Podobno to ściema, że Ledger przedawkował i umarł. Właśnie przeczytałem artykuł, że cała jego śmierć została uknuta, bo heat już nie chciał grać we filmach. A tak mógł jeszcze forsy zarobić. Juz sam nie wiem w co wierzyć. Tutaj o tym piszą:
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Heath-Ledger-na-was-patrzy-i-sie-smiej e,wid,10365814,wiadomosc.html
" resztę życia spędziłby w ukochanej Australii z dala od zgiełku"
Naprawde oddała bym wszystko aby to była prawda,
ale Heath Ledger nie żyje , i my musimy sobie to uswiadmic do konca życia.
Co za bzdura!Ludzie już naprawdę nie mają czego wymyślać.Nie wierzę w to,że wszystko było ukartowane.W głowie mi się nie mieści,że można zrobić takie coś.Heath by tego nie zrobił.I,że niby Michelle i Jego rodzina wie o wszystkim?Myślę,że to wszystko to nie prawda.Chciała bym się mylić i to bardzo.Poprostu nie wierzę w to.Jest to jakaś kolejna chora teoria.Heath nie żyje i nic tego niestety nie zmieni...;(
Zastanawiam się ciągle po co ludzie tworzą takie teorie spiskowe???
Jeśli umiera tylko człowiek u szytu swojej kariery, zaraz pojawiają się tacy, którzy wiedzą, widzieli, mogą przysięgać...
Ileż już słyszeliśmy takich historii...??? Hitler, który podobno zmarł całkiem niedawno w Japonii, Elvis, który do dzisiaj śmieje się z wszystkich głupców, 2Pac, który miał za duzo wrógów i upozorował swoją śmierć, Anna Jantar, która wcale nie zgineła w katastrofie lotniczej, tylko została żoną bogtego szejka, mieszka w Ameryce i ma się dobrze...Ileż jeszcze przykładów potrzeba?
Teraz przyszedł czas i na Heatha. Po jakiego diabła niektórzy kretyni wymyślają takie głupoty, z nudy? Czy też chcą samych siebie oszukać?
Co jeszcze potrzebują niedowiarkowie, żeby uwierzyć, skoro widzieli już bezwładne, martwe ciało Heatha wyniesione w czarnym worku, mieli okazję oglądać migawki z uroczystości pogrzebowych, pożegnanie przyjaciół, łzy jego rodziców, zapuchniętą od płaczu twarz Michelle...
Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy w teorię,że Heath za jakąkolwiek sumę zdecydowałby się odejść w cień...Przecież on doskonale zdawał sobie prawę, że rola Jockera otwiera mu furtkę do międzynarodowej kariery i tym samym pieniędzy, o jakich zwykły śmiertelnik nie śmie nawet marzyć.
Czy ktoś wierzy w to, że Heath był aż tak cyniczny, że zafundowałby nam tak makabryczną szopkę. Nam, jak nam, jesteśmy tylko jego fanami, ale co z jego rodziną. Miał ojca, matkę, siostry, córkę, zrobiłby show z czegoś tak intymnego jak własna śmierć???
Nie jest to pierwsza wiadomość tego typu, z którą się spotkałam. Szczerze mówiąc, już się na coś takiego uodporniłam, chociaż nie powiem, że wiele bym oddała, żeby ta plotka była prawdziwa:(
Była też plotka, że Nolan zaplanował to z Heathem dla promocji filmu...I naprawdę z całego serca pragnę, aby to była prawda, ale niestety...
"Heat już nie chciał grać we filmach"? To chyba jakiś żart. On to kochał. A poza tym nigdy nie zostawiłby ot tak sobie Matyldy. Nigdy.
Dokładnie Donis, Heath zawsze podkreślał, że aktorstwo to jego pasja, jego miłość, więc czy istnieje jakaś suma, za którą mógłby się z nim rozstać?
dobrze, że wspomniałaś też o Matyldzie, która była największym sensem jego życia. Czy kochający ojciec mógłby zrobić cos takiego swojemu dziecku?
Po za tym wydaje mi się, że nawet gdyby naprawde pojawił się ze strony wytwórni filmowej pomysł upozorowania śmierci na poczet świetnej reklamy filmu, to Heath by z pewnością odmówił. Wyobrażacie sobie co by się stało, gdyby kilka miesięcy po fikcyjnym pogrzebie, nagle pojawił się w wyśmienitym humorze na premierze filmu? To by było conajmniej niesmaczne, nieprofesjonalne i cholernie niesmieszne.I nie ważnym by było, czy miał być to żart Jockera czy też nie...
Tak, to prawda, że uwielbiał aktorstwo, ale opowiadał też w jednym z wywiadów dla E! albo cnn (już nie pamiętam), że mimo iż uwielbia swoich fanów, to sława i popularność jednak mu ciążą.
Trudno powiedzieć, czy by odmówił upozorowania śmierci. Czego się nie robi dla wielkiej kasy?
nie, nie zrobiłby tego. Nie był takiem typem człowieka On przeciez wręcz unikał sławy, stresował się przy wywiadach itp. Gdyby tak postąpił to wszystko nasiliłoby się, więc w jaki w tym sens?
No własnie o to chodzi, że unikał sławy. Dlatego chciał z nią skończyć i wreszcie zacząć normalnie żyć z dala od tego szaleństwa związanego z gwiazdorstwem. Gdyby było prawdą to, co napisali, nie musiałby już udzielać wywiadów i stresować się. Logiczne.
ale ty chyba nie zrozumiałaś co donis chciała ci przekazać.bo gdyby rzeczywiście ukrył się a potem powrócił dla promocji filmu to rozpętała by się wielka medialna burza wokół jego osoby.więc chyba jednak nie byłoby to tak jak uważasz że ukrył by się przed wywiadami itp.rzeczywiście tylko po cześci bo na początku ukrywałby się ale gdyby powrócił nie miałby łatwego zadania tłumacząc się z tego.
ps.i heath napewno tego nie zrobił więc po co insynuować takie sytuacje.
pozdrawiam:)
.... świat staje na głowie ;/
sądzę,że gdyby chciał odejść od show biznesu to mógłby to zrobić w zdecydowanie łatwiejszy i normalniejszy sposób, przecież to nie jest niewykonalne ;/
no cóż czego to ludzie nie wymyślą , SHIT HAPPENS
Pewnie ,że chciałabym żeby żył, ale gdyby miał zrobić coś takiego to wole, że jest jak jest
Maga lepiej bym tego nie ujęła:)
Co to za sposób na odejście ze show biznesu, upozorować swoją śmierć. A nie można zwołać konferencji prasowej i ogłosić" Moi drodzy postanowiłem skończyć karierę filmową, chcę odpocząć, mam nadzieję, że moi fani mnie zrozumieją"...Proste jak budowa cepa...
A po za tym własciwie, Heath grał, ponieważ to kochał, aktorstwo było jego pasją, więc wcale bym się nie obraziła, gdyby wybrał inną drogę, bo poczułby się tym już wystarczająco zmęczony. Myślę, że inni fani też by to przyjęli ze zrozumieniem.
Co innego, gdyby zrobił nam taki numer, że upozorowałby śmierć,nie wiem czy pomimo całego szacunku i uwielbienia do jego osoby i talentu mogłabym mu to wybaczyć.
Upozorować swoją śmierć, brzmi to jak makabryczny żart, wcale nie śmieszny zresztą.
Zastanawiam się jak długo jeszcze będziecie gdybali, czy Heath żyje czy nie i tworzyli różne teorie spiskowe. Wiem, że nie łatwo się pogodzić z jego śmiercią(mnie też), ale takie jest niestety życie. Pocieszające jest dla mnie tylko to, że Heath przezył swoje krótkie życie w bardzo ciekawy sposób, mógł robić to co kochał.Ostatnie 2 lata swojego życia spędził z małym aniołkiem, który był dla niego największym cudem, wspaniałym szczęściem...Był kochany przez wielu i wielu też nigdy go nie zapomni... I to jest najważniejsze...
Otóż to! Co więcej, Heath wyrachowany nie był, a co za tym idzie, nie wierzę, ażeby mógł się zgodzić na taki numer, nawet za cenę nieprawdopodobnych pieniędzy?! A to dlaczego? Dlatego, że wiązałoby się to z igraniem czyimiś uczuciami, manipulacją i wszystkim tym, co kojarzy się pejoratywnie. Heath przede wszystkim stawiał na relacje międzyludzkie, dlatego też nie wsiąknął w hollywoodzki światek pustych, rozkapryszonych i nic nie wartych gwiazd. Nie upozorowałby swojej śmierci kosztem swojej rodziny (bo już nie mówię o fanach) i przyjaciół, bowiem równałoby się to niesmacznej makabresce. Jeśli byłoby inaczej (w co nie wierzę), runąłby mi cały obraz jego osoby, jaki mam w głowie, bowiem okazałby się zupełnie innym człowiekiem, za jakiego go uważałam...Tym samym, jestem przekonana, że cały ten "news" jest zaledwie niesmacznym i przykrym dla wszystkich żartem!
Częściowo macie rację. Jednak pamiętajcie, że odejście z showbiznesu wcale takie łątwe nie jest. Myślicie, że ktoś sobie powie: odchodzę i sprawa jest załatwiona? Skąd też wasza paewność, jaki w rzeczywstości był Ledger? Niektórzy tu się wypowiadają tak, jakby go znali "na wylot".
Ale naprawdę sądzisz, że ta dyskusja ma sens? Spekulacjom i tak nigdy nie będzie końca...
A możesz mi wytłumaczyć dlaczego odejście z show biznesu wcale nie jest takie łatwe( i żeby odejść, np. trzeba upozorować swoją śmierć)???? Bo moge Ci podać wiele przykładów, kiedy gwiazdy większego lub mniejszego formatu zrezygnowały z kariery i fani uszanowali ich decyzję.Stąd nie rozumiem dlaczego upierasz się przy swojej teorii spiskowej i twierdzisz, że skoro ją negujemy, to jakbyśmy znali Heatha "na wylot". Może Ty go znałeś i dlatego obstajesz tak strasznie przy tej wymyślonej plocie, która nawet nie wiem co ma na celu.
Nie wiem, nie jestem znawczynią showbiznesu i nie mam zamiaru się w to zagłębiać,po części się z Tobą zgodzę, Kinofil , tzn może przedstawię swoje stanowisko,nie uważam ,że odejść z showbiznesu jest tak łatwo ,że aktor ogłosi swoją decyzję i potem ma święty spokój, bo zapewne jeszcze nie raz i nie dwa będzie prześladowany przez papparazzich, którzy jeśli będą chcieli to znajda go na końcu świata, ale i tak uważam ,że pozorowanie własnej śmierci to straszne rozwiązanie, tym bardziej gdyby miał jeszcze zrobić to dla pieniędzy jak twierdzą autorzy artykułu.Ale to jest moje zdanie
a co do drugiej części postu, no faktycznie czytając wszystkie wypowiedzi o tym jaki to był Heath Ledger , jak zresztą każdy człowiek showbiznesu, osoba publiczna et. powiedziałabym ,że jednak słowo "był" jest nie na miejscu , bardziej wydawał się być bądź też , z jego wypowiedzi , zachowania można wnioskować, bo przecież nikt z "fanów" nie znał go osobiście (zresztą nigdy człowieka nie znamy do końca )
Przyzna się ,że chce wierzyć ,że był taki , bo takiego go bardzo lubię
a i prostując jeszcze moją wcześniejsza wypowiedź, żeby ktoś źle nie zrozumiał, nie miałam na myśli ,że wole jak nie żyje, po prostu uważam,że skoro już tak się stało to lepiej ,że jest jak jest niż żeby teraz wyszło coś takiego, bo tego nie pochwalam jak już mówiłam
A swoją drogą, to nasuwa mi się temat do dyskusji... bo to dosyć ciekawe, nawet porównałabym to do tematu eutanazji, bo mówię,że jestem przeciwna.. ale zastanawiam się czy są sytuacje, w których zrozumiałabym człowieka który upozorował własną śmierć, żeby po prostu zacząć nowe życie... no cóż nie wszystko jest czarne lub białe moze ktoś zechce podjąć temat?
heh .. typowa nocna faza na rozkminy
Dzięki Maga, że jesteś na tym forum, widzę, że jesteś kolejną użytkowniczką, która MYŚLI i ubogaca nam to miejsce swoimi ciekawymi przemyśleniami:)
Do teorii spiskowych nie będę już wracała, bo wyraziłam na ten temat już swoje zdanie i nie ulegnie ono na pewno zmianie. Natomiast zgodzę się z Tobą w kwestii tego, że właściwie to nie mamy prawa pisać o Heathie "Heath Ledger BYł,ROBIŁ,MYŚLAŁ, CHCIAŁ"....Masz zupełną rację, nie znaliśmy go i niestety nigdy już nie poznamy. Wszystko co o nim wiemy, to tylko strzępki relacji jego bliskich, znajomych, lub czasami też bzdury napisane przez złośliwych dziennikarzy. Pozostały nam po nim wywiady, możemy starać się zrozumieć jego tok myslenia, mamy też jego filmy, z których jasno wyłania sie obraz osoby nieprzeciętnie utalentowanej i wrażliwej. I to tyle....Tyle co możemy o nim powiedzieć. Nie mamy pojęcia jaką był osobą w życiu prywatnym, ile miał wad i jakie zalety(stąd też zawsze będę broniła Michelle Williams, którą wiele osób krytykuje). Nasze przemyślenia na temat Heatha, są oparte na naszej intuicji i jak słusznie napisałaś na tym"Jakimi chcielibyśmy go widzieć".
Poruszyłaś w swoim poście BARDZO ciekawy wątek. Czy można wybaczyć swojemu ulubionemu aktorowi upozorowanie przez niego śmierci???
Postaram się wyrazić swoje zdanie i zaznaczam, że jest ono tylko moje, kazdy ma prawo zachować się inaczej.
Gdybym się teraz dowiedziala, że Heath żyje i ma sie dobrze i śmieje się gdzieś z nas wszystkich, którzy daliśmy się nabrać, wiem jedno...STRACIŁBY w moich oczach, to wszystko co kiedyś, dawno temu zyskał. CZYLI cały szacunek i uwielbienie do jego osoby. Szczególnie do jego wizerunku, który sobie wyimaginowałam. Stworzyłam sobie obraz HEATHA jako człowieka szlachetnego i honorowego.
Jak sama zaznaczyłaś MAGA, w życiu nic nie jest czarne i białe. Teraz mogę sobie gdybać, co by było gdyby...Nie sądze, żeby mój podziw do Ledgera przerodziłby się w takiej sytuacji w nienawiść, ponieważ ceniłam go głownie za jego role filmowe i jak dla mnie bardzo wielki talent. Znam też siebie bardzo i zazwyczaj początkowa złość, zamienia się u mnie w szukanie przyczyn, stąd pewno po jakimś czasie, gdybym już ochłonęła i przyzwyczaiła się na nowo do myśli, że Heath jednak żyje, starałabym się szukać jakiegoś usprawiedliwienia dla niego.
Mogłabym zrozumieć i uszanować, gdyby zrobił coś takiego, ponieważ miałby już dość swojego życia i całego środowiska, w którym się obracał, gdyby był strasznie zmęczony i wyczerpany aktorstwem i tym całym za przeproszeniem "gównem" Hollywood.
Nie umiałabym jednak zrozumieć, gdyby zrobił TO dla pieniędzy, bo wiele razy podkreślał w swoich wywiadach, że to nie one są dla niego nadrzędną wartością. Wtedy myślę, że odebrałabym go jako swego rodzaju oszusta, który nieźle nami manipulował.
Takie jest moje zdanie.
Jestem bardzo ciekawa, jakie jest zdanie na ten temat pozostałych uczestników forum. Piszcie proszę, ponieważ zrodził się nam tu bardzo ciekawy temat i zapewne będzie tyle punktów widzenia, ilu uczestników forum:)pozdrawiam wszystkich:)
Gdyby w dalekiej przyszłości okazało się,że Jego śmierć była jednym wielkim oszustwem był by to dla mnie ogromny szok.Sama sobie się dziwie,że tak bardzo przeżyłam Jego utratę bo był dla mnie tylko człowiekiem zza szkiełka.Ceniłam Go bardzo za Jego twórczość i mimo tego,że tak jak wcześniej napisałyście nie możemy pisać o nim jak byśmy Go znali to czuję,że moje wobrażenie o Nim jest bliskie prawdy.Nie sądzę,aby Był bezdusznym człowiekiem,którego nie obchodzą uczucia innych(tym bardziej ludzi na całym świecie,którzy Go kochali i podziwiali) i dla którego liczyły się tylko zyski.Nie wiem czy była bym w stanie mieć do Niego jeszcze tyle podziwu.Chyba dla mnie na zawsze by pozostał człowiekiem,który zmarł w 22.01.08...Ale napiszę jedno,że ani trochę nie wierzę w tą całą teorię.Chciała bym aby wszyscy dali już temu spokój i okazali Mu należny szacunek.
R.I.P HEATH!-najlepiej by było,gdyby każdy Jego fan zakończył te durne spekulacje właśnie tymi słowami...
ja też w to nie wierzę, jak ktoś też wcześniej mądrze napisał, t jest to samo co wiecznie żywy Presley i czy zahibernowany Walt Disney i inne tego typu historie...
ja na razie wolę wierzyć,że Heath był taki jakiego znaliśmy go z wywiadów i innych wystąpień oraz opowiadań rodziny i przyjaciół i jak dla mnie może dołączyć do galerii młodych, utalentowanych i niestety przedwcześnie zmarłych :( na czele z Jamesem Deanem :).. i chcę ,żeby dostał pośmiertnego Oscara , który mu się jak najbardziej należy i pozostał w naszej pamięci :)
Oby tam gdzie teraz jest było mu lepiej niż na tym ziemskim padole ;) , zresztą życzyłabym tego każdemu dobremu człowiekowi
R.I.P Heathcliff - raz w pełnym brzmieniu, piękne imię :)
ale czekajcie, temat, tej pozorowanej śmierci, nie chodzi mi koniecznie o aktora , osobę publiczną, ale ogólnie o każdego człowieka, czy uważacie takie zachowanie za karygodne w każdym wypadku? Jak mówiłam życie nie jest czarne lub białe i w tym właśnie tkwi problem, ja np. jestem wierząca i w sumie takie zachowanie patrząc przez pryzmat wiary jest niedopuszczalne, bo to też jakieś igranie z Bogiem, udawanie pana własnego życia, jednak podobnie jak w przypadku eutanazji bardzo ciężko jest mi obrać zdecydowane stanowisko tak i tutaj...
Po prostu myślę, rzeczywiście o człowieku zaszczutym, który z jakiegoś powodu, oczywiście nie z własnej winy jednym ratunkiem jaki dla siebie widzi jest po prostu "zniknięcie" ze środowiska w którym żyje...
heh.. zaintrygowało mnie to ;>
Pancia Twoje słowa : "Chyba dla mnie na zawsze by pozostał człowiekiem,który zmarł w 22.01.08..."doskonale odzwierciedlają to, co sobie pomyślałam, kiedy pierwszy raz natrafiłam na ten temat(czyli teorii spiskowej).
Wypowiedziałam się już co myślę na temat tego, CO BY BYŁO GDYBY Heath upozorował swoją śmierć. Natomiast widzę, że Maga chce rozszerzyć wątek nie tylko o aktora, ale też o każdego człowieka.
Bardzo trudno jest jednoznacznie ocenić taką osobę. W dziejach ludzkości wiele było już takich przypadków, kiedy to ludzie pozorowali swoją śmierć i znikali z różnych przyczyn. Najczęsciej podejmowali takie decyzje z powodów politycznych, wszelkiego rodzaju zatargów,strachu, gróźb, w trosce nie tylko o siebie, ale też o swoich najbliższych.
Trudno ocenić taką osobę. Wydaje mi się, że jest to chyba jedna z najtrudniejszych decyzji jakie można podjąć w życiu. Dobrowolnie zgodzić się na swoją śmierć dla świata. W jedej sekundzie stajesz się "martwy", wszystko co miałeś materialnego w swoim życiu, przestaje mieć jakikolwiek sens. Nie jesteś już przysłowiowym Janem Kowalskim, od tej pory jesteś NIKIM...wiesz też bardzo dobrze, że jak już to zrobisz, to nie ma odwrotu ani powrotu( chociaż też niekoniecznie).
Po za tym pozostają też kwestie moralne. Skoro postanawiasz "umrzeć" nikt nie może być w to wtajemniczony. Okłamujesz wszystkich, dla którch byłeś kiedyś niezwykle ważną istotą, cząstką czyjegoś życia. Po takiej upozorowanej smierci, człowiek być może czuje się wolny, czy aby jednak szczęśliwy???
Ktoś po nim płacze, rozpacza, nie może pogodzić sie z jego utratą. A on nie może dać znaku, przytulić, uspokoić, bo przecież "nie żyje"...
Myślę, że temat rozpoczęty przez Mage, to temat rzeka...Chętnie tak samo jak i ona, poznam opinie innych na ten temat...
Upozorowanie własnej śmierci to chyba ostateczny krok w naprawdę trudnej sytuacjii,z której nie ma już wyjścia.Tym osobom,które to zrobiły napewno nie przyszło to złatwością.Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić co musi się dziać w umyśle takiego człowieka.Nie wiem jak można zapomnieć o swojej rodzinie,znajomych i żyć z dala od nich.To w końcu oni tak naprawdę dają siłę aby żyć(przynajmniej mi),a pożegnanie się z nimi to jak śmierć za życia dla tej osoby,która to zrobiła...
Sądzę że nie powinniśmy tutaj rozmawiać na ten temat.Mam na myśli upozorowaną śmierć osób już nie publicznych gdyż moim skromnym zdaniem nie ma to już nic wspólnego z heathem.A chciałam zauważyć że jest to konkretnie forum o nim a nie o naszych sposobach patrzenia na świat i naszych zdaniach w poszczególnych sytuacjach.Nie chodzi mi również o to by rozmawiać o rzekomo upozorowanej śmierci ledgera bo uważam to za brednie.Ogólnie chciałam się ustosunkować do tego że jednak powinniśmy ''otwierać'' tematy konkretnie o nim:)
Nie chciałam nikomu wytykać błędów tylko po prostu wyrazić swoje zdanie.pozdrawiam:)
heh... może i tak, ale już chyba więcej o nim nie mam nic do powiedzenia, ciągle powtarzamy to samo... przykre to,ale prawdziwe, właśnie dochodzi do mnie,że kiedyś to się wypali i naprawdę nie będzie już co o nim mówić :(.. chociaż na razie ciesze się chwila właśnie ściągnęłam Roar i mam nadzieję, go niedługo obejrzeć i znów cieszyć się Heathem na ekranie :_)
ale masz rację te filozofowanie na temat upozorowanej śmierci w szerszym zakresie może tu nie pasuje
no i chyba nie chce mi się już więcej m o tym mówić ,wiec przestaje, kropka. ;)
Zawsze będzie o czym mówić.To zależy tylko od nas czy nadal będziemy chcieli o Nim rozmawiać.Ja napewno i będę uczestniczyć w tym forum pod warunkiem,że nie będę sama.Nie zapomnę o Nim i mam nadzieję,że Wy też nie :)))
Ta plotka to bzdura.Sama kiedyś snułam takie teorie,że może upozorował swoją śmierć,ponieważ przez role nie mugł spać,ale stwierdziłam,że to nie możliwe nie zrobił by tego bo kochał curkę nie zostawiłby jej w ameryce i wyjechał do australi,a poza tym ktoś by go poznał na ulicy i by się wydało,że nas okłamano z jego śmiercią.Cuż trzeba się pogodzić z tym ,że go nie ma choć chce wieżyć,że nadal żyje .
bzdura!!!!
Jak sie nie chce grac w filmach to po prostu sie nie przyjmuje ról...
Nie wiem jakim człowiekiem był Heath, ale jak każdy fan wyobrażam sobie, ze był cudownym ciepłym facetem. Jaki był wiedzą tylko jego najbliżsi...
Nie sądzę jednak, żeby był zdolny do takiego kroku tym bardziej że miał takie cudowne maleństwo jak Matilda....
Ludzie! ja też chciałabym żeby żył i dalej raczył nas swoimi genialnymi kreacjami, ale takie jest życie czasem ludzie odchodzą zbyt szybko i nic sie nie da z tym zrobić...
Choć z innej strony... ta jego śmierć jest bardzo tajemnicza i myślę, że wiele spraw zatuszowano... No i jeszcze to milczenie Mary-Kate.... Coś tu śmierdzi!!!!
Ja rownież widzialem gdzies ten artykul . ale jakos w to nie wierze , przeciez jak nie chcialbym by byc juz slawny to po co upozorowac wlasna smierc. Nienormalne .
(;.
No no. Bardzo 'rzetelna' stronka.:) Cytuję jeden nagłówek 'Wampir na śląsku';). Mam skomentować?;))
Hehe no tak jeszcze się okaże że w małopolsce grasuje wilkołak ;)
Heath nie żyje - taka jest prawda - niestety =/
Jak by chciał to by zerwał z aktorstwem wcześniej kończąc kontrakty:) Ludzie już nie mają czego wymyślać. Heath nie żyje i kropka, nie róbmy sobie wody z mózgu na darmo:)
Prawda jest taka że takie informację powstają bo ludzie chcą w to wierzyć .... trudno jest pogodzic sie ze śmiercią Heatha ,
ale czasu sie nie cofnie ,życie pnie na przód .
Heath nigdy nie zostawiłby córki ,sam w jednym z ostatnich wywiadów
powiedział
(byc moze cos przeczuwał ...takie rzeczy sie zdarzają )
ze nie boi się umierać bo wie że zawsze będzie żył w Matildzie
a z drugiej strony nie chciał umierac bo jedyne czego pragnoł to..
byc z nią do konca swoich dni .
Koniec , jego nie ma, ale filmy żyją i będą życ zawsze.
tak jak jego częsc będzie żyła w tym aniołku
http://s5.tinypic.com/2cwoec.jpg
http://s5.tinypic.com/2dv6f0y.jpg
pięknie to ująłeś, omal się nie popłakałam.
Pamiętam jako mała dziewczynka (no dobra, młoda dziewczynka) oglądałam Zakochaną złóśniuce i myślałam jaki on jest ładny. Zastanawiałam się czemu nie występuje w filmach (nawed go niezauważyłam) a teraz gdy obejżałąm niedawno batmana MR dowiedziałam się że nieżyje...
o jej dawno tu nie byłam. Nie chce mi się czytać waszych długich wypowiedzi, szczególnie, że ledwo je widzę. W każdym razie bardzo, ale to bardzo chciałabym, żeby tytuł tematu był prawdziwy. I wiecie, czasem naprawdę tak myślę! Sama się oszukuję. Heath nie żyje i wszyscy musimy się z tym pogodzić. No, ale drzemie we mnie mała iskierka nadziei, że Ledger żyje, bo on naprawdę gdzieś tam nadal "żyję"...
Podobno byłaś niesamowicie zmęczona tym forum i jego uzytkownikami, więc po jaką cholere zmieniasz znowu nicka(po raz kolejny zresztą) i tu wchodzisz i wypisujesz brednie...czyzbys była niekonsekwentna???? nieładnie z Twojej strony:)
hhahaha-po raz kolejny zmieniam nicka?? proszę Cię ;] zmieniam bo teraz takimi sie podoba xD pewnie że jestem niekonsekwentna! uwielbiam czytać idiotyczne posty waszej trójki hahahahaha !xD xD o pardon - czwórki hahahhahha x D xD xD
hihihi...
Ps:żebyś się nie bulwersowała, post jest dostosowany do Twojego poziomu;]
A ja uwielbiam czytać Twoje idiotyczne posty idiotko....mam nadzieję, że tym postem też dostosowałam się do Twojego poziomu;) sorry, jakiego poziomu???;))ha, ha, ha:))))
hahah ! ooo zaczęłaś się wkurzać blondanko-sranko-dupanko. agrrr, już się boję! 8. ...Ha! xD xD
Zgromadziłąs już sobie armię swoich fanatycznych nieletnich słuchaczek?
Hahahaha, ....ach...co ja bym zrobiła bez Ciebie...;];];]
Wkurzać? wręcz przeciwnie , doskonale się bawię Twoim kosztem:) napisz coś jeszcze ciekawego, mamy tutaj tak mało radości, a takie debilki jak Ty tylko wprowadzają radość na to forum;) no dawaj....:)))
chcesz mnie sprowokować?? ;> nieźle..(odpisuję, żebyś się jarała że niby Ci się udało) Och jaka jestem zła! wyzywasz mnie i wszyscy to czytają, och nie, nie, nie ! (płaczę, tupię nogą)
[ale mam zabawę!8D...Twoim, jak Ty to"brutalnie"nazwałaś...k o s z t e m]
widzę masz teraz dużo wolnego czasu...co?? ferie w szkole?? ;]
tylko jedno mnie dziwi...tylko blondanki się uczepiłaś a jej 'armi' już nie ... jak chcesz to mnie tez zbesztaj, chyba że się boisz że polece do tatusia na skargę....
No to widzę, ze obydwie się dobrze bawimy i oby tak dalej:)))i smiej sie wiecej, bo śmiech to zdrowie;)))))
ale w ogóle jaka Ty jesteś... weszłam tu aby napisać coś na temat, nikogo przy tym nie zaczepiając, a Ty od razu zaczęłaś się rzucać...8/
i jak tak teraz czytam, to widzę, że nie tylko do mnie...:| ;]
I kto tu nieładnie postępuje?
Teraz naprawdę zaczynam się bać =8O
to straszne O_o !!!!
według mnie wcale nie weszłaś na to forum żeby 'napisac cos na temat,nikogo przy tym nie zaczepiając' zależy jak interpretowac ten post:
'haha! xD
nie! - Heath żyje, to jego stary umarł! 8D'
ha ha ha smieszne xD
te wasze przepychanki są po prostu.... SŁABE!!! Raczcie sie może tymi błyskotliwymi tekstami na GG co? jak nie macie do napisania nic na temat to lepiej nic nie piszcie, bo oczy bolą od tych "inteligentnych" wypowiedzi.....