Pominę każdy aspekt filmu prócz jednego... Co za idiota wpadł na pomysł, że Michelle Williams jest choć trochę podobna do Marilyn Monroe. Gorszej aktorki do tej roli dobrać się nie dobrało - nie dość, że pyzata jest jak ruska lalka, to do wdzięku Marilyn też wiele jej brakuje... Tragedia :P
CHYBA NIE OGLĄDAŁEŚ FILMU SKORO TWIERDZISZ, ŻE WILLIAMS NIE MA WDZIĘKU W TYM FILMIE! POZA TYM ŚWIETNIE JĄ UCHARAKTERYZOWALI I JEST DO MARILYN BARDZO PODOBNA, AŻ MIŁO POPATRZEĆ:)