Małe kobietki

Little Women

2019 2 godz. 14 min.
7,6 20 465
ocen
7,6 10 1 20465
28 422
chce zobaczyć
7,3 29
ocen krytyków
{"rate":7.3448277,"count":29}
powrót do forum filmu Małe kobietki
  • xkonarx ocenił(a) ten film na: 7

    Bardzo spodobał mi się antykolonialny wydźwięk polskiego tłumaczenia. Gdy jedna z bohaterek (bodajże Florence Pugh) spojrzała na obraz w salonie wykrzyknęła "Oh Christopher Columbus". Osoba tłumacząca napisy na polski przetłumaczyła zdanie na "do diabła!". Bardzo mi się to spodobało, w końcu ukazanie kolonizatorów z akuratnej strony - czyli jako tych złych, równoznacznych z diabłem.

  • xkonarx :D
    A tak serio, nie przypominam sobie w dawnej polszczyźnie tego rodzaju prób ominięcia zakazu wymawiania imion boskich (może "matko kochana", ale to jednak nie ten poziom), więc tłumacz/ka nie miał/a wielkiego wyboru. "Christopher Columbus" było ulubionym powiedzeniem Jo, a używała go zamiast popularnego wykrzyknika "[o Jesus] Christ", którego, jako córce pastora, nie wolno jej było wymawiać. "Do diabła" też w zasadzie nie powinna móc mówić ;) W sumie chyba "o jeżu kolczasty" byłoby lepsze... ale zbyt nowoczesne.

  • Mudshark ocenił(a) ten film na: 5

    ACCb Wystarczyło zrobić "O święty Kolumbie!" - byłoby i śmiesznie, i niepoprawnie, i blisko oryginału.

  • Mudshark ocenił(a) ten film na: 5

    Mudshark A do tego wszak w pierwszej kolejności powinien dążyć tłumacz. Dopiero jak się naprawdę nie da pozostać wiernym, to można zacząć kombinować i wymyślać coś swojego.

  • Mudshark Przypomina mi się doktor Brown z Powrotu do przyszłości i jego: Great Scott lub Great's God - nie da się tego usłyszeć w filmie :-)

  • Mudshark Nie jest tak, że tłumacz powinien dążyć przede wszystkim do wierności z oryginałem (z tej strony tłumaczka :), tylko do wywołania u odbiorcy tych samych uczuć, co u odbiorcy oryginału. Wierność nie ma sensu, jeśli odbiorca nie zrozumie jakiejś aluzji i będzie się zastanawiał, skąd ten Kolumb się tam wziął. W tym przypadku najlepsze byłoby coś w stylu "O jeżu" albo "O Bożenko", tylko dostosowane do epoki. "Do diabła" średnio się tu nadaje, prędzej "do diaska", ale brakuje elementu komicznego.

  • franz90 ocenił(a) ten film na: 7

    monikastogowska A jakie było tłumaczenie w książce? Można by się pobawić z wyrażeniem "na rany Chrystusa". Jakieś "na rany Kolumba" czy coś. "Na rany Krzysztofa Kolumba" trochę za długie.

  • franz90 Aż sprawdziłam - w jednym z nowszych tłumaczeń "Na Krzysztofa Kolumba", znalazłam też tłumaczenie z 1930 r., gdzie bohaterkami były Małgosia, Ludwisia, Eliza i Amelka :D I tam też było "nie wołaj „Krzysztofie Kolumbie!“", zupełnie niezrozumiałe. Ale często zdarza się, że tłumacz nie wyłapuje gry słów i taki dziwny twór później przechodzi.
    Nie ma żadnego uzasadnienia dla tego Kolumba w polskim.

  • franz90 ocenił(a) ten film na: 7

    monikastogowska Chyba nawet nie umiałbym przypisać poprawnie tych imion do bohaterek :D prawie jak jedno z tłumaczeń Władcy Pierścieni. Czasem ma to swój urok, ale oczy trochę bolą :)

  • franz90 Przez eliminację wnoszę, że Jo to Ludwika :) Bardzo ciekawy jest zresztą ten wybór, przecież mogła być Józefiną lub Józefą, a tłumacz wybrał Ludwikę... Wtedy było to bardzo czytelne nawiązanie do Ludwiki Śniadeckiej, wykształconej i wyemancypowanej córki sławnego uczonego, młodzieńczej miłości Słowackiego, damy wiele podróżującej po świecie i wiodącej bardzo burzliwe życie.

  • xkonarx W internecie można ściągnąć napisy, gdzie zamiast "do diabła" jest "o w pi*zdu" i myślę że to najlepiej oddaje zamysł oryginalu

  • atyp1 Skąd. W oryginale chodzi o to, żeby "imion świętych" nie wymawiać, pozostając przy tym w granicach przyzwoitości. Stanowczo "w pi*du" przyzwoite nie jest.