7.5/10

Znakomite kino drogi kroczące po nietypowej trasie prowadzącej z Berlina do Olsztyna z przecinkami w postaci Szczecina i Gdańska. Podróż w celu odkrycia własnej tożsamości i
korzeni, podróż w celu pokonania barier i nieufności względem siebie, zwalczenia obiegowych opinii, podróż prowadząca do, może i naiwnego, wzajemnego zrozumienia. Film dotykający trudnych relacji polsko-niemieckich, z bliznami drugiej wojny światowej, z wypędzeniem Niemców czy uciśnieniem Polaków podczas sześciolatki, z bliznami okresu sprzed transformacji i z współczesnymi zadrami wzajemnych "przesądów". W skrócie, mądre i dobre kino. Brawa zwłaszcza dla dwójki młodych, niemieckich aktorów.

  • tu byłbym bardziej ostrożny z oceną. Miał być film o ciekawym temacie, z Olbrychskim i Kamińską – a ile trwały ich role? On powiedział może 5 zdań, ona może łącznie 5 minut jeździła po porcie. Mega odpychająca główna bohaterka, taką smarkatą przełożyć pasem parę razy i by się nauczyła szacunku do rodziców, ale o tym później. Nie wiem po co chciała zobaczyć tego ruskiego, ale potem sama doszła do takiego samego wniosku. Ta sąsiadka co ich woziła też dziwna jak nie wiem, może innej aktorki nie było.

    Można by było dopracować scenariusz, chociaż w miarę jest rzeczywisty. Dość przewidywalne że kluczyk do czegoś służy, ale tego się już nie czepiam. Niestety czeka się do końca filmu, który nadchodzi dość przyjemnie i zaskakująco szybko (tzn. jak dla mnie, bo bałem się jeszcze że z pół godziny go pociągną). Nie trzeba oglądać, oczekiwania większe niż efekt końcowy :)

    Głupie małe babsko z tej wywyższającej się i naburmuszonej zimowej córki. Zachowuje się jak dorosła i dąży to takiego jej postrzegania. Ja mam inne przekonanie niż ona. Nie ta matka która urodziła, ale ta która wychowała. To samo się tyczy ojca.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: