Tu nie chodzi o opowieść, to zestaw scenek

opowiadających o naszej współczesności, podlana historycznym sosem. Bardzo ważną rolę odgrywa sam język. Bo co to są synonimy? To wszystkie, te wyrazy i wyrażenia, które opisują podobne zjawiska, chociaż użyte do nich słowa brzmią inaczej. Jednak sam sens pozostaje z grubsza taki sam. I dla mnie cały film to właśnie taka zabawa w odkrywanie synonimów. Jakże na przykład podobnie została przedstawiona eksploatacja i przedmiotowość męskiego ciała do tego, co do tej pory widzieliśmy na ekranie pod postacią ciał kobiecych. I bardzo jestem ciekawa, jak czuli się mężczyźni oglądający tę scenę? W dalszym ciągu było fajnie? Podniecająco?

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię