Nie wiem do kogo adresowany

W zasadzie nie wiem do kogo jest adresowany ten film i jakie niesie przesłanie. Ja podczas seansu miałem wrażenie, że to jakaś przestroga dla rodziców, że jeśli nie będą poświęcać dziecku czasu to ucieknie do lepszego świata, czyli w narkotyki i znajdzie sobie towarzystwo, które je wysłucha. Ma ktoś może przemyślenia na ten temat?

8
  • Myślałem, że do mnie, ale jednak nie. Historia nie dość ciekawie opowiedziana, aby została w człowieku na dłużej. Może gdyby trochę zwolnić akcję, a nie gnać do przodu na łeb na szyję. Odwalono kawał dobrej roboty z animacją, a jednocześnie postacie budzą niesmak i odrazę. Dziwne, ale prawdziwe. Groteskowy Rosjanin, dwie starsze kobiety w skąpych strojach, wyleniały kot. Nie zabrałbym dzieciaka do kina na to. Nazwisko Gaimana zwabiło mnie. Nie polecam.

  • Ja myślę, że bardziej dla dorosłych jednak :) Nie ma tam głupawego, nieprawdziwego przesłania o miłości i przyjaźni. A te odrażające postacie to samo życie, zwłaszcza sąsiad-pijak ;)
    Na mnie zrobiło wrażenie przedstawienie tego samego świata, miejsc i ludzi w trzech odsłonach - rzeczywistym, "doskonałym" i przerażającym. Dość pomysłowe i ciekawe :)

  • Przesłanie dla dzieci jest takie, że nie wolno odwracać się od rodziców nawet jeśli są niemili lu nie maja czasu. Bo gdy pojawi się sympatyczna pani z opieki społecznej to zrujnuje twoje życie i życie twoich rodziców na zawsze.

  • "Koralina i tajemnicze drzwi" jest opowieścią o dziecku i jego relacjach z rodzicami oraz o pokusach jakie na niego czyhają, a które mogą przysporzyć mu i jego bliskim wielu kłopotów. Animacja zawiera sporo przesłań i w znacznej większości dotyczą one relacji rodzice-dziecko. Zatem refleksje są skierowana i do dzieci, i do rodziców.

    Przesłania dla dzieci:
    - Nie można ufać obcym, ponieważ z ich strony może grozić nam niebezpieczeństwo (czy nie wpajano nam od najmłodszych lat, żeby nie rozmawiać z obcymi i nie przyjmować od nich żadnych cukierków, czy prezentów?).
    - Powinniśmy wiedzieć, że nie zawsze natychmiast otrzymamy to, czego bardzo chcemy (w ostateczności Koralina dostała upragnione rękawiczki - mała lekcja cierpliwości).
    - Gdy wiemy, że rodzice na określony czas są bardzo zajęci i w tym czasie nie mogą nam poświęcić zbyt dużej uwagi, nie oznacza, że przestali nas kochać. Nie zawsze musi się wszystko kręcić wokół naszej osoby (mała lekcja empatii).
    - Powinniśmy szanować innych, ponieważ każdy chce być traktowany z należytą mu godnością, a takie zachowanie również procentuje (oprócz Koraliny, taką nauczkę dostał również Wybie od swojej babci i dlatego pojechał pomóc dziewczynce, pomimo że wcześniej jej nie wierzył i nazwał ją wariatką; gdy matka Koraliny mówi o sąsiedzie, że jest pijakiem, córka ją poprawia i mówi, że jest on ekscentrykiem, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu - mała lekcja tolerancji).
    - Powinniśmy szanować również każdą żywą istotę (piękna scena, gdy Koralina przeprasza kota za swoje zachowanie i tłumaczy mu dlaczego to zrobiła; wcześniej również przeprasza go za to, że go przezywała i traktowała z lekceważeniem; kot później nie waha się jej pomóc).

    Przesłania dla rodziców:
    - Nawet gdy jesteśmy bardzo zajęci, powinniśmy każdego dnia poświęcać swojemu dziecku choć odrobinę czasu, aby dać mu do zrozumienia, że ono również jest ważne. Gdy więc pociecha przychodzi do nas z pewną troską, to należy ją uważnie wysłuchać i w miarę swoich możliwości doradzić jej, ewentualnie pomóc (takie coś zaprocentuje w późniejszych latach i nasze dziecko w wieku dojrzewania będzie mniej skłonne do tego, aby szukać zrozumienia gdzie indziej). Trzeba również wyjaśniać latorośli wszelkie sytuacje, które sprawiają, że nie możemy jej aktualnie ofiarować wystarczającej ilości czasu.
    - Gdy czegoś nie możemy kupić dziecku, a ono bardzo tego chce, powinniśmy mu wytłumaczyć co jest powodem naszej decyzji.

    Pewnie jeszcze wiele ważnych konkluzji można znaleźć, ale napisałam te, które najbardziej zapamiętałam i które są moim zdaniem najbardziej istotne.

  • Hmm... nie patrzyłam na to w ten sposób, ale coś w tym jest. Niemniej nie jestem zwolenniczką obdzierania baśni z ich magii przez takie socjologiczne/prozaiczne interpretacje. A ta baśń była cudowna. Myślę, że jako dziecko dałabym się skusić Drugiej Matce. Myślę, że nawet teraz bym się dała...

  • Nie sądzę, żeby twórcom właśnie o to chodziło. Moim zdaniem to raczej miała być ciekawa i trochę mroczna historia dla dzieci o tym, że lepiej nie sądzić po pozorach i nie ufać obcym i że czasem cierpliwość popłaca.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię