Recenzja filmu

Spirala: Nowy rozdział serii Piła (2021)
Darren Lynn Bousman
Chris Rock
Max Minghella

Nowe otwarcie "Piły" odwołane

Połączenie klasycznego thrillera kryminalnego z krwawymi pułapkami stanowiącymi znak rozpoznawczy serii "Piła" to przynęta, na którą wielu da się złapać. Niestety złożona przez twórców obietnica, ...
Chris Rock miał doskonały pomysł. Fundament fabularny cyklu "Piła" jest tak uniwersalny, że można byłoby na nim w nieskończoność budować slasherowe gmachy. Wystarczyliby tylko ludzie o bogatej wyobraźni i nowej wizji na konwencję brutalnej gry z grzesznikami. Dlatego też ze sporym niedowierzaniem patrzyłem na kompletowaną ekipę. Trudno o świeże spojrzenie na serię, skoro patrzą na nią Darren Lynn Bousman (reżyser kilku części, z których tylko "Piła II" była znośna), a także Pete Goldfinger i Josh Stolberg (scenarzyści już jednej nieudanej próby wskrzeszenia cyklu, "Piły: Dziedzictwa"). Z takimi osobami u sterów efekt był łatwy do przewidzenia i z przykrością stwierdzam, że obyło się bez miłego zaskoczenia.

Fabularny punkt wyjścia, który pochodził od Chrisa Rocka, mógł napawać optymizmem. "Spirala" na swoim podstawowym poziomie jest bowiem dramatem policyjnym. Grany przez Rocka detektyw to syn potężnego, obecnie już emerytowanego komisarza. Droga do kariery stała więc dla niego otworem. Zaprzepaścił jednak swoją szansę, wydając policjanta. Wśród swoich stał się więc zdrajcą i kapusiem. To go jednak nie zraża – w odpowiedzi na zaczepki bohater staje się zbuntowanym, samotnym wilkiem. W ramach utemperowania jego charakteru, przełożona przydziela mu młodego partnera. Panowie szybko będą musieli nauczyć się współpracować, bo oto po mieście zaczyna grasować szaleniec, który zabija skorumpowanych policjantów przy pomocy skomplikowanych pułapek inspirowanych działaniami niesławnego Pana Zagadki...


Połączenie klasycznego thrillera kryminalnego z krwawymi pułapkami stanowiącymi znak rozpoznawczy serii "Piła" to przynęta, na którą wielu da się złapać. Niestety złożona przez twórców obietnica, okazała się bez pokrycia. Goldfinger i Stolberg nie sprawdzili się w roli scenarzystów "Spirali". Zamiast intensywnej, sadystycznej zabawy w kotka i myszkę, zaproponowali szablonową narrację, w której każdy zwrot akcji można przewidzieć z dużym wyprzedzeniem, łącznie z finałową przewrotką. Jedyne, co im się udało, to rzucanie cytatami z wcześniejszych części – co rzecz jasna nie należy do szczególnych osiągnięć.

Także i Bousman nie wykazał się tu jako reżyser. Trzeba mu oddać, że sekwencje tortur, w których ma w końcu spore doświadczenie, nakręcił poprawnie, ale w scenach dramatycznych niestety poległ. Wszystkie retrospekcje przypominają raczej monstra, które wykręcają bardziej niż sekwencje wyrywania palców czy ucinania języka. Przy czym nie da się ich traktować je poważnie – wyglądają raczej na nieudane parodie filmów policyjnych rodem z lat 90.


Nie pomaga obecność w większości tych scen Chrisa Rocka. Kiedy aktor stara się pokazać silne emocje, takie jak desperacja, ból czy cierpienie, wypada bardzo źle. Na szczęście do pewnego stopnia rehabilituje się w scenach, w którym gra zgryźliwego cynika. Kiedy wypowiada gorzkie kwestie na temat małżeństwa i życia osobistego policjantów, tworzy postać, której seria naprawdę potrzebowała: kogoś pozbawionego złudzeń, kto musi stanąć do walki w obronie ideałów z osobą mającą chore spojrzenie na sprawiedliwość.

Uczciwie muszę przyznać, że "Spirala" jest filmem lepszym od ostatnich czterech części "Piły". Ale to żadna sztuka, mówimy w końcu o niemal nieoglądalnych slasherach. Niestety jako restart serii nie sprawdza się w ogóle. I zapewne znów będziemy czekać ładnych parę lat, zanim ktoś wpadnie na pomysł nowego otwarcia. Sugerowałbym, by do realizacji kolejnego projektu zatrudnić kogoś niezwiązanego z serią. Świeże spojrzenie i brak uwikłania w dotychczasowe (niezdające egzaminu) rozwiązania fabularne to moim zdaniem najlepszy przepis na wskrzeszenie "Piły".
1 10
Moja ocena:
4
Marcin Pietrzyk
Rocznik '76. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego na wydziale psychologii, gdzie ukończył specjalizację z zakresu psychoterapii. Z Filmweb.pl związany niemalże od narodzin portalu, początkowo jako... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
60% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
Udostępnij: