Ekranizacja słynnej powieści Franka Herberta dokonana przez Davida Lyncha. Jest rok 10991. Pustynna planeta Arrakis zwana także Diuną jest jedynym znanym we wszechświecie źródłem przyprawy - substancji, która przedłuża życie, poszerza świadomość, a także pozwala podróżować w przestrzeni i czasie.
To niesamowite, ale kiedy oglądałem pierwszy raz ten film pod koniec lat 80' byłem zachwycony. Wczoraj znalazłem płytkę, której chyba nawet nigdy nie wsadziłem do odtwarzacza, a z okazji czytanej właśnie kontynuacji Herberta jr - zapuściłem.
Jakież było moje rozczarowanie. Ten film wygląda na dużo starszy niż jest. W...
Aż trudno mi uwierzyć, że Lynch popełnił coś takiego, no ale tak stoi w napisach...
Miałem wrażenie, że oglądam jakiś trailer albo zbiór kluczowych fragmentów książki.
Czepiać by się można bez końca bo praktycznie NIC w tym filmie się nie broni.
Dobór aktorów tragedia, czemu 25-letni MacLachlan gra 15-letniego...
I wcale mu się nie dziwie. Scenariusz, kostiumy, scenografia, aktorzy, montaż, reżyseria... to wszystko leży. Broni się jedynie muzyka i parę scen pod koniec filmu. Jeżeli nie jest to najgorsza adaptacja książki w historii to na pewno zajmuje miejsce w ścisłej czołówce.
Nie polecam, strata czasu.
3/10