Kiedy budowano Vivec – wrażenia z bety "ESO: Morrowind"

- / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Kiedy+budowano+Vivec+%E2%80%93+wra%C5%BCenia+z+bety+%22ESO%3A+Morrowind%22-123471
Polska to taki kraj, w którym trzeba trzymać z wyłącznie z jedną stroną. Jak się jest kibicem jednej drużyny, to nie można trzymać kciuków za drugą. Jak się lubi placki ziemniaczane na słono, to się gardzi tymi, co obsypują je cukrem. Choć osobiście nie lubię takich podziałów, to wiem, że będąc miłośnikiem serii "The Elder Scrolls", automatycznie staję w opozycji do #TeamGothic. Oczywiście sporo w tym przesady, ale przyznaję, że dzieło Bethesdy przemówiło do mnie bardziej, a moją ukochaną częścią jest "Morrowind".


Czekając na ukończenie prac nad "Skywindem", czyli fanowską przeróbką "Morrowinda" na silnik "Skyrima", mogłem jedynie uzbroić leciwą produkcję w sporą liczbę modów i po raz kolejny ruszyć w ostępy Vvardenfel. Choć trzecia część serii "The Elder Scrolls", w porównaniu do współczesnych produkcji, bywa toporna, to nadal potrafi oczarować niepowtarzalnym i nieszablonowym światem. Osób uważających podobnie jest na całym świecie bardzo dużo, co Bethesda, opierając się na sentymencie, postanowiła wykorzystać, by zdobyć nowych graczy dla swojego projektu MMORPG.

Zenimax Online z pewnych względów (a świetnie znanych miłośnikom cyklu) nie mogło ot tak przenieść nas na wyspę Vvanderfell. Zastosowano więc trik i całą akcję rozszerzenia cofnięto o 700 lat. W moim odczuciu to świetny zabieg – przynajmniej nie zaserwowano nam sieciowego remake’u trójki. Zamiast tego mamy szansę poznać wyspę, jej mieszkańców i historie, z których część stanie się później legendami opowiadanymi po zmroku w karczmach.

Mając w pamięci ogrom Vivec City z wcześniejszych gier, w "Morrowind" możemy doznać lekkiego szoku. Tutaj miasto to bowiem jest jednym wielkim placem budowy. Podobnie zresztą jak inne. Balmora też jest mniejsza, ale już sama metropolia jest w zdecydowanie lepszej kondycji niż w "TES: Morrowind.

Wykorzystanie silnika z produkcji MMO wyszło Vvanderfell na dobre. W 2002 roku projektanci nie mogli działać z takim rozmachem jak teraz. Dzięki temu w 2017 roku otrzymujemy świat zróżnicowany pod względem fauny i flory, znacznie bardziej spektakularny i sugestywny. Nie męczy już ograniczona widoczność, która grubo dekadę temu była wręcz konieczna do jakiegokolwiek sensownego działania gry. Zwiedzanie kolejnych obszarów jest przygodą samą w sobie.

"Elder Scrolls Online" od samego początku kładł nacisk na rozbudowane zadania opowiadające konkretne historie. Zasadniczo grę można było traktować jako rozbudowane RPG z opcją sieciową. Ten trend się nie zmienił. W "ESO: Morrowind" czeka na nas całe mnóstwo questów, które swoją złożonością mogą zawstydzić niejednego współczesnego "erpega". Podobnie jak w podstawowej wersji gry, przyjmując zadanie, nigdy nie wiemy, czy będzie to szybkie zlecenie na 20 minut czy też zaczniemy mierzyć się z wieloetapowym problemem wymagającym od nas przemierzenia połowy wyspy. I to jest piękno, za które niezmiernie doceniam twórców z Zenimax Online.

Kolejną znaczącą nowością jest wprowadzenie Wardena, czyli piątej klasy postaci. Bazuje ona na magii, jednak tę możemy rozwijać w trzech różnych kierunkach. Animal Companions pozwala przyzywać różne zwierzęta, które będą wspierać nas w walce. Ukoronowaniem tej ścieżki jest możliwość ściągnięcia do nas potężnego niedźwiedzia. Winter’s Embrace, jak sama nazwa wskazuje, wykorzystuje magię chłodu i nastawiona jest głównie na czary i bariery ochronne. Nie oznacza to jednak braku kilku ofensywnych zagrywek. W trzeciej ścieżce zwanej Green Balance odnajdziemy sporo czarów leczących i wspomagających.


Warden idealnie nadaje się jako dość uniwersalne wsparcie – od healera po tanka. Zależy, na jaki obszar umiejętności położymy większy nacisk. Może on być także dobrym wyborem dla tych, którzy wykazują w grach MMORPG cechy introwertyczne i nie przepadają za łączeniem się w drużyny.

"Elder Scrolls Online: Morrowind" posiada także całkiem rozbudowany tryb PvP z Battlegrounds (niestety nie był on jeszcze dostępny) oraz mnóstwo pomniejszych elementów, tj. nowe projekty domów czy charakterystyczne dla tego regionu schematy uzbrojenia i style rzemieślnicze.

Obcowanie z sieciowym "Morrowindem" pozwala mi na wydanie wstępnej opinii, że Zenimax Online nie wykonało prostego skoku na kasę bazującego na sentymencie tysięcy graczy do produkcji z 2002 roku. Widać ogrom włożonej pracy w stworzenie Vvanderfell przeszłości, przyłożono się do napisania angażujących zadań, a nowa klasa postaci wydaje się dobrze przemyślana. Statki do Vvanderfell zaczną odpływać już za kilka dni.
Udostępnij: