Recenzja filmu

Mali agenci 2: Wyspa marzeń (2002)
Joanna Wizmur
Robert Rodriguez
Antonio Banderas
Carla Gugino

Mali Agenci - Mała przyjemność

Trudno, rodzice pewnie znowu będą zmuszeni wybrać się do kina - na ekrany wchodzi druga część przygód Carmen i Juniego Cortezów, czyli tytułowych małych agentów. W założeniu miał to być ...
Trudno, rodzice pewnie znowu będą zmuszeni wybrać się do kina - na ekrany wchodzi druga część przygód Carmen i Juniego Cortezów, czyli tytułowych małych agentów. W założeniu miał to być prawdopodobnie film familijny, czyli że zarówno dzieci, jak i dorośli powinni w nim znaleźć cos dla siebie. Zostało powiedziane: "Szukajcie, a znajdziecie!" - słowa te dotyczą chyba jednak czegoś zupełnie innego. Jako człowiek - bądź, co bądź - dorosły wynudziłem się straszliwie. Marną pociechą był dla mnie fakt, że wśród rekwizytów rozpoznałem posążek z "Poszukiwaczy zaginionej arki", czy skojarzyłem parę wypowiedzi odnoszących się do innych filmów. Ale to przecież film dla dzieci.

Drugim problemem jest zdecydowany przerost formy nad treścią - czytaj: lawiny pomysłowych rekwizytów, fantastycznych stworów itp. nad konkretną i wciągającą fabułą. Przygody Juniego i Carmen mogłyby nawet dorosłych wbić w siedzenia (w końcu nie co dzień spotyka się wężojaszczurki, czy pająkomałpy, rzadko też wpada się do wulkanów), lecz niestety - są po prostu nudnawe. Tak, jakby ktoś stwierdził, że zamiast porywającej historii wystarczą efekty specjalne. Ale może przesadzam - to tylko film dla dzieci.

"Mali agenci 2" wydają się być odpowiedzią na pytanie, czy rzeczywiście "agent jest wart tylko tyle, ile warte są gadżety, które posiada". Podobną opinię wygłasza bowiem Gary Giggles, inny mały agent, z którym przyjdzie się zmierzyć naszym bohaterom. Głównym zadaniem, jakie sobie postawił "reżyser - scenarzysta - operator - kierownik produkcji - montażysta - autor muzyki" w jednym, czyli Robert Rodriguez było udowodnienie, że tak nie jest. Dlatego najpierw wyposażył swoich bohaterów w we wszystko, co się da (odrzutowe buty są najbanalniejszym przykładem), by potem odciąć im zasilanie i zostawić na łasce losu. Oraz własnych umiejętności. Problem w tym, że dzieciaki w sumie nie robią niczego nadzwyczajnego. Przynajmniej jak na super-agentów przystało. Może jednak małym widzom to wystarczy? Bo przecież to film dla nich.

Pora na pewne zastrzeżenie - żeby nie było, że się czepiam, bo nie lubię filmów dla dzieci. Pierwszą część przygód małych agentów wspominam naprawdę miło. Pomysł, by stworzyć Jamesa Bonda w miniaturze (nawet w dwóch) wydał mi się bardzo udany. Niestety, druga część nie ofiarowuje niczego więcej, oprócz odgrzanego pomysłu. Być może źle się stało, że Robert Rodriguez obsadził siebie samego w we wszystkich kluczowych rolach - zabrakło kogoś, kto by go twórczo zainspirował. Ale może dzieciom film się spodoba. Wszak dla nich został zrobiony.

Dość narzekania. Film "Mali agenci 2 - Wyspa Marzeń" ma też z pewnością swoje dobre strony. Jednak aby je docenić trzeba być dzieckiem. Bo przecież w końcu to film dla dzieci!
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
25% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Udostępnij: