Akcja filmu rozgrywa się w latach 40. Dwóch policjantów, Bucky Bleichert (Josh Hartnett) i jego partner Lee Blanchard (Aaron Eckhart), zajmuje się sprawą brutalnie zamordowanej młodej kobiety, Elizabeth Short (Mia Kirshner). Bucky uświadamia sobie, że jego dziewczyna znała ofiarę. Wkrótce potem zaczyna on odkrywać korupcję i konspirację wewnątrz departamentu policji.
Dlaczego to porównanie? Ano dlatego, że oba te filmy opowiadają o tajemniczych do dziś
niewyjaśnionych morderstwach w zupełnie różny sposób. U Finchera temat zabójcy jest
epicentrum wydarzeń i to w okół niego kręci się cały film. Tutaj ma się wrażenie jakby był
tylko morderstwo było tylko dodatkiem, swoistym...
naprawdę duże rozczarowanie. Gdybym wczesniej nie zapoznała sie z intrygą w wersji literackiej, trudno byłoby sie połapać, o co chodzi. Film nudny po prostu.
jak ktoś widział już wszystko - może obejrzeć ten film dla przysłowiowego zabicia czasu. Jest nudny, zbyt wiele wątków, łatwo się pogubić, akcja nie wciąga, w sumie to właściwie nie ma akcji. tytułowa Black Dahlia schodzi na dziesiąty plan, a szkoda, bo to dość ciekawy temat.
Dobrze się zapowiadał i klapa. Może nie całkowita, ale...
Po pierwsze reżyser przesadził z ilością wątków (albo za bardzo je pogmatwał), po drugie za mało akcji skupiało się na zagadce kryminalnej i jej rozwiązywaniu a za dużo na romansach i nie dopowiedzeniach co sprawiało, że film momentami nudził.
Plus za ładny...