Platforma

El hoyo

2019 1 godz. 34 min.
6,5 48 070
ocen
6,5 10 48070
7 308
chce zobaczyć
5,3 6
ocen krytyków
{"rate":5.33333,"count":6}
{"type":"film","id":839870,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/El+hoyo-2019-839870/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Platforma
  • olajablonskaa ocenił(a) ten film na: 9

    Piszę to, bo film można rozumieć na kilka sposobów. Pierwszym jest pokazanie natury zwykłego, przeciętnego człowieka, który nie jest osobą specjalnie wykształconą czy ambitną, nie ma planów zmieniających świat. Ta osoba wplątana została w pewien mechanizm i co miesiąc jego pozycja w hierarchii się zmienia. Może być na górze, czyli na numerach 1...100... ale za miesiąc może trafić mu się pozycja na miejscu 300. Stół z pożywieniem to symbol władzy i obfitości. Ci na górze mają największy dostęp do niego. Mogą się obżerać różnymi potrawami i cieszyć się tym, że nie są na dole i nie muszą dojadać resztek. Jednak, gdy za miesiąc trafią na miejsce 170 i będą codziennie widzieli puste stoły w ich głowie pojawi się pytanie - „Czy ci z góry nie mogą zostawić dla nas chociaż jednej porcji”. Gdy później uda im się wrócić na piętro o niższym numerze, zapominają o ciężkim miesiącu na dole i jedzą jak najwięcej z pełnego stołu, bo przecież im się należy - musieli głodzić się cały miesiąc.
    A jakby na to spojrzeć - rozwiązanie jest banalne. Jedyne, co jest im potrzebne to współpraca. Horacy napisał „O navis, referent”, czyli o ojczyźnie okrętem. Sam stwierdził, że jedyną metodą na uratowanie statku podczas sztormu jest współpraca - nie myślenie o profitach, pozycji tylko o drugim człowieku. „Platforma” pokazuje, że ludzie nigdy - nawet w najgorszej sytuacji nie dojdą do porozumienia, współpracy. Oczywiście, że będą tam ci mądrzejsi, którzy zdadzą sobie sprawę z jej powagi, ale w więzieniu są ludzie w różnych sytuacjach.
    Ta współpraca też wydaje się banalna - wystarczy porozumieć się z ludźmi z góry, żeby ci przekazali wyżej i powiedzieć o wszystkim ludziom z dołu, aby ci poinformowali swoich sąsiadów. Chyba nic trudnego, prawda? Wystarczy, aby każdy jadł wydzieloną porcję i przygotowywał następną. A jednak. Gdy znajdzie się już ktoś skłonny do współpracy, to następna para na innym piętrze może przecież wszystko zniszczyć i powiedzieć, że „oni przez poprzedni miesiąc głodowali więc należy im się więcej”. Aby do takiej współpracy doszło, ludzie muszą funkcjonować niczym jeden organizm, a jest to niemożliwe.
    Sam główny bohater na początku stwierdza, że przecież wystarczy przekazać tę informację po wszystkich piętrach i problem głodu będzie z głowy. Jednak jego współlokator stawia go do pionu i mówi „Ci na górze z nami nie rozmawiają, bo są nad nami”.
    To pokazuje pewną hierarchię. Hierarchię w pracy, czy w środowisku ludzkim. Ta hierarchia działa w określony sposób od dawien dawna więc po co cokolwiek zmieniać? Dlaczego mam nie pluć ani nie załatwiać spraw fizjologicznych na stół, na którym jedzą ci niżej? Przecież oni są niżej, oni są gorsi ode mnie. - Choć przecież tak jak ja trafili tam przypadkowo.
    Podobna hierarchia jest w obecnych czasach - sam starszy współlokator z 48 piętra stwierdził, że takie właśnie środkowe piętro jest najbezpieczniejsze. Ci, którzy trafiają wysoko (mam na myśli piętra 1,2,3,4.....) nie wytrzymują psychicznie. Ale przecież mają wszystko - można powiedzieć. Ilu znamy sławnych ludzi, którzy nie mogli żyć przepełnieni sławą i bogactwem? Dlatego kobieta, która trafia z Gorengiem z 6 na 202 piętro popełnia samobójstwo. Wie, że nie będzie już w stanie żyć w innych warunkach.
    W filmie ciągle przejawia się motyw Kaina i Abla, czyli bratobójstwa. Gdy więźniowie trafią na poziom dwusetny czy nie daj boże 300 są skłonni zabić się, aby przetrwać. Podobno człowiek potrafi przetrwać miesiąc bez pokarmu, na samej wodzie, tak? Nie w przypadku
    Platformy. Gdy starszy mężczyzna zorientował się, że jest na 171 piętrze bez chwili namysłu postanowił związać młodszego współlokatora i jeść jego wnętrzności.
    Film można również rozumieć na podstawie hierarchii w państwie totalitarnym. To przywodzi mi na myśl „Folwark Zwierzęcy” Orwella czy też „Spalonych słońcem” Nikity Michałkowa. Chodzi nie tylko o pokazaną hierarchię, o której mówiłam wcześniej (tu na szczycie jest oczywiście władza), ale też o człowieka uwikłanego właśnie w tę historię. Można to zobaczyć na podstawie głównego bohatera i jego postawy: na początku nie je, jest skłonny pomóc tajemniczej matce, która poszukuje syna i nie wie, dlaczego jego współlokator załatwia potrzeby fizjologiczne na stół, z którego jedzą ludzie piętro niżej. Ma chęci, aby pomagać, aby coś zmienić. Ale łatwiej jest przecież przyjąć bierną postawę i dostosować się do miejsca, w którym się znajduje. Wpasować się w to otoczenie i zaakceptować je, a nie wprowadzać zmiany.
    Bohater dobrze się bawi, marnuje jedzenie i używa życia, dopóki nie trafia na poziom 171, gdzie w ramach obrony posuwa się do zabójstwa współlokatora. Podobno „tylko pierwsze zabójstwo boli”? Film pokazuje, że to jak najbardziej prawda.
    Główny bohater z wrażliwego mężczyzny staje się po prostu człowiekiem systemu. Nie ma on już żadnej idei i siły, żeby tę ideę znaleźć. Dopiero czarnoskóry współlokator motywuje go do wprowadzenia jakiejś zmiany - jednak obaj są oni już ludźmi systemu. Zabijają, krzywdzą, biją - niby w dobrym celu ale czy na pewno przemoc jest dobrą metodą? Metodą wymuszenia empatii i miłości? Przecież to się wyklucza.
    Tu na myśl przyszła mi „Siłaczka” S. Żeromskiego, choć jest to dość daleka dygresja. Tam pokazano, że też łatwiej jest po prostu się dostosować i zaakceptować, że niektórzy mają gorzej. Pomoc byłaby zbyt wymagającym zadaniem. A komu chce się to robić i marnować na to czas?
    Miałam problem z zinterpretowaniem postaci kobiety, która poszukuje dziecka. Kobiety, która być może ma jakiś cel, ale przecież „to dziecko wcale nie jest w więzieniu, przecież “dzieci poniżej 16 roku życia nie mogą przebywać w więzieniu?” - Nic bardziej mylnego.
    „To dziecko jest przekazem” - dużo osób nie zrozumiało zakończenia, a ja rozumiem to tak: kobieta była tam uwikłana, aby chronić te „wybitniejsze” jednostki. Tych którzy mają w sobie empatię, współczucie i mogą zmienić świat. Dlatego uratowała ona głównego bohatera przed pocięciem przez starca. Kilka scen wcześniej to właśnie Goreng dotknął kobiety i zapytał się czy wszystko w porządku - okazał jakieś współczucie. Pokazał, że nie jest jeszcze zniszczony przez ten system i jest w nim jakaś dobroć. I może właśnie tacy ludzie są potrzebni światu, a nie bezduszni i żyjący według prawa własności.
    Sięgając do filozofii Hegla można stwierdzić, że Goreng to po prostu wybitna jednostka, wybrana przez Ducha Dziejów. Ma on jakiś cel, a po osiągnięciu go, ginie. Jego kamerdyner to być może starzec z 48 poziomu, bo potem cały czas przewija się on w jego wizjach.
    Coś co zwróciło moją uwagę to dwa symbole: poziom 333 i światło. Gdy bohater trafia na „dno” czyli na poziom 333 spotyka tam dziecko, które nie wygląda na wygłodzone. Żyje, jest w stanie się poruszać, więc może nie jest tam od zawsze? (Jakby bylo na wyzszym poziomie to raczej matka by je znalazla). Jeśli były 333 pary, to więzienie zamieszkiwało 666 więźniów. 666 to liczba bestii z apokalipsy świętego Jana, która kojarzy się ze złem, z szatanem. Jednak w Biblii powiedziane jest, że „liczba to bowiem człowieka”. Może ten, który dotarł na 333 piętro i uratował dziecko jest prawdziwym człowiekiem, bo myśli o innych?

    Uwagę moją zwróciła jedna z ostatnich scen: dziewczynka i Goreng zjeżdżają na tej platformie w nicość, w pustkę, może w grzech? I jedyne co ich oświetla to snop światła z góry. Podobny motyw pojawił się w filmie „The Lighthouse”. Światło to nadzieja, cel, objawienie, wieczność, życie. Czyli to światło symbolizuje może wreszcie jakąś dobroć, która narodziła się w człowieku i zmusiła go wreszcie do jakiegoś działania? Z oświetlonej platformy schodzi Goreng bo on, aby osiągnąć swój cel musiał zgrzeszyć, musiał zabić. Dziecko jest niesplamione krwią, czyste więc może wyjść z tych podziemi. Dziewczynka to symbol tego niezdemoralizowanego społeczeństwa, resztek człowieczeństwa, niewinności, które gdzieś głęboko jeszcze są w człowieku.
    Według mnie film przewidział w pewien sposób obecny kryzys. Ludzie mieli wszystko - kupowali coraz to nowsze ubrania, producenci obiecywali, że twoje zęby będą jeszcze bielsze jak użyjesz jego pasty, choć byłeś już cały obładowany różnymi pastami do zębów które nie działały. Korporacje mówiły nam „kup to, kup tamto, to zmieni twoje życie, to sprawi, że będziesz szczęśliwszy”. Nawet jeśli sprawiło, to nie na długo, bo pojawiała się kolejna świetna rzecz. I wskazuje na to nóź zakupiony przez Trimagasiego. Staruszek kupił ponoć genialny nóż, który kroi nawet cegłę. A na następny dzień zobaczył reklamę jeszcze lepszego, jeszcze bardziej genialnego noża, który na pewno odmieni jego życie, bo nie tylko kroi cegłę, ale też sam się ostrzy! Cóż za wygoda, cóż za komfort użytkowania!
    Ludzie byli przepełnieni tym konsumpcjonizmem, tą chęcią posiadania i nie mówię oczywiście, że mnie nie charakteryzowała ta postawa. I teraz nadszedł kryzys. W sumie wszyscy zostali w pewien sposób zrównani i musimy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy tymi samymi ludźmi. Musimy docenić to co mamy, bo w jednej chwili możemy wszystko stracić tak jak biblijny Hiob. Jesteśmy razem na tym okręcie, jedyne co mamy to siebie nawzajem, więc musimy współpracować.

  • Alberd0805 ocenił(a) ten film na: 8

    olajablonskaa Rozumiem, że kobieta była wplątana w system i miała za zadanie chronić te wybitniejsze, jak powiedziałaś, jednostki, ale jedno nie daje mi spokoju. Główny bohater pomógł kobiecie i dzięki temu ona odwdzięczyła mu się także pomocą. Ale w takim razie co miało symbolizować morderstwo psa? Kobieta z rakiem nie zagrażała życiu głównego bohatera, wręcz przeciwnie... Nauczył się czegoś od niej, byli dla siebie wsparciem.
    Też poszukuje odpowiedzi, dlaczego akurat owa kobieta (zabójczyni) szukała dziecka jeżdżąc w dół razem z platformą i nigdy go nie znalazła, mimo, iż to dziecko ciągle tam było? Może nie chodzi mi o sam fakt, istnienia dziewczynki, ale bardziej o to, że kobieta została wykorzystana do roli matki szukającej córki, gdzie przypisanie jej takiej funkcji było zbyteczne. Zwłaszcza po słowach kobiety z rakiem, która twierdziła, że rzekoma matka nie miała dziecka.

  • martha912 ocenił(a) ten film na: 9

    Alberd0805 Zabiła psa, żeby się zemścić za zabranie jej dziecka, na tej babce, która pracowała w tym całym systemie

  • Wroganin ocenił(a) ten film na: 9

    Alberd0805 Po 2 miesiàcach ale odpowiem na pytanie dlaczego nie mogła znaleźć dziecka. Prawdopodobnie dziecko znajdywało sie zawsze wyżej niż matka a wyżej nie miała jak wejść. Niby mało prawdopodobne ale najbardziej logiczne.

  • Alberd0805 ocenił(a) ten film na: 8

    Wroganin dziękuje, trochę już zapomniałem o tym filmie, ale teoria, że dziecko było zawsze wyżej ma sens

  • vonBuBs ocenił(a) ten film na: 7

    Alberd0805 ja myślę że dziecko ciągle było na dole. a matka zwoziła dziewczynce jedzenie po prostu. chroniąc je. Przecież tak długo (miesiące) nie przeżyłoby samotnie ukrywając się

  • Alberd0805 ja myślę, że ona faktycznie była jej matką. Dziecko mogło urodzić się tam a nie zostać zamknięte z matką. Ta babka z administracji chyba nawet mówi, że sama zamknęła ją 10 lat temu. Dziewczynka wygląda na młodszą. Miałoby sens, że matka zwozi jej jedzenie na sam dół, tylko że sama jadła trupy i nie wyglądało że ma gdzieś schowane coś dla dziecka. Na początku myślałam, że to dziecko cały czas się tam chowało i w ogóle nie zmieniało pięter, ale czy na prawde nikt z administracji nie znalazłby jej pod łóżkiem?