Recenzja filmu

Piknik pod Wiszącą Skałą (1975)
Peter Weir
Rachel Roberts
Dominic Guard

Manipulacja nastrojem

"Piknik pod wiszącą skałą" to kino środka. Bardzo artystyczne, chociaż kierowane do szerokiego grona widzów. Nie powinno przeszkadzać to na szczęście w odbiorze ani widzom-amatorom, ani
"Piknik pod wiszącą skałą" to kino środka. Bardzo artystyczne, chociaż kierowane do szerokiego grona widzów. Nie powinno przeszkadzać to na szczęście w odbiorze ani widzom-amatorom, ani koneserom. Australijczyk, Peter Weir, stworzył obraz na skalę światową. Historię kilku dziewczynek, które nigdy nie wróciły z wyprawy na Wiszącą Skałę, opisała Joan Lindsay w swojej powieści. Jej bestseller natchnął reżysera do stworzenia mistycznego filmu ogarniętego niezmierną tajemnicą.

Jest to obraz klimatyczny i od samego początku do końca zagadkowy. Widz nie ma możliwości jasnego odczytania znaków i elementów w nim zawartych - sam musi sobie z nimi poradzić. A jest się nad czym zastanawiać - dziwne zachowania dziewczynek i panny McCraw, dziwne - na pozór bełkotliwe dialogi, pozbawieni wszelkich cech charakteru postaci czy niewyjaśnione wydarzenia. Wszystkie te aspekty dają jasny obraz, że nie jest ważne tutaj kto, dlaczego, w jakim celu i jak, ale zwracać uwagę odbiorcy ma niezwykła atmosfera podsycana dźwiękami z lutni pana czy długie ujęcia pokazujące ogromne skały. Ponadto wyśmienite zdjęcia na myśl przywodzące francuskie malowidła z epoki impresjonizmu.

Manipulacja nastrojem widza to coś, co reżyserowi wychodzi w sposób doskonały. Porzucenie wszelkich prób wyjaśnienia kto za tym wszystkim stoi (A może to miejscowi? - zadaje sobie pytanie jedna kobieta) pokazuje, że to nie jest kryminał. A pomimo to niecierpliwie oczekujemy na kolejne zdarzenia. To właśnie nastrojem Weir pozwala sobie ukierunkowywać oczekiwania widza. Całość kończy się tak, jak powinna. Zakończenie jest niedopowiedziane i pozwala na szeroką interpretację.

Film z roku 1975 to produkcja fascynująca i przejmująca do głębi. Ale nie każdego. Widzom przyzwyczajonym do wartkiej akcji, wybuchów czy mordobić trudno będzie przerzucić się na spokojną XIX-wieczną, australijską prerię. Tak samo nie przypadnie do gustu produkcja tym, którzy szukają w filmie postawionej czysto konkluzji - tu jej nie ma. I to jest właśnie piękne.

Na zakończenie pragnę tylko uświadomić błądzących w niesamowitej obłudzie, że film ten nie został oparty na faktach, a na motywach powieści. Zamieszanie pochodzi stąd, że autorka w sposób bardzo wiarygodny przedstawiła tę historię. Napisała ona nawet do swojej powieści dodatkowy rozdział, który wyjaśnia całą tajemnicę. Jednak proszę się tym nie przejmować. Na faktach czy nie - film i tak jest genialny.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Piknik pod Wiszącą Skałą
Do tego filmu przymierzałam się od bardzo dawna. Czytałam o nim wiele, a w telewizji w ramówkach był... czytaj więcej
Recenzja Piknik pod Wiszącą Skałą
"Piknik pod Wiszącą Skałą" należy do tego rodzaju filmów, które same się nie bronią, robią to widzowie,... czytaj więcej