W starym dobrym stylu

Jeśli dorastaliście w latach 90., to jest duża szansa, że w Waszym domu stał Pegasus – podróbka NES-a, która dla wielu młodych Polaków była jedynym oknem do świata Nintendo. A jeśli już stał ten ...
"51 Worldwide Games" - recenzja
Jeśli dorastaliście w latach 90., to jest duża szansa, że w Waszym domu stał Pegasus – podróbka NES-a, która dla wielu młodych Polaków była jedynym oknem do świata Nintendo. A jeśli już stał ten Pegasus, to obok niego leżał kartridż 999-in-1, na którym tak naprawdę było kilkanaście gier, ale w spiraconych wersjach różniących się od siebie kolorem spodni Mario czy liczbą żyć na start. Debiutujące właśnie na Switchu "51 Worldwide Games" nie ma z tymi składankami nic wspólnego, ale nie darowałbym sobie przepuszczenia okazji do wspomnienia o nich.


"51 Worldwide Games" to składanka (nie uwierzycie) 51 przeróżnych gier: od warcabów i szachów przez chińczyka i domino po tryktrak i shogi. Jeśli istnieje jakaś gra karciana, to prawdopodobnie ją tutaj znajdziecie. Do tego jeszcze takie cuda jak czołgi, cymbergaj i czwórki czy wykorzystujące kontroler ruchowy kręgle i rzutki. Pełną listę gier wraz z krótkimi prezentacjami znajdziecie w wideo na karcie gry u nas w bazie i obejrzenie go będzie na pewno lepszym wyjściem, niż wymienianie i opowiadanie o każdej z nich z osobna. Warto też zaznaczyć, że przy pierwszym uruchomieniu każdej z nich dostajemy do obejrzenia bardzo dobrze wykonany samouczek, w którym delikatny głos przy akompaniamencie relaksującej muzyki tłumaczy nam zasady.



Od strony technicznej tej składance nie można nic zarzucić. Każda z gier wykonana jest bardzo dobrze, działa perfekcyjnie i wygląda nieźle. Sam interfejs jest też niesamowicie przejrzysty i chwilę po pierwszym uruchomieniu mamy już dostęp do wszystkich dostępnych gier. Dodano również pewien system postępu, aby przyciągnąć nas nawet do tych mniej interesujących produkcji. Za pierwsze rozegranie konkretnej gry dostajemy zielony znaczek, informujący, że graliśmy. Potem wchodzą medale, a na koniec puchar za wykręcenie konkretnego wyniku. Nie mają one żadnego wpływu na cokolwiek i nie odblokowują nic znaczącego, ale sprawdzają się idealnie jako motywator dla osób myślących o graniu w "51 Worldwide Games" w pojedynkę.



Bardzo dobrze wiedziałem, czego się spodziewać po tych wszystkich klasycznych grach, ale tym co mnie najbardziej interesowało, były kręgle, rzutki i golf – liczyłem na to, że będą to duchowi następcy uwielbianych przeze mnie gier z "Wii Sports". Kręgle są naprawdę super, choć brakuje im tego luzu i swobody, jaką dawała gra na Wii. Są dużo bardziej precyzyjne, jednak po kilku rzutach idzie do tego przywyknąć i dają masę frajdy. Rzutki również są super, ale golf to jakaś pomyłka – widok z lotu ptaka, dokładne planowanie strzałów – nie tego oczekiwałem. Świetnie bawiłem się też przy walkach robotów czy czołgach i jak teraz o tym myślę, to praktycznie każda ze znajdujących się na kartridżu gier wypadła naprawdę dobrze. Chętnie też zobaczyłbym dodatki w postaci większej liczby ruchowych gier.



Do gry wpakowano również kilka fajnych pomysłów, jak np: lokalny multiplayer na kilku konsolach. Wystarczy, że tylko jeden gracz posiada grę, a pozostali pobierają z eShopu darmowego klienta i mogą za darmo dołączyć do zabawy. Oczywiście w momencie kiedy osoba z grą sobie pójdzie, nikt inny już nie pogra, ale to i tak fajny pomysł, z którego Nintendo już nie raz korzystało na swoich poprzednich handheldach. Ciekawie wygląda też znane z ostatniego "Super Mario Party" mosaic mode, w którym możemy ułożyć obok siebie kilka Switchów i pociągnięciem palca połączyć je w jedno duże pole do zabawy. Moment przeciągania palcem po ekranach mówi grze, w jakim miejscu leżą konsole i na bazie tego tworzy między nimi np: jedno wielkie pole do golfa.

"51 Worldwide Games" to świetna składanka, dzięki której poznałem masę gier, o których istnieniu nie miałem nawet pojęcia. Sprawdza się idealnie do zabawy z kimś, bo w pojedynkę można się szybko znudzić. Może po prostu brakowało mi bardziej rozbudowanego systemu postępu, jakiegoś zbierania naklejek czy innych nagród, czegoś, co zachęcałoby mnie do powrotu nawet do tych najnudniejszych gier. Tytuł na pewno zostanie w mojej konsoli na długo, bo wciąż do niego wracam na kilka-, kilkanaście minut dziennie i to jest chyba dla niego najlepsza rekomendacja.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
0% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
Udostępnij: