<a href="http://wojciech.smarzowski.filmweb.pl/Wojciech,Smarzowski,filmografia,Person,id=347" class="n">Wojciech Smarzowski</a> udowodnił, że jest reżyserem obdarzonym intuicją i niebywałym darem
Dominika Wernikowska
Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Bądź na bieżąco
Dodaj jako źródło
Wojciech Smarzowski udowodnił, że jest reżyserem obdarzonym intuicją i niebywałym darem obserwacji. "Wesele" to film bardzo realistyczny i chyba w tym wiernym, niemal naturalistycznym rejestrowaniu rzeczywistości przede wszystkim upatrywać należy przyczyn dużej popularności, jaką cieszył się obraz. Doskonale dobrani odtwórcy głównych ról (świetna kreacja Mariana Dziędziela), charakterystyczne postacie drugiego planu, scenografia przypominająca obskurną remizę strażacką, jak również inne znaczące rekwizyty tworzą całość, która w jednakowym stopniu bawi, co skłania do myślenia. W filmie nie brakuje akcentów patriotycznych, jest "Rota" odśpiewana przez pijanych biesiadników oraz nawiązania, prawdę mówiąc miejscami dość sztuczne, do "Wesela" Wyspiańskiego. Bohaterowie filmu Smarzowskiego co kilka taktów wychylają po tak zwanej lufie, w międzyczasie bawiąc się i załatwiając interesy. Nie ma w tym niby nic nadzwyczajnego, ot sytuacja jakich wiele - bogaty ojciec wydaje za mąż ciężarną córkę i postanawia zrobić to tak, żeby cała wieś długo pamiętała, jak bawiono się na weselu Wojnarówny. Mnóstwo tu akcentów komediowych, ale nie brak też dramatyzmu, a ogólne przesłanie filmu nie nastraja zbyt optymistycznie. Smarzowski pokazuje pazerność, która rujnuje życie rodziny i wyśmiewa lokalną społeczność, gdzie żyje się głównie na pokaz, a panna z dzieckiem to nadal straszna hańba. Chciałoby się wierzyć, że wyobraźnia reżysera wzięła górę nad ukazanymi w filmie realiami. Ale oglądając "Wesele" trudno mieć złudzenia. Jedna z najciekawszych polskich produkcji ostatnich lat doczekała się dość skromnego wydania dvd. Na płycie znajdziemy materiał dodatkowy zatytułowany "Making off?, w którym pokazano kilkanaście wybranych scen i sposób ich realizacji. Część ujęć nie znalazła się potem w filmie, szkoda zatem, że dodatek ten nie został opatrzony żadnym komentarzem. Wśród dodatków umieszczono także teledysk Tymona Tymańskiego - autora muzyki, zwiastun oraz katalog filmów SPI. Dźwięk zapisany został w formacie DD 5.1 i DTS ES.
1106
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.