Z deszczu na rynnę 

Nie pamiętam, czy Activision oficjalnie przeprosiło za stan, do jakiego doprowadziło serię "Tony Hawk’s Pro Skater" i za próbę, na jaką wystawili zakochanych w deskorolce fanów. Nie ma jednak co ...
"Tony Hawk's Pro Skater 1+2" - recenzja
Nie pamiętam, czy Activision oficjalnie przeprosiło za stan, do jakiego doprowadziło serię "Tony Hawk’s Pro Skater" i za próbę, na jaką wystawili zakochanych w deskorolce fanów. Nie ma jednak co rozdrapywać dawnych ran. Po spędzeniu kilku dni z "Tony Hawk’s Pro Skater 1+2" zapomniałem o wszystkich krzywdach. Zaś od konsoli, niczym przed dwudziestu laty mama, teraz odciągała mnie żona. 



"Tony Hawk’s Pro Skater 1+2" łączy w sobie to, co najlepsze w dorobku serii, począwszy od kultowych lokacji z dwóch pierwszych gier – odtworzone zostały z dbałością o najmniejsze detale, oryginalną geometrią oraz rozłożeniem ramp, a także z teksturami 4K i wsparciem dla HDR. Magazyn, Szkoła, Hangar czy Roswell jeszcze nigdy nie wyglądały tak dobrze, oświetlenie nie było tak piękne, zaś animacje skejterów – tak realistyczne. Pod maską "THPS 1+2" pracują napisane lata temu przez Neversoft fragmenty kodu starych gier, lecz w praniu przekłada się to głównie na sterowanie. Wszystkie literki S-K-A-T-E, lewitujące znaczki, gapy i miejskie hydranty są w dokładnie tych samych miejscach, więc mając problem z ich znalezieniem, możecie skorzystać z poradników do "THPS 1" i "THPS 2". Modele uwielbianych przez nas skejterów z przełomu wieków (Hawk, Lasek, Burnquist, Muska, Rowley i inni) zostały stworzone od nowa, w oparciu o ich dzisiejszy wygląd. Bliżej im przez to do Steve’a Buscemiego z "30 Rock", aniżeli do młodych, zbuntowanych chłopców grindujących po schodach komisariatów policji. Wisienką na tym pysznym torcie nostalgii jest oczywiście fenomenalna, oryginalna ścieżka dźwiękowa z hitami Bad Religion, Dead Kennedys, RATM, Primus, Papa Roach, Fu Manchu czy Suicidal Tendencies.



Wystarczyłoby tego szczęścia dla starych wyjadaczy, a jednak twórcy poszli o krok dalej i dodali do gry dużo nowej zawartości. Kluczowe, z punktu widzenia rozgrywki, jest dodanie revertów, acid dropów, spine transferów i wallplantów, które zadebiutowały dopiero w późniejszych odsłonach serii. Nawet tak oczywiste manuale miały swój debiut dopiero w "Tony Hawk’s Pro Skater 2", a tu możemy z nich korzystać również na lokacjach z "jedynki". Na każdej z map pojawiły się również nowe, dodatkowe znajdźki i zadania, zaś do ekipy starych skejterów dodano nowych, młodych, wśród których znaleźli się między innymi syn Tony’ego Hawka, Riley i niesamowicie utalentowane Leticia Bufoni oraz Lizzie Armanto. Dzięki nim rozbudowano również bazę dostępnych trików i speciali. Na liście kawałków pojawiło się również 37 nowych utworów (m.in. Machine Gun Kelly, Billy Talent, A Tribe Called Quest) – na pewno każdy z nas wybierze więc odpowiednią muzyczną ilustrację swojego skejterskiego losu.



Na tych, którzy poradzą sobie z zadaniami w każdej z lokacji, czeka rozgrywka sieciowa w kilku znanych trybach, masa dodatkowych wyzwań czy też kreator postaci i skate parków (wraz z opcją udostępniania ich innym graczom). Wszystko, co robimy w grze, nagradzane jest punktami doświadczenia i kasą, za którą kupujemy nowe ciuchy, deski i kółka do nich. Jedynym zarzutem wydaje się w tym momencie odgórnie ustalony poziom trudności. Lokacje zostały podzielone zgodnie ze swoją proweniencją, na THPS 1 i THPS 2. Odblokowane na starcie lokacje mają łatwiejsze wyzwania, później poziom wyzwania rośnie. Niestety, ale po ukończeniu wszystkiego z jedynki i przejściu do dwójki, musimy tę trasę powtórzyć, co przy odpowiednio ulepszonej postaci można zrobić małym palcem lewej nogi. Rozumiem, skąd taka decyzja (wierne odtworzenie oryginalnych gier), jednak przydałby się jakiś dodatkowy, trudniejszy tryb.



Można się sprzeczać, czy "THPS 1+2" jest remasterem, jak twierdzi Activision, czy remakiem, bo przecież zbudowano tę grę praktycznie od nowa, lecz po co mamy sobie zaprzątać głowę marketingową nomenklaturą. Po latach tułaczki po coraz to słabszych grach Tony Hawk wreszcie powrócił na szczyt i nie ma zamiaru abdykować. Wszystkich, którzy kochali tę serię przed laty, czeka niesamowicie przyjemna, nostalgiczna podróż. Zaś dla nowych graczy, którzy coś tam kiedyś słyszeli, jest to na tę chwilę najlepszy punkt wejścia do świata Tony’ego Hawka, 900-ek, grindowania radiowozów i zbierania prehistorycznych nośników filmów – kaset VHS. Press play!
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
67% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
Udostępnij: