Recenzja filmu

Listy z Iwo Jimy (2006)
Clint Eastwood
Ken Watanabe
Kazunari Ninomiya

Z innej perspektywy

Wydawać się może, że z czasem coraz ciężej nakręcić dobry film wojenny. II wojna światowa, wojna w Wietnamie czy Iraku. Filmy skupiające się na akcji bądź na psychice żołnierzy, czy też na jednym ...
Wydawać się może, że z czasem coraz ciężej nakręcić dobry film wojenny. II wojna światowa, wojna w Wietnamie czy Iraku. Filmy skupiające się na akcji bądź na psychice żołnierzy, czy też na jednym i na drugim. Te wszystkie tematy wydają się oklepane i niełatwo wymyślić coś oryginalnego. Jednak na taki właśnie oryginalny pomysł wpadł Clint Eastwood, który wyreżyserował dwa filmy opowiadające o bitwie o małą japońską wyspę Iwo Jima. Pierwszy z nich to "Sztandar chwały", przedstawiający te zdarzenia z perspektywy amerykańskiej. Ja pragnę się skupić na tym drugim.

Są nim "Listy z Iwo Jimy". Obraz przedstawia historię 40-dniowego oblężenia przez Amerykanów małej japońskiej wyspy Iwo Jima, przedstawioną z perspektywy japońskiej. Film zrobiony jest w bardzo ciekawym ponurym klimacie II wojny, dzięki czemu widz doświadcza niepowtarzalnych wrażeń. Głównym założeniem jest skupienie się na psychice żołnierzy, ale nie tylko. Cały projekt prezentuje się doskonale zarówno od strony wizualnej jak i dźwiękowej. Widok oblegających wyspę statków robi duże wrażenie.

Głównym bohaterem jest Generał Tadamichi Kuribayashi, który został przydzielony do dowodzenia ponad 20 tys. japońskich żołnierzy, odpowiedzialnych za obronę wyspy. Tadamichi jest niezwykle doświadczony i zasłużony dla swojej ojczyzny. Dzięki jego umiejętnościom strategicznym żołnierze Iwo Jimy przez wiele dni stawiali opór Amerykanom.

Wszyscy pamiętamy początki Clinta za obiektywem kamery. Jego kariera reżyserska trwa już prawie 40 lat, a on sam jest niczym najlepsze francuskie wino. Im starszy, tym lepszy. Najlepszym tego przykładem są chociażby "Gran Torino" czy "Oszukana". Wielu wielkich reżyserów, którzy na stałe zapisali się w historii światowej kinematografii, ma na swoim koncie zrealizowany z rozmachem wielki film wojenny. Takiego też dzieła doczekał się bez wątpienia jeden z najwybitniejszych reżyserów wszech czasów.

"Listy" to niezwykle oryginalny film. Gdyby zapytać kogoś o obraz przedstawiający niemiecki lub wietnamski punkt widzenia w czasie tychże wojen, jakie padłyby odpowiedzi? Mnie osobiście wyraziście przedstawiono fakt, iż na wojnie nie ma dobra i zła. Na wojnie jest tylko otaczająca ludzi śmierć, przed którą nie ma ucieczki.
1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
59% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).
Udostępnij:
"Listy z Iwo Jimy" chciałam zobaczyć z kilku powodów. Po pierwsze: cenię twórczość Clinta Eastwooda oraz Kena Watanabe, a po drugie: od pewnego czasu uległam fascynacji ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 89%
"Listy z Iwo Jimy" i kręcony równolegle "Sztandar chwały" tworzą innowacyjną technikę opowiadania bitwy z perspektywy zwycięzców, jak i pokonanych. W połowie lutego1945 ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 79%