Młodzi filmowcy nie mają złudzeń co do świata wokół siebie. Pokazują ponurą rzeczywistość, ale coraz częściej stawiają pytanie: jak w tym świecie żyć? - pisze w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Paweł T. Felis.
Od dłuższego czasu o polskich filmach wręcz nie wypada mówić dobrze. Nieudolność młodych reżyserów, komercyjność starszych - zarzuty tak banalne, że aż wstyd je powtarzać. A jednak ten nużący już ton miażdżącej krytyki wyraźnie łagodnieje. Dlaczego?
Okazuje się, że jest sporo niebanalnych, wartościowych polskich filmów, tyle że z trudem przebijają się one do multipleksów i żyją najczęściej jedynie festiwalowym (w najlepszym wypadku: telewizyjnym) życiem. Do zachwytu droga daleka. Ważniejsze, że z morza nijakości wyłania się coraz wyraźniej młode (i nie chodzi o wiek reżyserów) polskie kino, które próbuje nam coś ważnego powiedzieć, o które - wreszcie! - należy i warto się kłócić...
Zapraszamy do lektury tego ciekawego artykułu, który znajdziecie pod adresem:
http://www1.gazeta.pl/kultura/1,34169,1528469.html