Co chwila ktoś wpada na genialny pomysł w stylu "a może to ja jestem odbiciem odbicia i dlatego będę mógł to i to tam i tam i wtedy z pewnością wydarzy się to" i oczywiście okazuje się on trafny, choć nie ma żadnego powodu ani wskazówki, jak można na taki akurat pomysł wpaść.
Do tego te Demogorgony. Miażdżą wojskowych...
Może dla Amerykańców to ciekawe, ale widziałam tyle produkcji osadzonych w łagrach albo z wątkami torturowania więźniów przez komuchów albo gestapo, że z całym szacunkiem, ale wymiękałam na scenach z Hooperem. Winona też niestety nudna. Gdyby nie ten zabawny gościu, którego imienia nie pamiętam z poprzednich...
Najlepsza scena ever kiedy Dustuś śpiewa z Suzunią :D Te miny reszty, w tym aucie, pod ziemią... GENIALNE! Uśmiałam się jak rzadko kiedy :D
Wtedy naprawdę zasługiwałby na zachwyty. Bo pomimo naiwnych założeń, NIEDORZECZNEJ ilości dziur logicznych i fabularnych, pomimo absurdalnych głupot i nietrafiownych pomysłów - miał w sobie TO COŚ.
A konkretniej - niesamowity klimat dzieciństwa i małomiasteczkowej Ameryki lat 80. Czasów, gdy nie było komputerów...
W piątym sezonie ST zrobił karykaturę samego siebie. Dialogi takie drewniane że zacząłem oglądać bez dźwięku. Brak autentyczności emocji był przy wyraźny. Niestety już nie da sie tego oglądać :( I pomyśleć że kiedyś podobała mi sie 11 :(
scena jak penisozordy szukają dzieciaków w pralni piękna inspiracja pierwszą częścią Jurassic Park i sceną w kuchni z raptorami :)
Głównym problemem od początku tego serialu jest to że twórcy boją się tak naprawdę kogokolwiek zabijać. Giną zazwyczaj tylko postacie drugoplanowe a reszta zawsze się wykaraska. W 5 sezonie to jednak już poszło za daleko. Finałowy sezon, w którym twórcy twierdzili że będą ogromne emocje, była szansa na uśmiercenie...