Obywatel Jones

2019 1 godz. 59 min.
6,6 15 310
ocen
6,6 10 15310
12 462
chce zobaczyć
6,1 14
ocen krytyków
{"rate":6.07143,"count":14}
{"type":"film","id":808108,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Obywatel+Jones-2019-808108/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Obywatel Jones
  • nietzsche ocenił(a) ten film na: 3

    Film przypomina w warstwie realizacyjnej skrzyżowanie taniej brytyjskiej produkcji telewizyjnej, polskiego teatru telewizji i wręcz amatorskiej etiudy kręconej przez studenta na zaliczenie, w dodatku jest ślamazarny, pełne dłużyzn i pozbawiony emocji, a życiorys Jonesa w 90% zmyślony, więc nawet trudno to nazwać filmem biograficznym, a raczej hagiografią fantasy.

    Pozbawione są ich przede wszystkim sceny Hołodomoru, na których nakręcenie przeznaczono prawdopodobnie ok 3% budżetu i wśród których spiętrzenie absurdów jest chyba największe. Poczynając od sceny w pociągu, gdzieś pod Charkowem, gdzie nasz bohater otoczony przez "dzieci z nagonki" (rodem z "Misia" Bareji) w wagonie bydlęcym posila się... pomarańczą. Szacunek dla Holland za nawiązanie do klasyki polskiego Youtuba, czyli Testovirona ("Masz, poczęstuj się"). Gareth rzuca skórki z pomarańczy do śmietnika, a cały wagon rzuca się na nie, po czym opiehdala je na jego oczach w milczeniu. NIe robi to na nim większego wrażenia, na końcu nawet (mają plecak pełen kiełbasy) wymienia kawałek chleba na płaszcz biednego wieśniaka. Ta kiełbasa to chyba był jego totem, gdyż później, mając jej parę pęt w plecaku, wydzielał sobie trzy kromeczki, wielkości pięciozłotówki, czarnego chleba, robił to z takim pietyzmem i celebracją (oraz mlaskaniem), że brakowało tylko sceny masowania się po brzuszku. Już drugiego dnia, jak kiełbasę mu skradną dzieci (z chóru, ćwiczącego zapewne śpiew kilka razy dziennie), będzie z głodu jadł korę wierzby, którą jeszcze weźmie sobie na pamiątkę do kieszeni, a NKWD mu nawet pozwoli ją zatrzymać (wzruszyłem się). Pominę scenę jak nasz bohater zostaje przymuszony przez czerwonoarmiejców do noszenia worków ze zbożem (przenosi cały jeden), co czyni nie zdejmując z ramienia plecaka z kiełbasą (który realizator na to pozwolił?) czy posilania się ludzkim mięsem wyjmowanym z wody, w którym było gotowane (ale to na głodzie rosołek już nie papa?).

    Wielkie uznania dla scenografów, biedna głodująca wieś na wschodniej Ukrainie z początku lat 30. zeszłego wieku to murowane ceglane domy pokryte dachówką, płot (niemal bez szpary) zbity z idealnie równo skrojonych desek (albo postawiona z nich stodoła) czy ogrodzenie obejścia z... blachy falistej. Albo czerwonoarmiejcy, którzy Jonesa wyprowadzają z gabinetu ministra spraw zagranicznych Litwinienki, mający na sobie mundury z czasów rewolucji październikowej. Podobnie pracownica ambasady radzieckiej z Londynie, te stroje są tak przekoloryzowane, jakby to była jakaś ekranizacja komiksu.
    Karny baranek dla Chalupy za bezdennie głupi i pełen bzdur scenariusz. Ta na bazie skrótowca napisanego ze ściągi bazującej na biogramie w Wikipedii całkowicie niemal zmyśliła życiorys głównego bohatera. Rozumiem podkoloryzowanie, dodanie mu partnerki i wątku romansowego (ten tu był też niedorzeczny i trwał z 5 minut), bo ludzie to kochają, ale nie zmyślanie mu przebiegu życia i wyssanie z palca samego pobytu w ZSRR, który tu był sednem filmu.

    Po pierwsze, Gareth Jones w 1933 nie był w ZSRR pierwszy raz (nawet na Ukrainie był już w 1931 i opisywał przedsmak przyszłego ludobójczego głodu w dodatku w "The Times", choć nie tak ostro jak później, 1932 publikuje już ostre teksty o ZSRR i to w kilku tytułach, a jednak pozwolenie na wjazd w 1933 dostaje), a Paul Kleb, rzekomo zamordowany, nigdy nie istniał. Jones, owszem, w 1933 samowolnie wybrał się na Ukrainę, ale nikt go nie przetrzymywał, po drodze spotykał i radzieckich żołnierzy, i przedstawicieli służb bezpieczeństwa, a jako przedstawiciel zagranicznej prasy mógł liczyć na ich pomoc (co zresztą opisał), bo bez nich by się zesrał (średnio znał tak rosyjski jak i ukraiński). Był reporterem, chodził od wsi do wsi i metodycznie opisywał skalę tej zbrodni. Dla stalinowskiego reżimu zachodni dziennikarze byl na wagę złota, co najwyżej po niepochlebnym tekście dostawały wilczy bilet. Jones nie był jedynym zagranicznym reporterem na miejscu, który opisywał zorganizowany wielki głód, było ich wielu, nie został też wydalony z ZSRR tylko po prostu wyjechał (po publikacji oczywiście dostał zakaz tam ponownego wjazdu), nie muszę chyba pisać, że żadnych zakładników nie było, proces pracowników Metro-Vickers był zupełnie inną sprawą i nie związaną z Jonesem. Nie spotkał się z żadnym ostracyzmem po powrocie, jego artykuły obszernie publikowała amerykańska i brytyjska prasa, miał też przez cały czas pełne wsparcie LLoyda George'a (zresztą panownie byli w kontakcie w trakcie pobytu Jonesa w ZSRR)..

    Skoro mamy w filmie (niby biograficznym) takiego nieskazitelnego bohatera, to co można wymyślić najbardziej prostackiego? Zmyślić mu totalnego antagonistę, największego łajdaka, sprzedawczyka, zdrajcę na usługach Sowietów. No to mamy Waltera Durantego. Czy jego obraz jest prawdziwy? Oczywiście, jak wszystko w tym filmie, nie. Po pierwsze, panowie się znali dużo wcześniej i nie lubili, wielokrotnie ze sobą polemizowali w prasie, również na temat głodu w ZSRR. Duranty nie był osobą obiektywną, ale też nie był żadną kanalią chodzącą na pasku bolszewików. W rzeczywistości to Jones po tekstach z 1933 został gwiazdą światowej prasy, a właśnie Duranty poszedł w cień, objęty ostracyzmem środowiska i właśnie wtedy po raz pierwszy nawoływano do odebrania mu Pulitzera. Historycznie więc, ten film również jest gniotem i bzdurą na bzdurze.

    No i jeszcze ten George Orwell, rozumiem, że to licentia poetica, panowie się w rzeczywistości nie spotkali, ale to też takie prostackie, te kadry jak Orwell pisze swój "Folwark zwierzęcy" z 1944, w domyśle pod wpływem Jonesa, kolejny element hagiograficzny. W dodatku Orwell w 1933 wątpiący w zbrodniczość sowieckiego reżimu (Joseph Mawle - fatalna rola, przy okazji, ale dobrych w tym filmie zbyt dużo nie ma).

  • q2_ ocenił(a) ten film na: 6

    nietzsche Szacunek za wnikliwość i wypunktowanie wszystkich przekłamań, zwłaszcza tych z pobytu na Ukrainie.

    Przesadziłeś jednak mocno z prześmiewczą krytyką pomarańczy, bo sam Jones opisał tą scenę: "In the train a Communist denied to me that there was a famine. I flung a crust of bread which I had been eating from my own supply into a spittoon. A peasant fellow-passenger fished it out and ravenously ate it. I threw an orange peel into the spittoon and the peasant again grabbed it and devoured it."

    Polemizowałbym jeszcze z twoją oceną Duranty'ego. Nazywanie go osobą nieobiektywną jest eufemizmem porównywalnym z eufemizmami samego Duranty'ego, które wypunktował sam Jones: "Hence they give "famine" the polite name of "food shortage" and "starving to death" is softened down to read as "widespread mortality from diseases due to malnutrition"." Nie wiem, skąd masz informację, że nie chodził na sowieckim pasku, bo jego teksty na to wskazują. Wierzę ci na słowo, że spotkał go ostracyzm, a nie gloryfikacja pokazana w filmie.

    Źródło: www.garethjones.org/overview/mainoverview.htm

    Skąd wiesz, że Orwell nie inspirował się czy też nie czerpał wiedzy z atykułów Jonesa? Bo z tego źródła (które oceniam jako rzetelne) wynika, że mocno się na nim opierał: www.garethjones.org/soviet_articles/farmer_jones.htm

  • nietzsche ocenił(a) ten film na: 3

    q2_ Nie ma żadnego znaczenia dla fabuły filmu, czy Duranty był przez Sowietów opłacany czy nie. Co do Orwella, panowie się nigdy nie poznali, a w 1944 Orwell znał już system bolszewicki na własnej skórze, by inspirować się artykułami sprzed kilkunastu lat. Wybacz, ale z tego źródła nie wynika :3 to luźna hipoteza oparta na domysłach.

  • nietzsche ocenił(a) ten film na: 3

    q2_ Wracając do Duranty'ego, mamy 2019 r, przynajmniej do dojścia do władzy Putina w 2000 archiwa rosyjskie były otwarte i sporo rzeczy wypłynęło, ale dowodów na jego współpracę z Sowietami czy chociażby korupcję nie znaleziono. Nie brakowało wtedy użytecznych idiotów , zafascynowanych myślą bolszewicką, którzy robili to dla idei.

  • nietzsche ocenił(a) ten film na: 3

    q2_ Znam ten fragment z pomarańczą, dla mnie jest to taka licentia poetica Jonesa, podkoloryzowanie, jak współczesne teksty Szczerka, nie możemy dosłownie brać relacji, że w każdej wiosce krzyczano "Nie mamy chleba, umieramy!", ludzie umierający z głodu nie użalają się nad sobą, często umierają w ciszy.
    Tym gorzej to świadczy o Chalupie (debiutantce), i dlatego napisałem, że podstawą dla scenariusza nie była głęboka kwerenda, a tak powinno być przy filmie biograficznym, a skrót z Wikipedii. Chalupa, ze względu na swoje pochodzenie, bardzo chciała napisać scenariusz uderzający w ZSRR, ale nie ma warsztatu, talentu i wiedzy, napisała coś, co jest kalką radzieckich scenariuszy filmów na rzekomych faktach, czyli niemal całkowitą fantazją, jest to całkowicie dyskwalifikujące, a w Moskwie pewnie otwarto szampana po pierwszej projekcji filmu ;)

  • q2_ ocenił(a) ten film na: 6

    nietzsche Całościowo masz rację. Rzecz tylko w tym, że przypisałeś tę pomarańczę Hollandowej i skojarzyłeś z jakimś tragicznym jutuberem. Z twoją krytyką warsztatu i scenariusza nie polemizuję. Po przeczytaniu musiałem się zgodzić z wieloma punktami.

  • nietzsche ocenił(a) ten film na: 3

    q2_ Testo to postać kultowa, to był żart xD

  • q2_ ocenił(a) ten film na: 6

    nietzsche Co i kiedy wiedział Duranty: en.wikipedia.org/wiki/Walter_Duranty#What_Duranty_knew_and_w hen
    "There are some indications that Duranty's deliberate misdirection concerning the famine may have been the result of duress. Conquest believed Duranty was being blackmailed over his sexual proclivities" - jest odnośnika do źródła [29]

  • nietzsche Wiedziałam, że gdzieś znajdę tu wpis kogoś kumatego, kto powie ile jest prawdy w jej bajce... bo, że się z nią mija, to mnie nie dziwi wcale. :)

  • t_matyszewski ocenił(a) ten film na: 10

    nietzsche trzeba być fanem socrealizmu żeby wymagać od filmu: niepodległej artystycznej wypowiedz tego co pan wymaga...
    a ten film jest przede wszystkim o tym, że człowiekiem można pozostać w zasadzie tylko wtedy, jeśli pozostanie się dzieckiem...

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    nietzsche Zastanawiające jest czemu komuszka wzięła się właśnie za takiego człowieka, który przejrzał. Mam swoją praktykę spiskową, którą da się zawrzeć w jednym zdaniu - wszystko co inne (czyt. lepsze) chcą obrzydzić. No i uprzedzić ewentualne poważne filmy.