Mowa o piosence z czołówki? Bo ją przesłuchałam i mnie się wcale nie podoba, jakaś smętna i wgl nie w moim guście muzycznym... Każdy ma swoje zdanie, jak coś to nie było moją intencją nikogo obrazić... :) Chyba, że mówicie o innej piosence...
Ale o co chodzi? Kiedyś rozmawiałyśmy o piosence z czołówki Muchacha italiana viene a casarse. Mi się ona bardzo podoba, ale to oczywiste, że nie każdemu musi się podobać ;)
Oglądałam tylko wtorkowy odcinek :P ale znając telki, to zapewne Maricruz zdążyła już kilka razy oberwać od współwięźniarek, a Octavio wciąż zastanawia się czy jej wierzyć :P
hahaha też mi się tak wydaje ;)
więźniarki mają za co tarmosić MC - ona z rozpuszczonymi kłakami chodzi ;))
hahaha oj tak, niedługo będą jej robić tatuaże :D
"Na ciele rozmażę z mych łez tatuaże.
Dwa metry ma strach, nie wolno się bać"
:D :D :D
Octavio też by mieli w więzieniu za co szarpać :D
Tymczasem w łazience:
- Octavio podasz mi mydło?
- Ok, nie ma sprawy!
:D :D :D
Może Octavio niech próboje ja odbić z więzienia jakimś tunelem czy czymś.
Ale nie, gdzie by się udało temu idiocie....
Skończyłoby się jak w jednej komedii z de Funesem, ze się dokopali zamiast do skarbca banku, to do dworca kolejowego ;))
Żałosne było to, jak przyszedł ją odwiedzić w dniu, który nie był dniem odwiedzin i powiedział strażniczce: Wpuście mnie, jestem ojcem jej dziecka! No też mi argument...myśli, że jest taki ważny, że go wpuszczą bez niczego.
buahahaha ja też się teraz uśmiałam :D
- Octavio a gdzie nasza córeczka Lupita?
- Została ze swoją macochą w domu
- Jak to? To znowu się z kimś ożeniłeś?
- No przecież ktoś mnie musiał utrzymywać....
Oczywiście dziećmi zajmuje się Juanita, która ma teraz dodatkowe zajęcie, a mianowicie przekonywanie Octavio, że Maricruz jest niewinna...
Maricruz jest wyjątkowo głupia, poświęciła się, żeby ratować tyłek debilnemu Octavio i jeszcze się cieszy, że będzie wychowywał Lupitę...Widać jak oni sobie ufają, wolała iść do więzienia zamiast zapytać Octavio czy rzeczywiście to zrobił, LOL, kolejny absurd.
Tak by było rzeczywiście prościej :D
Najlepsze było to jak ksiądz odwodził Alvaro od wyjazdu do Meksyku :D "Nie jedz tam, przecież ona nie jest sama, ma Octavio" Tiaaa, no i na cóż taki głupek może jej się przydać?
Gdyby Maricruz powiedziała sędziemu, dlaczego wzięła winę na siebie, to sąd by ją wyśmiał i skazał za głupotę na roboty społeczne (jak już by się okazało, że jest niewinna) :P
Maricruz nie jest taka żeby się dawała .:) a propos ślicznie wygląda bez wielkiego makijarzu i tak młodo .
Octavio odwiedził MC, dostał specjalne pozwolenie od dyrektora więzienia, pogadał z MC, przyznał się, że on nie zabił, ona powiedziała, że też go nie zabiła, Oktawiusz zaczął gadać o ich przyszłości, bla bla bla, pocałowali się, po czym MC powiedziała, że pozowała nago i że była kochanką Alfonsa... Wściekły Oktawiusz spotkał się z Doris i przyznał jej rację co do MC... Serio, para idiotów z tej dwójki... Ich wersje, samopoczucie i uczucia zmieniają się szybciej niż zachcianki u kobiet w ciąży...
Wąsaty Alvaro wrócił i odwiedził MC w więzieniu, po czym przekonał ją, żeby nie zwalniała tego adwokata bo (czemu mnie to nie dziwi) to jest jego dobry przyjaciel i pomoże MC, więc Doris nie będzie już mu musiała płacić za obronę MC, (a co za tym idzie, biedny Oktawiusz nie będzie mógł wyjść za Doris skoro ich "umowa" zostanie zerwana...)
No i Carola wrobiła MC za to, ze niby chciała ją zadźgać nożem, ale skończyło się na rozcięciu ręki... Głupia MC tylko stała i przyjmowała wszystkie zarzuty, może ze 2 razy powiedziała, że nic nie zrobiła...
Poza tym mam bekę z Marii - ta akcja z osłem i autobusem była tak śmieszna, że aż głupia... No jak można przywiązać osła do autobusu, który zaraz odjedzie?!
Dlaczego Maricruz powiedziała Octavio, że była kochanką Alfonsa? Bo uważa, że i tak zostanie skazana, więc chce go do siebie zrazić?
Najpierw mówi, że nie umie wyrzec się tej miłości, całują się, potem mu mówi, że została skazana przez niego, on jej każe walczyć a ona wyjeżdża z tekstem, że była kochanką Alfonsa i każe mu się ożenić z Doris...
Maricruz choćby krzyczała że tego nie zrobiła i tak by nic nie dało ,bo miała podłozony nóż .
Mogła poprosić o zdjęcie odcisków palców z noża i by wyszło, że ona go wcale nie dotykała... Chociaż to pewnie nie należy do więziennych realiów i by ją wyśmiali... Ale znając pomysły scenarzystów, to mogliby się zrehabilitować za to, że nie policjanci nie sprawdzili noża, którym Anibal zabił Alfonsa, a potem zostawił obok...
Dokładnie ;) ja tak samo pomyślałam ,a choćby nie Maricruz ,bo się może na tym nie zna ,ale dyrektor więżienia zeby nie wpadł na ten pomysł ,aby ściągnąc odciski palców.
Było o tym, że policja znalazła na nożu odciski palców Octavia i jeszcze kogoś i uznali, że te drugie mogą być np. sprzedawcy w sklepie. Ale nie pamiętam, jak wytłumaczyli brak odcisków palców Maricruz i czy w ogóle była o tym mowa.
Mnie też piosenka z Włoskiej narzeczonej niezbyt się podoba.
Znaczy niby ładna, ale nie zachwyciła mnie.
O tak,mnie też to drażni :O
Najpierw czułe spojrzenia,namiętny pocałunek,a potem "spadówa" :D
Takie sytuacje najbardziej wkurzają mnie w telenowelach.