Recenzja wyd. DVD filmu

Nowa Ziemia (2008)
Aleksandr Melnik
Konstantin Lavronenko
Marat Baszarow

Rozrywka po rosyjsku

Tytułowa Nowa Ziemia to rosyjski archipelag na Oceanie Arktycznym, który w 2013 roku staje się w filmie kolonią karną. Eksperymentalnie trafia do niej ponad dwustu więźniów rosyjskich, dla ...
Tytułowa Nowa Ziemia to rosyjski archipelag na Oceanie Arktycznym, który w 2013 roku staje się w filmie kolonią karną. Eksperymentalnie trafia do niej ponad dwustu więźniów rosyjskich, dla których nie ma miejsca w przepełnionych więzieniach. Mężczyźni zostają zaopatrzeni we wszystkie rzeczy niezbędne im do przeżycia trzech miesięcy. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z niebezpiecznymi przestępcami, których na polu podbiegunowym nie ograniczają już żadne kajdany, ani strażnicze oko, a jedynie surowe warunki klimatyczne. Jednak jak w każdej grupie, tak i tu szybko formułują się dwa przeciwstawne obozy, które zamiast cieszyć się odzyskaną swobodą, zaczynają ze sobą walczyć. Przypomina to trochę "Ucieczkę z Nowego Jorku" lub "Folwark zwierzęcy", z tym że przerywane scenami bijatyk rodem z ustawek kiboli.

Niebezpieczni przestępcy, którzy z uwagi na ogólnoświatowy zakaz stosowania kary śmierci uszli z życiem, tracą je teraz w bezsensownych i okrutnych walkach. Jakby tego było mało, zapasy jedzenia, w które zostali zaopatrzeni uczestnicy eksperymentu, kończą się szybciej niż myślano, a surowy klimat podbiegunowy nie stwarza zbyt wielu alternatyw żywieniowych. I wtedy zaczyna się prawdziwy horror, o jaki mogli się pokusić chyba tylko Rosjanie.

To doprawdy niewiarygodne jak wielką wyobraźnią popisał się scenarzysta Arif Aliyev. Tylu zwrotów akcji i nieoczekiwanych, totalnie absurdalnych scen nie powstydziłby się nawet Quentin Tarantino. Słowo uznania należy się również reżyserowi Aleksandrowi Melnikowi, który w jednym filmie zdołał pomieścić elementy komedii, horroru, thrillera, filmu akcji, dramatu i jeszcze filmu przyrodniczego. Jeśli do tego dodać błyskotliwą grę aktorską niektórych więźniów, to mamy dzieło, o którym bez wątpienia ciężko będzie zapomnieć. 

Nie jest to jednak film dla każdego i przestrzegam przed seansem widzów o niskiej tolerancji, małej cierpliwości, a także wegetarianów. Poleciłabym go natomiast fanom kina akcji, bo tej w "Nowej Ziemi" zdecydowanie nie zabraknie, a także samorodnym socjologom, ciekawym wizji świata bez więzień. Pozostałym widzom sugeruję obejrzeć to jako rosyjską parodię amerykańskiej kinematografii, która przecież karmi widzów podobnymi scenami, z tymże z reguły w mniejszym natężeniu. Bez wątpienia twórcy filmu są zafascynowani amerykańskim kiczem, nieśmiertelnym MacGyverem i dmuchanymi lalkami, które wcielają się tutaj w rolę żon więźniów. Całości brakuje nieco autentyczności, konsekwencji i lepszego wykonania, jednak w kategorii kina weekendowego wypada nie najgorzej, zwłaszcza na tle ostatnich poczynań krajowych filmowców.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
64% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
Udostępnij: