PRZED PREMIERĄ: "inFAMOUS: Second Son"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/PRZED+PREMIER%C4%84%3A+%22inFAMOUS%3A+Second+Son%22-102142
"inFAMOUS: Second Son" to już trzecia odsłona serii tworzonej przez Sucker Punch. Niedawno mieliśmy okazję rozegrać króciutkie demo. Jak prezentuje się w praktyce nowy bohater, Delsin Rowe?

Trudno stawiać stanowcze prognozy czy skonkretyzowane sądy na podstawie stosunkowo krótkiego fragmentu gry. Delsin to postać pokroju nowego Dantego – zbuntowany dzieciak, obdarzony umiejętnościami, które niejednokrotnie go przerastają. W ogrywanym przez nas etapie nasz bohater mógł zasysać moc albo dymu albo, z braku lepszego określenia, neonu.

Gdy Rowe nasycony jest ogniem i dymem, przypomina nieco Kratosa z "God of War". Możemy częstować przeciwników krótkimi seriami ciosów w walce wręcz i wyrażać nadzieję, że finalna wersja gry będzie miała jakiś system soczystych combosów. Płonące łańcuchy aż się o to proszą. Poza tym nasz bohater może wywołać płonącą falę uderzeniową albo przysunąć z klasycznego fireballa. Ogień to zdecydowanie opcja ofensywna. Dzięki temu żywiołowi możemy też – w ograniczonym zakresie – szybować po mapie bądź przemieszczać się w postaci dymu za pomocą kanałów wentylacyjnych.


Sprawa zmienia się diametralnie, gdy docieramy Delsinem do miejsca, w którym musimy zniszczyć rządową furgonetkę. Jesteśmy zmuszeni "przeskoczyć" na inny żywioł. To całkiem niezły pomysł – w zależności od tego, z czego Delsin pobrał moc, takimi dysponuje umiejętnościami. Wyssanie energii z jakiegoś neonu pozwala nam poruszać się z prędkością błyskawicy, znacznie lepiej szybować czy skakać, wreszcie – wzmacnia nasze zdolności defensywne. Niestety, gdy Delsin wygląda, jakby się urwał z londyńskiego rave party, jest też przy okazji praktycznie pozbawiony zdolności ofensywnych. Owszem, mamy podobną do płomiennej falę uderzeniową, możemy też strzelić laserem między oczy, ale jak na dłoni widać, że nie jest to zestaw mocy przystosowany do otwartej walki.

Zapowiada się, że w ostatecznej wersji "Second Son" Delsin będzie miał znacznie szersze spektrum mocy do wyboru. A ze względu na to, że możemy korzystać tylko z jednej w danym momencie, zapowiada się naprawdę emocjonująca żonglerka umiejętnościami. W ogrywanym demie nie za bardzo dało się zginąć, ale nietrudno wyobrazić sobie paniczną ucieczkę przed bandą wściekłych żołnierzy DUP (ten akronim na pewno zmieni się w polskiej wersji...) po to, by np. z neonu przesiąść się na coś znacznie bardziej ofensywnego.


Jeśli chodzi o warstwę wizualną, nie ma zaskoczenia. Tereny wyglądają nieźle, ale nadal czuć, że to typowy miejski sandboks, gdzie od lat niewiele zrobiono w zakresie zmniejszenia pudełkowatości otoczenia. Całkowicie inny kaliber efektów to moce Delsina. Neonowe rozbłyski, flary, lasery wyglądają po prostu obłędnie. To samo dotyczy ognia i dymu. Dobry telewizor, wysoka rozdzielczość i człowiek zaczyna się zastanawiać, czy płomienie nie podpalą ekranu. Cudowne.

Na "inFAMOUS: Second Son" jeszcze trochę poczekamy. Czy warto myśleć cieplej o tej grze? Prezentowanie stanowczej prognozy na tym etapie nie ma sensu. Szkielet gry jest dokładnie taki jak poprzednich części. Pozostaje mieć nadzieję, że w ostatecznej wersji pojawi się kilka żywiołów, których zmiana nie będzie prostą sprawą. Przez ten krótki czas grania zdecydowanie widać, że Sucker Punch nie zamierza ulepszać tego, co dobre. To chyba niezła wiadomość dla fanów serii.
Udostępnij: