ekrany kin, jest niesamowita uczta wizualna, którą zaprezentowali nam twórcy. Stworzone komputerowo scenerie, zapierają dech w piersiach, a co uważniejsze oko przyciągną drobiazgowe detale, które nadają animacji więcej plastyczności i realizmu. DreamWorks zaprezentował nam również jedno z piękniejszych, filmowych zakończeń, które, chociaż nie jest typowym, animowanym happy endem, to uderza swoją dojrzałością i co wrażliwszego widza zmusi do użycia chusteczek (warto się w nie zaopatrzyć przed seansem).

Wzruszająca historia na pewno kupi serce wiernych fanów pierwszej i drugiej części. Stanowi idealne podsumowanie poprzednich historii, zwieńcza poprzednie wątki fabularne, w sposób, który nie można by wcale nazwać pójściem na łatwiznę. I chociaż doszłam do refleksji, że "Jak wytresować smoka 3" jest skierowane do starszych niż młodszych, to myślę, że nawet wspomniani przeze mnie pięcio- i sześciolatkowie, których w kinie było pełno, powinni wynieść z animacji DreamWorksa pewne nauki. Naukę o tym, ze my sami stanowimy o swojej wartości, a bliskie nam osoby, powinny być naszym wsparciem w dążeniu do naszych celów, ale nie środkiem. I że miłość, która, chociaż jest najsilniejsza na świecie, wiąże się również z ryzykiem straty.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (54 głosy).
ladymiss778
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię