Graliśmy w "Civilization VI"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Grali%C5%9Bmy+w+%22Civilization+VI%22-118812
Pedro II wścieka się, że mam więcej znanych osób niż on. Brazylijski cesarz jest przy okazji strasznie obrażalski. Niemal od razu wypowiada mi wojnę. Na szczęście moja aztecka armia pełna jest łuczników i wojowników. Mam też taran, co się okaże bardzo szybkim sposobem na robienie kotletów mielonych z dwóch miast oraz stolicy wroga. Brazylijczycy zostają starci na proch, a ja muszę zacząć martwić się potępiającą mnie Katarzyną Medycejską.


To zaledwie kilka tur z nowej "Cywilizacji". Szósta część, która niedługo ukaże się na rynku, to prawdziwy przełom w obrębie serii. Firaxis najwyraźniej wzięło sobie do serca krytykę "Beyond Earth" i postanowiło bardzo pokombinować z wieloma aspektami rozgrywki. Liczba zmian, nawet w początkowej fazie gry, jest ogromna. Zacznijmy od najważniejszego: tak jak w piątej odsłonie rozdzielono gromadzenie wojsk na jednym polu mapy, tak w szóstej w miastach możemy, a czasem musimy budować dystrykty. Każda dzielnica zajmuje jakieś pole, a zatem nie da się zawalić okolic miasta farmami czy kopalniami i jednocześnie mieć tam centrów handlowych. Ma to sens i wcześniej częściowo występowało w postaci różnych ulepszeń pól, ale system dzielnic jest znacznie bardziej złożony. Są one sprzężone z innymi budynkami i tworzą coś na kształt minigry logicznej w planowanie aglomeracji – np. dzielnice dostają bonusy tylko wtedy, kiedy osadzone są na granicy z kopalnią bądź dzielnicą przemysłową. Z początku owo planowanie wydaje się proste, ale tak naprawdę musimy myśleć długofalowo, miasto będzie się bowiem szybko rozrastać. To pierwsza część "Cywilizacji", w której tak mocny nacisk kładzie się na teren. Nie jest to pomysł szczególnie nowatorski, bo przypomina różne strategie 4X w klimatach fantasy, ale dobrze, że Firaxis goni konkurencję.

 

Druga sprawa to drogi i robotnicy. Dawniej taki budowniczy w pierwszych fazach gry był na wagę złota, później natomiast stawał się pierwszym w kolejce do omijania jego tury. To jednostka o tyle kluczowa, że do niej należało tworzenie infrastruktury, czyli ulepszeń pól i przede wszystkim dróg, dzięki którym mogliśmy połączyć satelitowe miasta naszej cywilizacji w jeden buzujący organizm. Teraz tworzenie dróg przejęły... karawany. Gdy wysyłamy pierwszy konwój do jakiegoś miasta, automatycznie tworzymy z nim połączenie drogowe. Oczywiście w późniejszych epokach tak łatwo już nie będzie, ale to miła zmiana w porównaniu do mozolnego budowania międzymiejskich ścieżek. Robotnicy przestali też zaśmiecać nam mapę. A osiągnięto to w bardzo prosty sposób – po stworzeniu danej jednostki, ma ona liczbę użyć. Gdy wszystkie wykorzystamy, znika. To o tyle wygodne, że nigdy nie stanie się darmozjadem.

Zmiany dotknęły także drzewa technologicznego. Zostało ono rozdzielone na dwie sekcje: faktyczne badania naukowe oraz badania kulturowe. Podział ten tłumaczyć można tym, że dawniej prędzej czy później ogarnialiśmy wszystko i w późniejszych fazach gry łatwo było osiągnąć tylko jeden typ zwycięstwa. Obecnie w jednej części pracujemy nad warstwą ideową naszego imperium, w drugiej – nad badaniami naukowymi. Ma to znaczenie o tyle, że idee są zobrazowane w postaci kart, które wkładamy w naszą opcję polityczną. W zależności od tego, jaki ustrój wyznajemy, mamy np. sporo miejsc na dekrety wojskowe czy ekonomiczne. Innymi słowy, możemy dzięki temu stworzyć ciekawe formy cywilizacyjne, np. marnych wojowników, ale produkowanych taśmowo albo z doskonałym zapleczem taktycznym.

Oprócz tego drzewa technologiczne mają też swego rodzaju bonusy. Jeśli wypełnimy pewne minizadania, dostaniemy dodatek do wynalezionej technologii. Takich bonusów jest zresztą całe mrowie i czasem trudno się połapać w zalewających nas powiadomieniach na początku tury. Ostatnią sprawą jest zmiana funkcjonowania państw-miast. Teraz, aby się z nimi zakumplować, trzeba wysyłać posłów w takie miejsca – im więcej delegacji poślemy do jakiegoś miasta, tym większe profity będziemy czerpać ze współpracy.

 

Gdy zaś przychodzi do bitwy, największą zmianą jest uwolnienie naszych początkowych jednostek spod jarzma artylerii. Dawniej bowiem, żeby w ogóle nadgryźć miasto, trzeba je było najpierw oblegać co najmniej trebuszami. Sprawiało to, że próby podboju przed wczesnym średniowieczem były w zasadzie skazane na niepowodzenie. Teraz ten system zmieniono i to prawdopodobnie jedna z najfajniejszych opcji w grze. Otóż obecnie możemy spróbować zniszczyć wrogie miasta już na poziomie prostych wojowników oraz łuczników. Kluczem do sukcesu staje się taran, dzięki któremu nasze wojska uderzają w miejskie mury z pełną siłą. Coś cudownego. Podbicie innych na tak wczesnym poziomie technologicznym jest trudne, ale nie niemożliwe. W taki bowiem sposób zdołałem bardzo szybko pozbyć się dwóch wrogich mi cywilizacji.

Kto niepokoił się zmianą w oprawie wizualnej gry, niech jednak będzie spokojny. Gdy zaczniemy już grać, okazuje się, że nowa "Cywilizacja" nie zamieniła się w Animki. Fakt, postacie przywódców są nieco bardziej kreskówkowe, ale w zasadzie na tym kończy się ta dość odważna zmiana kierunku w oprawie wizualnej. Postacie reprezentujące nasze wojska, tereny czy poszczególne dystrykty nie są diametralnie różne od tego, co widzieliśmy wcześniej. Podniesiony został oczywiście poziom szczegółowości, ale nie zrobiono z "Cywilizacji" wesołego komiksu o kolonizowaniu planety. Mapa jest kolorowa, ale na szczęście to raczej pastelowy i wyraźny szlif, a nie odchodzenie w kierunku baśniowości.


Na razie mogłem przez kilka godzin rozegrać zaledwie niewiele ponad setkę tur. Trudno wyrokować o jakości całej gry na podstawie fragmentu jednej sesji, zwłaszcza że wiele elementów – z czego twórcy zdają sobie sprawę – wymaga mocnych poprawek. SI czasem głupieje i po jednym ataku na swoje miasto postanawia złożyć broń. Umowy dyplomatyczne często są zepsute i możemy zdobywać cudze miasta za garść złotych monet. Na szczęście Firaxis wie o tym i to wszystko na czas premiery będzie poprawione. Czy "Civilization VI" zawojuje świat strategii 4X? Nie wiem, ale będzie to gra rewolucyjna w obrębie serii i ogromny krok naprzód. Byle do premiery.
Udostępnij: