Shallow idzie po Oscara!!!

Myślę, że Shallow to jest pewnik Oscarowy, nie wiem jakie utwory jeszcze będą nominowane, ale tak pięknego utworu filmowego dawno nie słyszałem. 66 mln wyświetleń na YouTube !!! 3 mln wyświetleń dziennie !!! A w kilku krajach nie było jeszcze premiery.

237
  • Zgadzam się, Shallow to świetny utwór. Niedawno zakończyłem się go uczyć grać na gitarze i codziennie sobie przygrywam :) W ogóle cały soundtrack z tego filmu to kawał bardzo dobrej muzyki.

  • Ja bym bardziej na "I will never love again" stawiala.

  • jak dla mnie "Always Remember Us This Way" wymiata :)

  • Piękna piosenka

  • oby nie, jak dla mnie brzmiał tandetnie

  • Bo wyświetlenia na YT świadczą o jakości ;-)

    • O jakości nie, ale o popularności już tak, a skoro piosenka jest popularna to wiadomo, że ma większe szanse na Oscara. A jak jeszcze jest ona tak piękna jak Shallow to nominacje są niemal pewne.

      • No spoko w tej konfiguracji przyznaję rację, sama piosenka jest bardzo lajkogenna i dobra jeśli chodzi o popowy hype.

        • Nie, nie powiedziałbym. To jest przede wszystkim bardzo piękna piosenka a takie się dziś raczej nie często sprzedają, zresztą bądźmy szczerzy, 120 mln wyświetleń to nic wielkiego przy piosenkach które zbierają miliard, dwa trzy.

          • Piękna? Muzyki w tej piosence co kot na płakał, słowa ckliwe i proste, a wokal wymęczony. Nie wiem ile muzyki słuchasz, ale zdecydowanie przereklamowany jest ten utwór. Klasyczna Gaga.

            • Napłakał*, chciałem jeszcze podkreślić że piosenka to nie sam wokal, dlatego też dużo bardziej szanuje lalandowy soundtrack albo już nawet ten z the greatest showman jeśli rozmawiamy o muzyce komercyjnej.

            • Akurat Muzyki słucham codziennie bardzo dużo przeróżnej, od Rocka przez Dance do Rapu czy nawet Klasyki, mam gust eklektyczny, więc słucham każdego typu muzyki. Nie rozumiem o co Ci chodzi z tą muzyką, że jej tak mało, przecież to ballada, co Ty chcesz by tu ktoś na talerzach grał, albo na wiośle jak Eddie Van Halen ? Muzyka jest taka jak ma być, idealnie pasuje do całości. Słowa ckliwe :) No to już jak uważasz, jak lubisz tylko i wyłącznie jakieś teksty typu Bohemian Raphsody to no może Ci się to nie podobać, ja lubię posłuchać ambitnych, dobrych, mądrych tekstów, ale też błahych np. ACDC prawie wszystkie utwory ma o niczym i nie przeszkadza mi to, tutaj tak o niczym nie jest, po prostu jak napisałeś, może jest trochę ckliwie, ale mi akurat to nie przeszkadza w ogóle. Co do wokalu to w ogóle się nie zgadzam, Gaga pokazała w tym utworze jak i całym filmie, że ma spore możliwości. Zresztą tak samo Bradley Cooper.

              • To zacząłeś teraz temat. Okej, porozmawiajmy o muzyce. Linia melodyczna w balladzie nie musi się kończyć na 3 akordach, a w początku refrenu naprawdę Gaga się męczy. Piosenka czysto popowa - komercyjna, prosta i ckliwa. Ciężko mi uwierzyć, że słuchasz różnorodnej muzyki, jeżeli uważasz ten utwór za wybitny. Kilka komercyjnych utworów, które są o klasę wyżej? Zacznijmy od Arethy Franklin, która już na początku bije gagę samym FAKTEM posiadania szerszej skali głosu, bo kochana śpiewała w 4 oktawach. Cała paleta ballad piętrzy się pod jej wokalem, od A natural Women poprzez Columbia jazz z 65', wybitne freedom, dalej son of a preacher man i kończąc na wybitnym Respect. Jej utwory można wymieniać bez końca. Dalej - Etta James, cała płyta Deep in the Night jest zbiorem czystego i prawdziwego Soulu, ballad, z których każda zawiera lepszą muzykę i tekst! Od Laying Beside poprzez Piece of My heart aż po Blind Girl, pchając dalej dyskografie mamy niezapomniany i zapisany w historii Soulu jako jeden z czołowych utworów At Last, jeżeli jeszcze nic z wyżej wymienionych utworów nie odtworzyłeś to tutaj trzeba się zatrzymać, jest to ballada, która po prawie 60 latach istnienia dalej jest w pełni aktualna. Ciężko mi iść dalej bo utworów tej artystki jest naprawde wiele. Ale może spróbujmy jednak pójść krok dalej, męski artysta - Ray Charles, tutaj możemy poruszyć kwestie tego żenującego fortepianu, który miał miejsce w filmie. Błagam, niech tylko gaga nie gra na nim, już dość! Mówimy o balladach to posłuchaj sobie Georgia on my mind albo Yesterday, muzyka, która po upłynięciu połowy dekady wciąż jest świeża, do której ciągle się tańczy, spędza wieczory i rozmyśla. Odchodząc od soulu może zahaczymy o jego prekursor - Bluesa! Muzykę, którą chciał rozbudzić w nas Bradley w pierwszym utworze, a także sam wspomina o niej w kwestiach swojego ojca? Coś takiego. Tutaj także mógłbym wymieniać cały wieczór bo od B.B. Kinga zaczynałem i myślę, że on powinien akompaniować do Shallow, może wtedy nie byłyby to 3 akordy. Moja ulubiona płyta z 1972 roku - Guess Who i utwory Summer in The City albo Neighbourhood Affair, mistrzostwo. Dalej rok 75' - Lucille Talks Back, utwór Gabler's Blues - Polecam, dalej z 78' Midnight Believer(płyta i utwór). Ballady Erica Bibba to wspaniałe kompozycje gitarowe jak Delia's Gone czy The Light Was Worth The Candle. Clapton miał tez kilka znanych, myślę, że nie musze wymieniać. W 2011 roku Hugh Laurie zadebiutował singlem St. James Infirmary, który pokazuje jak wybitna potrafi być adaptacja piosenki bluesowej przez AKTORA. Cała płyta z resztą jest moją ulubioną spośród bluesa roku 2011. Isaac Hayes w utworach Walk On By czy I Stan Accused pokazują, że można komponować tworząc więcej niż 3 akordy przy przekazywaniu emocji, a tekst drugiego utworu powinien być motywacją do nie wypuszczania takiego chłamu przez Panią Gagę. Kolejną gitarą, która powinna przyćmiewać to żenujące piórkowanie w Shallow jest Keb' Mo' - utwory Perpetual Blues Machine albo Am i Wrong to totalny zalążek odsłuchu, który powinien wkręcić Cię głębiej. Ahh, ballady Louisa Armstronga, w trzeciej scenie słyszymy La Vie En Rose Gagi, jednak proszę posłuchaj adaptacji z 52' roku właśnie mojego ulubionego trębacza, jest urzekająco, dużo lepsza wersja niż w filmie. Skończę może zagadnienie bluesa w jasnym kolorze skóry - Tom Waits i mój przeukochany album Closing Time (całość to praktycznie ballady - mój ulubiony to Martha, prosze posłuchać tekstu, ckliwy, ale jak rozbudowany, niebanalny!), nie wiem jak można w ogóle porównywać utwory z filmu do tej muzyki, bo tam wszystko jest jakby upośledzone, jedyne co je ratuje to barwa głosu gagi, jest naprawdę ciekawa. A i jeszcze Simon i Garfunkel, o kurde ich ballada dźwięczy nawet w memach XXI wieku, a to tylko jedna, wcześniej wymieniona Aretha sama śpiewała cover ich Bridge over troubled water, ależ to było świetne! Marvin Gaye ze świetnym Whats going on czy lets get it on, ballady które ratują wielokrotnie filmy, kiedy nie możemy usiedzieć już w fotelach. Jeżeli chodzi o kulturę bardziej "rockową/metalową" to mamy wybitne ballady takie jak Nothing Else Matters, Wonderwall, Toxicity, The Edge Of Darkness, Cemetery Gates w sumie masa ich jest, chociaż ciężko tam wybierać albumami. Reggae? Stephen Marley i świetne Hey Baby czy Fed Up, albo Matisyahu i kilka utworów z Youth to są prawdziwe ballady, nawet polskie maleo reggae rockers ze swoim albumem z 2009 ukazuje lepsze ballady. Damian Marley z Welcome to Jamrock albo Pimpa's Paradise. Myślę, że jego ojca nie musze już wymieniać. Nawet w rapie znajde lepsze ballady, Eminema Beautiful, Łony My się znamy, albo rozmowa, 2Pac i jego So Many Tears albo Life Goes on, a nawet Molesta ze swoimi Osiedlowymi Akcjami. Każda ta ballada ma lepszy tekst. Z electronicznej albo ambient muzyki mogę polecić Massive attack ze słynnym albumem Mezzanine - tutaj mamy ten słynny utwór Teardrop, to siedzi w głowie dłużej niż niejeden z filmów, a także Air i album Moon Safari. Muzyka, która mimo różnic jest świetna. Co dostajemy w Shallow? Overhype wynikający z reklamy, nutę pokroju współczesnych utworów Chylińskiej zamkniętą w trzech palcowanych akordach i wokal gagi, który jest całkiem przyjemny poza wymęczonym refrenem. Zapraszam do dyskusji o muzyce zawsze z chęcią porozmawiam. Tutaj jednak zachęcam do strony Last.fm, tam można się na niej całkowicie skupić, bo muzyki słucham zdecydowanie więcej niż oglądam filmów.

                • Starałem się ograniczyć do totalnego minimum aby ukazać chociaż część muzyki, której jest tak wiele, a jest naprawdę dużo, ale to dużo bogatsza od tego co dostajemy w soundtracku tego filmu. Rozumiem jednak, że ważne są odczucia emocjonalne, bylebym tylko nie musiał słuchać argumentu, że utwór jest wybitny czy też piękny, bo muzycznie - NIE JEST.

                • Ależ się, chłopie, uczepiłeś tej ballady. Zaczynając od zarzutu o trzech akordach – czyż w tym nie tkwi klucz do sukcesu? Lou Reed miał w zwyczaju mawiać „Jeden akord jest wporzo. Dwa akordy przebijają go. Trzy akordy i mamy jazz”.
                  Pomińmy nawet fakt, że wymieniasz „pierwsze z brzegu”, niepodważalne ikony muzyki i ich najbardziej oczywiste osiągnięcia. Tak przy okazji, też uwielbiam "Closing Time", a utwór Martha to pod względem tekściarskim rzeczywiście arcydzieło. Ale, wracając do sedna, chyba mamy tutaj do czynienia z ignorancją, bo pisząc „(sic!) posłuchaj tekstu” z góry zakładasz, że forumowicz nie obcował z przywołaną przez Ciebie „sztuką dla wybrańców”. Tanim zagraniem próbujesz zdemaskować laickość przedmówcy, pisząc dwustronicową litanię.
                  Kolejnym popisem ignorancji jest stwierdzenie, a raczej porównanie głosu Arethy i Stefani. Mamy tutaj do czynienia z popularnym w dyskusjach przywołaniem osoby z branży, która posiada status ikony. Moim zdaniem nie na miejscu jest porównywanie dwóch tak odmiennych osobowości, indywidualistek. Pamiętajmy przy tym tylko, że obie panie posiadają ponad trzyoktawowy głos. Germanotta jest specyficzna, ja to rozumiem. Nie każdy musi uwielbiać barwę jej głosu, technikę. Faktu, że w „Shallow” w refrenie mocno zaciska głos. Ale unikajmy też stwierdzeń typu „upośledzone, overhype” – jeżeli mamy pozostać przy walorach artystycznych, to bądźmy konsekwentni.
                  Też nie jestem wielkim fanem „Shallow” i zaznaczając przy tym, że twórczość Panny Gagi jest ekstremalnie pretensjonalna, to trzeba przyznać, że kobieta podchodzi nieszablonowo do muzyki, jest przy tym odważna i mam wrażenie, że z jej charyzmą i talentem jest w stanie zdziałać naprawdę sporo. Poza tym, jeżeli mówimy o ścieżce dźwiękowej do filmu, to pomijając samą warstwę liryczną, czy też muzyczną, na pierwszy plan trzeba wysunąć tę emocjonalną. Jeżeli ktoś nie kupił historii, to jasnym jest, że obędzie się bez „ochów” i „achów”.

                • "Oh, baby, you're so vicious
                  You're just so vicious." - Uwielbiam, chociaż akordy często podstawowe to teksty Lou były wybitne, a sam styl zamykał się w 3 chwytach. Masa utworów punkowych zarówno polskich czy brytyjskich się w nich zamyka, a jednak jest w nich coś więcej - tekst, chociaż nikt nie twierdzi, że to cudna muzyka. Lekcji Historii albo Futuristy potrafię słuchać wkoło, a London Calling daje mi kopa by wstawać o 6 rano. Tak na serio, to się z Tobą zgadzam, trochę powinienem ograniczyć złośliwości, ale nerwus ze mnie. Tak może teraz wracając do dyskusji, czy Gaga nie jest już ikoną? Swego czasu słuchałem dyskografii Akona i przewinęło mi się Just Dance, które z resztą świetnie już znałem z radia, ale na słuchawkach w świetnej jakości przekonało mnie o świetnym głosie gagi, odpaliłem wtedy album Fame? chyba jakoś tak i niestety, nie było łatwo dotrwać do końca. Teksty płytkie, muzyka kończy się na wokalu, potencjał ma, ale jak go wykorzystuje?

                • Och tak, klasyczny Lou we współpracy Bowie-Ronson, część piosenek jeszcze „velvetsowych”, brzmienie bardzo organiczne, plus te basy! Jeżeli chodzi o Lou i warsztat tekściarski, to moim ulubionym momentem w karierze jest chyba płyta „Sally Can’t Dance”, która jest nieco niedoceniona. A już w szczególności „Ennui” – iście dekadencki hymn, w moich oczach (a raczej uszach) jeden z lepszych.
                  Wracając do przedmiotu dyskusji – masz rację. Gaga określana jest mianem ikony nie tylko przez mass media, ale i społeczeństwo. Mnie chodziło bardziej o to, że porównywanie dwóch różnych osobowości (nawet z tej samej branży) jest bez sensu, ale to tylko moje zdanie. Album „The Fame” jest słabym albumem. Podobnie jak reszta solowej twórczości Stefani. Ale kiedy zobaczysz jej wystąpienia na żywo, to zobaczysz, że nie jest to kolejna pop gwiazdka bez duszy. Ta teatralność, ta groteskowość, ta charyzma, ten głos! Polecam obejrzeć wystąpienie na gali rozdania Oscarów 2015 – Lady wykonała tam medley piosenek z musicalu „The Sound of Music”. Oczywiście nie zmuszam nikogo do lubienia Gagi, bo sam mam do niej nieco ambiwalentne odczucia. Tak, jak wyżej napisałem, większość jej dyskografii to nic innego, jak pop łupanka, jednak na uwagę zasługuje album „Cheek to Cheek” nagrany z Tonym Bennettem. W tekstach nie doszukiwałbym się głębszego przesłania – to nic innego, jak czysta abstrakcja, być może swoista impresja. Dużym plusem u Gagi jest to, że z każdym kolejnym albumem jest inna (nie chodzi mi o wizerunek), ona cały czas odkrywa siebie na nowo (reinventing), i po ostatnim albumie „Joanne” mam cichą nadzieję, że idzie w dobrym kierunku.

                • Ja się wychowałem na Transformerze i pewnie dlatego
                  najchętniej do niego wracam.

                  Porównuje ballady ponieważ ludzie oczekują oscara dla tej piosenki, czy aż tak słaba jest muzyka filmowa?

                  A co do Sound of Music to rzeczywiście, super brzmi na gali z 2015, chciałbym taki jej album usłyszeć. Mało słucham muzyki z wystąpień Live, a jeszcze mniej oglądam filmików z samymi wystąpieniami chociaż wiem jak bardzo wpływa to na odbiór muzyki. Ostatnio byłem na koncercie Zielonych Żabek i jak Smalec schodził do nas ze sceny żeby popogować od razu lepiej się go słuchało. Przesłucham Cheek to Cheek jeszcze może zmienię zdanie, ale tyle jest do przesłuchania, że nie wiem czy nie szkoda czasu na nią :P Już mam zaległości z płyt kilku starszych ikon, a tu wychodzą takie perełki jak The Internet - Hive Mind, naprawdę warto.

                  Jeszcze wracając do oscarów to nie śledzę ich rok w rok, aczkolwiek bardzo spodobał mi się soundtrack lalandu i pamiętam śledziłem wtedy ich drogę po oscara to konkurencja była niezła, a to zaledwie dwa lata temu było. Mam nadzieję, że i tym razem wyłuskają coś ciekawszego od shallow.

                • O kurde, nie sądziłem, że rozpocznę taką dyskusje. Nie mam czasu by odwołać się do wszystkiego, więc tak pobieżnie.

                  "Linia melodyczna w balladzie nie musi się kończyć na 3 akordach"

                  Oczywiście, że nie musi, ale jak słusznie zauważył to paweł to, że jakaś ballada składa się z 3 akordów nie czyni ją b klasową. Można stworzyć balladę taką jak "Still Loving You" Scorpions a można Shallow.

                  "Ciężko mi uwierzyć, że słuchasz różnorodnej muzyki, jeżeli uważasz ten utwór za wybitny"

                  Pokaż mi linijkę w której napisałem, że to wybitny utwór, jeśli tak napisałem to odszczekam, ale nigdy tak nie napisałem, wybitny a piękny to różnica i to duża, mogę uważać, że utwór jest piękny, albo po prostu fajny i chwytliwy, ale mogę w ogóle nie uważać go za obiektywnie za coś wybitnego. Więc nie wciskaj mi tu czegoś czego nie napisałem.

                  Dalszy twój wywód nie ma sensu bo po co mi wyjeżdżasz z Arethą Franklin, Ette'om James, Reyem Charles'em czy B.B Kingem ? To są legendy, jedni z największych w historii, a Gaga do tej pory była mocno komercyjną i kontrowersyjną piosenkarką i dopiero w tym filmie pokazała, że naprawdę ma spore umiejętności których trochę nie wykorzystywała do tej pory.

                  " a w początku refrenu naprawdę Gaga się męczy. Piosenka czysto popowa - komercyjna, prosta i ckliwa."

                  Ty mówisz, że się męczy, ja mówię, że ten "wymęczony" wokal idealnie pasuje do tego utworu i fajnie się właśnie go słucha, jakby Gaga nagrała jakąś płytę teraz, gdzie śpiewała by tym głosem takie ballady to chętnie bym posłuchał.
                  No tak, popowa, ale czy to jest jakaś zbrodnia ? xD Czy jak piosenka jest popowa to już musi być złem ostatecznym ? To, że piosenka jest prosta to też jest jakaś wada ? Serio nie rozumiem ludzi którzy uważają, że jak słuchają ambitnych utworów to są lepsi xD Jest tak dużo gatunków muzycznych, że z każdego można wyciągnąć coś fajnego.

                • Kwestia tego, że domagasz się oscara dla utworu, który ni to wybitny, ni to ambitny. Czy oscar dla najlepszej piosenki filmowej nie powinien być nagrodą za właśnie taki utwór? Czy należy się on piosence bazującej na 3 akordach z wymęczonym wokalem? Wierzę, że tak się nie stanie, chociaż już wielokrotnie doczytać się można o coraz to mniejszym prestiżu tej statuetki.

                • Kwestia tego, że to jest wybór najlepszej piosenki filmowej w tym sezonie a nie najlepszej piosenki w dziejach. Co prawda nie oglądałem jeszcze wszystkich filmów które będą się bić o Oscary, ale z tych co widziałem (nie licząc Bohemian Rhapsody bo chyba utwory z tego filmu nie będą nominowane), to nie ma na razie lepszych utworów. Daj spokój przecież najlepszy utwór filmowy to nie jest jakieś wielkie i ważne wyróżnienie, mało ambitnych utworów dostało Oscara, m.in Nino Rota za Godfathera, Vangelis za Chariots of Fire czy muzyka Billa Contiego z Rockyego nie dostały Oscara.

                • https://www.filmweb.pl/news/%22Zimna+wojna%22+i+%22Komunia%2...

                  Przesłuchałem każdy z utworów proponowanych do nominacji w kategorii Najlepszej Piosenki. W wymienionych są utwory o klasę wyżej w tej kategorii, sam jestem zachwycony kilkoma i na pewno dokupię je do swojej biblioteki. Mam nadzieję, że komisja to dostrzeże.

                  Mamy Arlissę czy Jenifer Hudson z wokalami czystszymi od Gagi, mamy teksty The coup, Samphy i Williego Watsona dużo rozmaitsze od Shallow, nie mówiąc już o muzyce, która w utworze pisanym do powrotu Marry Poppins zachwyca. To samo w utworach z Beautiful Boya, czy Quincy, a świetną kompozycję Henrego Jackmana ciężko nawet porównać do tych 3 akordów z shallow. Henry tworzył z Zimmerem, który jest następny - kompozycja Zimmera w The Big Unknown jest dobra, może nie wybitna jak na niego, ale dalej deklasuje utwór promowany przez Ciebie w tym poście. Na koniec Thom Yorke, nie jestem fanem Radiohead, ale sporo ich płyt przesłuchałem z przyjemnością, a czołowy utwór z solowej pierwszej płyty Thoma dał mi wystarczające zapewnienie o jego talencie, dlatego i tutaj byłem spokojny kiedy odpalałem utwór, piosenka fajnie ewoluuje, myślę, że to mój faworyt, razem z Samphą.

                  Nie oglądam tyle kina, nie chcę się odnosić do względów emocjonalnych, oceniam piosenki pod względem muzycznym. Zachęcam do dyskusji na temat rozbudowania linii melodycznej w poszczególnych utworach, postaram się wtedy uzasadnić lub rozbudować moje argumenty.

                • Dobra, czas skończyć tą dyskusje. Pisząc "Shallow idzie po Oscara" chodziło mi o to, że jest to piosenka stworzona do Oscarów, więc ma dużo większe szanse niż kilka wymienionych przez Ciebie. Przy okazji piosenka mi się podoba co nie ukrywam, ale nie uważam, że jest najlepsza na świecie i najlepsza w tym roku itd. Po prostu uważam, że pewnie wygra w tym roku bo jak napisałem wyżej najlepiej pasuje do Oscarowych schametów i przy okazji jest dobra.

                  Co do moich faworytów:

                  "Shallow"
                  "Keep Reachin"
                  "Trip A Little Light Fantastic"
                  "The Place Where Lost Things Go"
                  "When A Cowboy Trades His Spurs For Wings"

                • Liczę, że komisja nie da się zwieść popularnością utworu, która wynika z popularności filmu i rozległej kampanii reklamowej. Szczególnie, że na tle utworów w shortliście Shallow wypada słabo. Zachęciły mnie one nawet do obejrzenia kilku z tych filmów.

                • Ja akurat liczę na Sampha, Jonsi i Yorkea - nominacja byłaby miła, bo samej nagrody nie muszą dostać. To zbyt komercyjna nagroda, a piosenki nijak się do tego mają. "Shallow" akurat się idealnie wpisuje w to.

            • dokladnie Ap4cz, sam kawałek nie jest wybitny. dobra aranżacja i wykon, ale materiał miałki.

          • "Bardzo piękna" ? może rozwiń jakoś tą banalną refleksje nad utworem... Chyba, że masz 10-16 lat to ok rozumiem brak bardziej górnolotnych, rzeczowych analiz :D. Po za tym za popularnością utworu wcale nie musi iść uznanie jury.

            • No jasne teraz na forum FW trzeba rozwijać każdą wypowiedź by każdy wiedział co ma się na myśli pisząc bardzo piękna, bo przecież trzeba taką wypowiedź rozłożyć na punkty:
              - dlaczego uważam utwór za piękny
              - co czyni go pięknym
              - co w ogóle oznacza słowo "Piękna" ?
              - A może wystarczy to, że to moja SUBIEKTYWNA opinia wywołana seansem.

  • Piękna piosenka, cały soundtrack jest na wysokim poziomie:).

  • Cała ścieżka dźwiękowa jest świetna, słucham od 3 dni na okrągło i wcale mi się nie znudził, wręcz przeciwnie . Rzeczywiście Shallow ma w sobie to coś co przykuwa uwagę i porywa.

  • Shallow i końcową piosenkę bije na głowę moim zdaniem "Is that alright?" .. nie rozumiem czemu dopiero pojawia się w końcowych napisach..

  • Nie mogę się doczekać aż GaGa i Bradley zaśpiewają na Oscarach.

  • zaczalem sluchac tej piosenki w tle, po porstu czesto leciala na YT, dopiero jak obejrzalem caly teledysk to zorientowalem sie, ze to piosenka z filmu i tak to, psozedlem do kina i bardzo bardzo spodobal mi sie ten film.

  • Zdecydowanie piosenka finałowa bardziej mi odpowiada, ale to na bank czysto kwestia gustu. Tak czy siak, mam nadzieję że Shallow zgarnie nagrodę. :D Ale mam wrażenie, że poza tymi dwoma piosenkami, reszta ścieżki jest jakaś.... nijaka. Czy tylko ja tak mam? Zapraszam też na moją pełną recenzję https://www.youtube.com/watch?v=ZkF1MHCBL0g

  • Patrząc na wyświetlenia, to może być konkurencją "Czarna Pantera". To twórczość bliższa "solowej" Ally;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: