Godne zwieńczenie trylogii

Jeżeli ktokolwiek grał w "Tomb Raider Legend" lub "Anniversary", musi zagrać w "Underworld". Wcześniej jednak powinien zaliczyć "Legendę" i pierwszego "TR" (w odświeżonej wersji to ...
Jeżeli ktokolwiek grał w "Tomb Raider Legend" lub "Anniversary", musi zagrać w "Underworld". Wcześniej jednak powinien zaliczyć "Legendę" i pierwszego "TR" (w odświeżonej wersji to "Anniversary").

Najnowsza (póki co) część przygód Lary Croft w zgrabny sposób łączy wątki wymyślonego kilkanaście lat temu scenariusza "Tomb Raidera" z opowieścią snutą w "Legendzie". Dzięki takiemu zabiegowi otrzymujemy emocjonującą, trzymającą w napięciu fabułę, w której nie brakuje zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń. Lara zamknie przy okazji pewien rozdział swego życia, a twórcy, studio Crystal Dynamics, będą mogli się skupić na tworzeniu prequela całej serii, czyli nadchodzącej, kolejnej odsłony sagi "Tomb Raider".

Fabuła nie jest oczywiście jedynym niezaprzeczalnym atutem "Underworld". Drugi, to to, z czego seria słynie: fantastycznie zaprojektowane i przemyślane lokacje, stworzone do tego, by w pełni wykorzystać akrobatyczne umiejętności panny Croft (pierwszy raz mamy w "TR" pełny motion capture).

Odwiedzimy m. in. Meksyk, Tajlandię, Anglię, Arktykę, a wszystko to w poszukiwaniu mitycznego młota Thora, który ma nam pomóc w otwarciu wrót do skandynawskiej (i nie tylko) krainy umarłych. Na naszej drodze staną znane nam postacie (Amanda, Natla), którym głosu użyczają ci sami aktorzy zatrudniani przy poprzednich częściach firmowanych przez Crystal Dynamics. Do naszych uszu będzie dobiegać świetna ścieżka dźwiękowa, choć tym razem napisana przez nowego kompozytora (Colin O'Malley).

Oczywiście duże brawa należą się także grafikom, za stworzenie przekonujących, pięknych krajobrazowo miejscówek, choć trzeba tutaj także zaznaczyć, że kamera czasem wariuje, zwłaszcza w ciasnych pomieszczeniach, co może być nieco irytujące. Nie wszystkim fanom poprzednich dwóch odsłon może także przypaść do gustu zmodyfikowany system walki z oponentami: Walki jest generalnie mniej, zrezygnowano z potyczek z bossami, oraz kontrowersyjnych elementów Quick Time Events (mnie one akurat odpowiadają).
Mimo niewielkich zarzutów jakie może wysunąć pod adresem "Tomb Raider Underworld", całość broni się świetną fabułą i... wielką frajdą, jaką daje pokonywanie kolejnych terenowych przeszkód połączone ze zbieraniem skarbów. Według mnie to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy "Tomb Raider" w historii.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
79% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (14 głosów).
Udostępnij: