Jedz, módl się, kochaj

Eat Pray Love

2010 2 godz. 13 min.
6,2 75 389
ocen
6,2 10 75389
15 908
chce zobaczyć
{"rate":5.6666665,"count":3}
powrót do forum filmu Jedz, módl się, kochaj
  • paniedejmirade ocenił(a) ten film na: 5

    niemal do końca naiwnie liczyłam na to, że główna bohaterka w finale zostanie napiętnowana jako idiotka i egoistka. silly me. oczywiście, że musieli odpłynąć w kierunku zachodzącego słońca. a mógł być całkiem niezły film o ubóstwie duchowym amerykanów i niedorzeczności poszukiwania tzw. 'drogi życia' w wersji pop. plus za bardema, zabawnego w roli tatusia-mazgaja i księcia-na-nie-do-końca-białym-koniu (mógł pójść na łatwiznę i skopiować to co zrobił w 'vicky, cristina...') oraz za zajebiste spaghetti, które ugotowałam zainspirowana

  • iwonka_sl ocenił(a) ten film na: 5

    paniedejmirade Dlaczego idiotka? Dlaczego egoistka? Odnalazłam w niej bardzo siebie i chciałabym zrozumieć, co wg Ciebie robiła głupiego i kiedy wykazała się egoizmem? Czasami trzeba rzucić wszystko i zacząć wszystko od nowa, żeby po prostu nie podciąć sobie żył.

  • paniedejmirade ocenił(a) ten film na: 5

    iwonka_sl sorry za ekstremalnie spóźnioną odpowiedź:

    > Czasami trzeba rzucić wszystko i zacząć wszystko od nowa, żeby po prostu nie podciąć sobie żył

    absolutna zgoda, been there, done that. ALE. julia (przepraszam zapomniałam imienia bohaterki) ani przez chwilę nie wygląda na bliską podcięcia sobie żył, ona wygląda na znudzoną. i ja mam wrażenie, że ona jest znudzona swoim własnym lenistwem, swoją niechęcią do podjęcia jakiegokolwiek wyzwania. i niby w końcu to wyzwanie podejmuje tyle że ostatecznie 'happy end' następuje kompletnie deus ex machina. to znaczy: ja nie widzę związku pomiędzy tym co ona robi i tym co ją spotyka. to znaczy jeszcze raz: ona wciela w życie jakieś głupie porady rodem z cosmopolitan i to sprawia, ze odnajduje sens (i miłość) życia. a dlaczego egoistka? bo koncepcja pracy nad związkiem jest jej zupełnie obca. widzisz ja rozumiem, że można kogoś nie kochać nawet jeśli danej osobie obiektywnie nic nie brakuje (przypadek chłopaka którego grał james franco). tyle że, no. to, że zakończysz nieudany związek naprawdę nie oznacza, że jak grom z jasnego nieba (tudzież samochód na polnej drodze) nagle uderzy w ciebie MIŁOŚC OSTATECZNA [tzn. pewnie czasami się to zdarza (statystyka) ale to nie jest kolejny film kieślowskiego o potędze przypadku, prawda?]

  • iwonka_sl ocenił(a) ten film na: 5

    paniedejmirade Yes Sir :)

  • paniedejmirade Dobrze napisane !

  • paniedejmirade Świetnie prawisz, podpisuję się pod tym, co napisałaś. I też mnie naszła chęć na zajebiste spapghetti :)

  • paniedejmirade Główna bohaterka niestety niczego się nie nauczyła. Oglądając film, czekałam na jej "oświecenie" ale nie nastąpiło:) Pozostała tak samo nieświadoma, jak była. Wielkim rozczarowaniem było dla mnie to, że w istocie porzuciła męża i mimo, że łączyła ich miłość, nie przyszło jej nawet do głowy, że nad związkiem trzeba pracować, bo to jest tego typu materia, związek sam się nie zbuduje i sam się nie naprawi. Ogromną pomyłką jest niespróbowanie jeszcze raz. Przecież to nie był związek przemocowy czy z innymi patologiami, była za to miłość, byli razem kilka lat, chyba 8. To znak naszych czasów, dzisiaj niczego się już nie naprawia, związków też nie, można przy tym udawać mądrego, mówić filozoficznie i chodzić do muzeum, ale w sercu pustka i w czaszce tylko dudni wiatr. Tyle. Żenujące zachowanie bohaterki i żenująco niski poziom samoświadomości, do końca, mimo prób medytacji itede. Szkoda, że przynajmniej nie pożyła przez dłuższy czas tylko sama z sobą, lecz rzucała się od razu do nowych związków, w których nadal popełniać będzie te same błędy. Bohaterka chyba nie potrafiła uświadomić sobie nawet tego, że ze związków ucieka, gdy tylko pojawia się jakaś przeszkoda, że w tym tkwi przyczyna jej niepowodzeń uczuciowych i braku poczucia szczęścia. Nie wierzę jej, absolutnie nie wierzę, że zrozumiała stojący za tym mechanizm psychologiczny, a przecież ten będzie ją ścigał przez całe życie, przynajmniej tak byłoby w świecie rzeczywistym. Samo "no dobra, zostanę, bo dotąd zawsze zwiewałam" nie wystarczy. Poziom świadomości własnych czynów, mechanizmów i postaw bohaterki - okropnie niski.

  • katherine_granger ocenił(a) ten film na: 5

    BlinClov W książce jest to nieco lepiej wyjaśnione - bohaterka mimo że w teorii miała wszystko co powinno dać jej szczęście tj mąż, dom, praca, stabilność itp to cierpiała na depresję, a mąż nie potrafił/nie chciał/nie mógł jej pomóc (poznajemy tylko jej wersję wydarzeń więc ciężko orzec), nieszczęśliwi byli oboje przez długi czas. Wiadomo, że film nigdy nie odda w pełni treści książki, że jest wiele skrótów i pominiętych kwestii, ale byłam i tak zaskoczona jak płytko to rozstanie w filmie zostało pokazane... Gdybym nie znała historii z książki, to kompletnie nie zrozumiałabym motywacji bohaterki do odejścia i poszukiwania siebie... powiedzmy...