Uważam że na tle innych filmów w tej konwencji wypada całkiem nieźle. Bardzo fajnie wykreowane
postacie. Fabuła mnie wciągnęła. W pewnym momencie pojawia się bardzo przyjemna tajemnicza
nuta. Gordona Kennedy widziałem jak dotąd tylko w Roobin Hoodzie (serial) i tu też wypadł bardzo w
porządku. Polecam.
Bez większych rewelacji, trochę nudny. Gdyby się postarać można by było na podstawie tego scenariusza nakręcić dobry film, no właśnie można by było ale się nie udało. Brzydkie sceny, brzydcy aktorzy, brzydki kościółek. Jedno spostrzeżenie co do sceny z dzieciakami. Potrafiły bestialsko podpalić owce a nie oddały...
Podobnie jak w wypadku bajaderki, twórca scenariusza powybierał smaczne pomysły z uznanych
filmów grozy i zmieszał je w misce. Tak powstała brązowa kula. W skrócie - gniot. Potem tego gniota
zjadł reżyser. Trawił go długo, całą noc, miał od tego koszmary. Rano wstał z bólem głowy. Ledwie
dowlókł sie do łazienki....
troche dużo utartych znanych i wymieszanych schematów ale mi mimo wszystko dobrze się
obejrzało tylko po co ten pomysł z umieszczaniem wszedzie kamer i robieniem kolejnego
paranormal activty ,enitytyty itp czy reżyserzy narpawdę liczą ,że nakręcą kolejny blair witch project
albo wspomniany paranormal?dla mnie...