Ten, w którym wszyscy tęsknimy za Mattym

Dla tych, dla których wiedza o Mattym kończyła się na jego filmografii i ogólnej wiedzy na temat problemów z uzależnieniami, "Ten o Matthew Perrym" będzie niczym potężny sierpowy wyprowadzony
Ten, w którym wszyscy tęsknimy za Mattym
Jest w "Przyjaciołach: Spotkaniu po latach" taka scena, w której Matthew Perry wyznaje, jak wielkie przerażenie budziły w nim sytuacje, gdy obecna na nagraniu serialu publiczność nie reagowała na jego żarty. "Gdy się nie śmiali, myślałem, że umrę" – przyznawał szczerze Perry w tej przejmującej scenie, a malująca się na twarzach jego kolegów i koleżanek z obsady mieszanka zaskoczenia i współczucia wyglądała na autentyczną. I tak jak wszystkim fanom "Przyjaciół" wydawało się, że znali Chandlera Binga na wylot, tak większość z nas po seansie "Tego o Matthew Perrym" zda sobie sprawę, że o samym aktorze i jego problemach nie wiedzieliśmy nic.


Trzyodcinkowy dokument Mary Robertson jest kroniką życia Perry'ego, skupiającą się zarówno na jego karierze, jak i – a właściwie przede wszystkim – na jego walce z przeróżnymi demonami. Dla tych, którzy przeczytali autobiografię aktora, "Przyjaciele, kochankowie i ta Wielka Straszna Rzecz", serial dokumentalny Robertson będzie swoistym poszerzeniem perspektywy. Z jednej strony bowiem jest dziełem komplementarnym dla wspomnień spisanych przez Matthew Perry’ego (opowiada o jego losach z perspektywy jego najbliższych, a nie jego samego), z drugiej natomiast działa jako rozbudowanie historii opowiedzianej w autobiografii - chodzi tu zarówno o wątki czy anegdoty pominięte przez samego aktora, jak i wydarzenia, które miały miejsce już po jego śmierci. W obu przypadkach "Ten o Matthew Perrym" wypada rzetelnie i wiarygodnie.

Główną przewodniczką po świecie Matty’ego, jak nazywany był przez najbliższych, jest jego młodsza przyrodnia siostra Mia Perry Bowick. Perspektywa kogoś, kto znał naszego bohatera na wylot, sprawia, że dokument Mary Robertson nabiera niezwykle osobistego i intymnego wymiaru. Dla jednych będzie to zaleta, gdyż nadaje to całości autentyzmu i pozwala poznać Matthew Perry’ego naprawdę dobrze, co będzie ważne zwłaszcza dla tych, dla których był idolem. Inni jednak mogą poczuć się zniechęceni nadmiernym ekshibicjonizmem siostry aktora, która idzie torem wytyczonym przez autobiografię Perry’ego, eksponującą każdą, nawet najbardziej bolesną i wstydliwą historię. Dla fanów kina dokumentalnego nie będzie to oczywiście nic nowego – wszak niejeden filmowy reportaż potrafi obezwładnić realizmem i szczerością w przedstawianiu tematu. Dla tych jednak, dla których wiedza o Mattym kończyła się na jego filmografii i ogólnej wiedzy na temat problemów z uzależnieniami, "Ten o Matthew Perrym" będzie niczym potężny sierpowy wyprowadzony przez boksera wagi ciężkiej.


Są momenty, w których Mii Perry jest po prostu za dużo – nie chcę podejrzewać siostry aktora o próbę "zaistnienia" za sprawą tragedii brata, ale jej czas ekranowy jest naprawdę duży i bywa, że w jej wypowiedziach jest więcej kreacji niż autentyzmu. Znacznie bardziej wiarygodnie wypadają dwaj najbliżsi przyjaciele Perry’ego – David Pressman i Roger Castillo – opowiadający o czasach, gdy wspólnie z gwiazdorem "Przyjaciół" próbowali zaistnieć w Hollywood na początku lat 90. Wspomnieniami o Perrym dzieli się tu zresztą znacznie więcej osób – znany aktor Kevin Pollak, który wystąpił z Matthew w lubianej komedii "Jak ugryźć 10 milionów", a później został jego przyjacielem; dawne partnerki Perry’ego; scenarzyści i producenci współpracujący z aktorem, a także dawni decydenci stacji NBC, w której przez lata królowali "Przyjaciele". Jeśli jednak mieliście nadzieję, że w "Tym o Matthew Perrym" usłyszycie opowieści Jennifer Aniston, Matta LeBlanca czy Courteney Cox, będziecie rozczarowani – nikt z obsady kultowego serialu nie pojawia się w dokumencie Mary Robertson.


Wydaje się jednak, że taki był zamysł tej produkcji. Chodziło tu przede wszystkim o perspektywę tych, którzy Matthew Perry’ego znali prywatnie, nie zaś przez pryzmat jego pracy zawodowej. Bo choć członkowie obsady "Przyjaciół" zgodnie twierdzą, że więzi nawiązane na planie serialu zostały z nimi na całe życie, drogi poszczególnych aktorów musiały się rozejść. Matthew Perry przez lata pozostawał na uboczu przemysłu filmowego i telewizyjnego, jedynie co jakiś czas próbując powrócić do łask widzów. Za kulisami jednak toczył wieloletnią walkę o trzeźwość, o pokonanie demonów, które były z nim, odkąd pamiętał. I choć tej walki nie udało mu się wygrać, pamięć o nim jest i będzie wciąż żywa, także ze względu na to, jak dojmująco smutna była jego historia. O tym właśnie smutku – i o tej Wielkiej Strasznej Rzeczy – opowiada właśnie "Ten o Matthew Perrym" Mary Robertson. A że robi to w rozbrajająco szczery sposób, przygotujcie się na łzy.
1 10
Moja ocena serialu:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?